 |
 |
|
|
 |
|
|
|
Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:"Calibri","sans-serif";
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}
KONFESYA albo WYZNANIE WIARY POWSZECHNEJ Kościołów Chrześcijańskich
Polskich z r. 1570
Krótko i prostemi
słowy skreślona według podania apostolskiego i dawnych Ojców Kościoła.
Wydana dla tego,
aby wiadomo było wszystkim że trzymamy się nie nowej ani błędnej wiary, ale
starodawnej Apostolskiej, powszechnej.
Rzym 10.10.
Albowiem sercem wierzy się ku sprawiedliwości, a usty
wyznaje się ku zbawieniu.
Mat.10, 3233
Ktokolwiek kiedy wyzna mię przed ludźmi, tego i ja wyznam
przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech. A ktoby się mnie zaparł przed
ludźmi, tego i ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech.
Mar. 8, 38.
Albowiem kto się wstydzi mnie i słów moich między tym
rodem cudzołożnych i grzesznym, tego się i Syn człowieczy wstydzić będzie gdy
przyjdzie w chwale Ojca swego z Aniołami świętymi.
I Piotr 3,15.
A bądźcie zawsze gotowi każdemu, który żądał od was
rachunku waszej nadziei, dać odpowiedź z łagodnością i bojaźnią.
2 Tym. 2,12
Jeśli się zapieramy Chrystusa Pana, i on się nas zaprze.
Treść
Artykuł I. O Piśmie Świętym
prawdziwem słowem Bożem
Artykuł
II. O wykładzie Pisma Świętego, o Ojcach Kościoła, o synodach i o tradycji
Artykuł
III. O Bogu , o jedności Bóstwa i o trzech osobach
Artykuł
IV. O Posągach albo o obrazach wyobrażających Boga, Chrystusa Pana i Świętych
Artykuł
V. O chwaleniu, czczeniu i wyznawaniu Pana Boga przez jednego Pośrednika
Chrystusa Pana
Artykuł
VI. O Opatrzności Bożej
Artykuł
VII. O stworzeniu wszystkich rzeczy, o Aniołach, dyabłach i o człowieku
Artykuł
VIII. O upadku człowieka, o grzechu i zródle grzechu
Artykuł
IX. O wolnej woli albo władzy człowieka
Artykuł
X. O przejrzeniu Bożem i o wyobrażeniu Świętych
Artykuł
XI. O Panu Jezusie Chrystusie, prawdziwym Bogu i człowieku, jedynym Zbawicielu
świata
Artykuł XII.
O Zakonie Bożym
Artykuł
XIII. O Ewangelii Pana Jezusa Chrystusa, o obietnicach i o duchu a literze
Artykuł
XIV. O pokucie i nawróceniu się człowieka do Boga
Artykuł
XV. O prawdziwym usprawiedliwieniu wierzących
Artykuł
XVI. O wierze, dobrych uczynkach i zapłacie za nie, oraz o zasłudze człowieka
wierzącego
Artykuł
XVII. O Świętym Powszechnym Kościele i jedynej jego głowie
Artykuł
XVIII. O Sługach Kościoła Bożego, o ich ustanowieniu i o ich obowiązkach
Artykuł
XIX. O Sakramentach w Kościele Chrystusa Pana
Artykuł XX.
O chrzcie Świętym
Artykuł
XXI. O Świętej Wierze Pańskiej
Artykuł
XXII. O religiach i kościelnych zgromadzeniach
Artykuł
XXIII. O modlitwach kościelnych, o śpiewaniu i o godzinach Kościelnych albo
księżych
Artykuł
XXIV. O dniach świątecznych, o postach i o brakowaniu pokarmów
Artykuł
XXV. O katechizmie, o odwiedzaniu chorych i o pocieszaniu ich
Artykuł
XXVI. O pogrzebie wiernych i o pieczy około umarłych, o czyśćcu i o zjawianiu
się duchów
Artykuł
XXVII. O ceremoniach, obrządkach kościelnych i o rzeczach pośrednich ku
używaniu wolności, które się zowią media
Artykuł
XXVIII. O dobrach kościelnych
Artykuł
XXIX. O stanie bezżennym, o stanie małżeńskim i o gospodarstwie domowem
Artykuł XXX.
O Zwierzchności
Wyznanie i
krótkie a proste okazanie prawdziwej powszechnej wiary chrześcijańskiej i t.d.
1. O Piśmie Świętem, prawdziwem Słowie
Bożem
Wierzymy i wyznajemy, że wszystkie Pisma Święte Prorockie
i Apostolskie obu Testamentów, o których w Kościele Powszechnym nigdy
powątpiewania nie było, pochodzą, od Proroków i Apostołów, są prawdziwom Słowom
Bożem, i że swoją powagę i pewność niebiorą od ludzi, ale mają je dostatecznie
same w sobie. Albowiem sam Pan Bóg mówił do Patryarchów, Proroków i Apostołów,
i jeszcze po dziś dzień mówi zawsze do nas przez Pismo swoje Święte.
Wierzymy też i w to, że Kościół Powszechny ma w tem
Piśmie Bożem zupełnie oznajmione wszystkie rzeczy, które są potrzebne i do
zbawiennej wiary, i do odrodzenia się ku życiu nowemu i pobożnemu. Co też Pan
Bóg przykazał w szczególności i srogo, aby ludzie do tego Pisma nic swego nie
przydawali, ani z niego ujmowali. Dlatego tak rozumiemy, że z tego Pisma
dociekać trzeba prawdziwej mądrości i pobożności.
Na podstawie tego Pisma powinien się Kościół Powszechny
pomnażać w obyczajach i w dobrym zarządzie, według tego Pisma, jako wiary
nieomylnej, doświadczać i próbować wszystkich różnic i nauki, i z tego Pisma
wykazywać i pokonywać przeciwne błędy i sekty, z tego Pisma brać wszelkie
upomnienia i przestrogi, według słów Apostolskich: wszystko Pismo od Boga
natchnione, jest pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu i t.d. (2 Tym. 3, 16).
Oraz: toć piszę (mówi Apostoł do Tymoteusza) abyś wiedział, jak się masz
sprawować w Domu Bożym) (1. Tym, 3, 15). I znów do Tesalończyków pisze: wy,
przyjąwszy Słowo Boże, któreście słyszeli od nas, przyjęliście nie jako słowo
ludzkie, nie jako Słowo Boże, jako jest prawdziwe. (1. Tes. 2, 13). Albowiem
Chrystus Pan sam raczył powiedzieć w Ewangielii do Apostołów: nie wy jesteście,
którzy mówicie, ale Duch Ojca mojego mówi w was. Przetoż, kto was słucha, mnie
słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi (Mat. 10, 20; Łuk. 10, 16; Jan. 13, 20).
Gdy tedy to Słowo Boże bywa opowiadane w Kościele przez Pasterzy prawnie do
tego powołanych, wierzymy z pewnością, że tam jest prawdziwe Słowo Boże, które
każdy wierzący powinien przyjmować, nie czekając innego objawienia z nieba, ani
zmyślając sobie jakie wewnętrzne natchnienie, oprócz słuchania i nauki tego
Słowa Bożego, które powinniśmy uczciwie przyjmować sami dla siebie, a nie ze
względu na osoby Pasterza, bo chociażby ten był zły i grzeszny to jednak Słowo
Pańskie pozostaje zawsze prawdziwe i dobre.
Nie rozumiemy też tego, aby powierzchowne posługiwanie
Słowem Bożem dlatego miało być niepotrzebne, że prawdziwe nabożeństwo pochodzi
z wewnętrznego oświecenia przez Ducha Świętego, jak napisane: i nie będzie
więcej uczył żaden bliźniego swego, bo mię oni wszyscy poznają (Jerem, 31, 34),
mówi Pan Bóg przez Proroka. Również Paweł św. powiada: ani ten, co polewa jest
czemś, ani ten, co sadzi, ale Bóg, który wzrost daje. (1. Kor. 3, 7). Albowiem
chociaż nikt nie może przyjść do Chrystusa, jeśli go nie pociągnie Ojciec
Niebieski (Jan 6, 44} i jeżeli go nie oświeci wewnętrznie Duch Święty, to
jednak pewną jest rzeczą, że Pan Bóg chce, aby służba zewnętrzna Słowa Jego św.
zawsze była w Kościele Powszechnym. Czego w Dziejach Apostolskich mamy jasny
przykład na Korneliuszu, którego Pan Bóg odesłał do Piotra św., chociaż go mógł
nauczyć drogi zbawiennej przez Ducha swego Św. alba przez usługę Anioła, bez
usługi Piotra św., lecz Anioł Pański powiedział do Korneliusza: poślij po
Piotra, a ten ci powie, co masz czynić. (Dz. Ap. 10, 6). Albowiem tenże Pan,
który oświeca umysły ludzkie przez dar Ducha Św. tenże też postanowił
zcwnętrzne posługiwanie Słowem swojem, mówiąc do Apostołów swych: idąc na
wszystek świat głoście Ewangielję wszystkiemu stworzeniu (Mar. 16, 15). Tymże
sposobem Paweł św. w mieście Filippi opowiadal białogłowom Słowo Boże, a
wewnątrz Pan Bóg otworzył serce jednej, imieniem Lidya, która sprzedawała
szkarłat (Dz. Ap. 10. 4) Tegoż po pięknem stopniowaniu dowodzi Apostoł, pisząc
do Rzymian, że modlitwa nie może być bez wiary, wiara bez słuchania, słuchanie
bez opowiadania sług Pańskich, i tak kończy, wiara tedy jest ze słuchania, a
słuchanie przez Słowo Boże (Rzym 10, 17). Wyznajemy wprawdzie przytem, że Pan
Bóg może oświecić kogo chce i kiedy raczy, i bez zewnętrznego posługiwania, to
leży w jego wszechmocy, lecz my według postanowienia jego i przykładu
Apostolskiego powinniśmy szukać drogi zbawiennej przez naukę zewnętrzna.
Dlatego brzydzimy się wszystkiemi sektami i błędami
Artemona, Manichejczyków, Walentynianów, Cerdona, i Marcyouitów, którzy nie
wierzyli temu, że Pismo Święte pochodzi od Ducha Świętego, i część tylko pism
przyjmowali, inne pomieszali, inne pofałszowali. Jednak nie chcemy tego
zamilczeć, że niektóre księgi Starego Testamentu od dawnych nauczycieli są
nazwane Apokryfami, to jest niepewnemi i skrytemi, o których nie ma pewnego
świadectwa w Kościele Bożym, ani wspomnienia ze strony ludzi. Takie pisma
niektórzy nauczyciele nazywali Kościelnemi dla tej przyczyny, że chociaż dopuszczano
je czytać w Kościele, jednak żadnego z nich nie używano na świadectwo ku
potwierdzeniu Artykułów wiary. O czem i Augustyn, nauczyciel (in lib. de civit.
Dei 18 cap. 38) przypomina, że w księgach Dziejów Królewskich wzmiankowane są
imiona i księgi pewnych Poroków, których nie ma w Kanonie, czyli, że żadnej o
nich pamięci ani pewnej wiadomości między wiernymi w Kościele Bożym nie było.
Ku pobożności tedy możemy poprzestać na tych księgach, które są zdawna zgodne i
od potomków Apostolskich w Kościele Powszechnym doświadczone.
2. O wykładzie Pisma Świętego, o Ojcach
Kościoła, o synodach i o tradycyi
Piotr święty pisze: że wszelkie proroctwa Pisma Bożego
nie mogą być wykładane według rozumu ludzkiego, ale z daru Ducha Świętego (2
Piotr 1, 2021). Dlatego nie pochwalamy ani przyjmujemy jakichkolwiek wykładów
ludzkich, ani też wykładów pochlebców, którzy papieskie objaśnienia i
postanowienia rozkazują przyjmować całemu Kościołowi Powszechnemu beż żadnego
wyrozumienia i wypróbowania. Ale takie tylko rozumienie i wykład Pisma Świętego
uważamy za prawdziwy i starożytny, który nie czyni według samego Pisma Bożego,
i który się ze wszystkiem zgadza z jasnem wyznaniem zbawiennej wiary. Do czego
należy i właściwość języka w jakiem Prorocy i Apostołowie pisali, i pilne
zwracanie uwagi na miejsca różnych pism, albo też do siebie podobnych, abyśmy
trudniejsze miejsca takiemi wykładali, które w sobie żadnej wątpliwości w
słowach nie mają, a wykład nasz, aby jak najbardziej się zgadzał ze zbawienną
wiarą ku prawdziwej chwale Bożej.
Nie odrzucamy jednak wykładów Greckich i Łacińskich Ojców
Kościoła świętych i starodawnych , a ich rozprawy i dowody przyjmujemy zawsze
dopóki się jawnie pismom Apostolskim nie sprzeciwiają. W czem jednak się ich
pisma z Apostolskiemi nie zgadzaj, tam odstępujemy od nich z całą uczciwością,
bez krzywdzenia ich lub ganienia, słuchając w tem jedynie tych, którzy nam to
rozkazali, abyśmy ich Pisma mierzyli według sznuru Apostolskiego, i tylko im
wtedy wierzyli, gdy się z oryginałem zgadzają. Gdyż w ten sposób i oni księgi
swoich starszych przyjmowali, odrzucając rzeczy przeciwne Pismu Świętemu, a
pochwalając zgodnie. O czem wszyscy starzy Ojcowie Kościoła jednostajnie piszą,
a zwłaszcza Augustyn Św. temi słowy: dlatego jest postawiony w Kościele Bożym
spis ksiąg Prorockich i Apostolskich, abyśmy według nich swobodnie osądzali
wszystkie inne pisma ludzkie wierzących i niewiernych. W tymże porządku i z
taką samą ważnością wszystkie Synody i ich uchwały przez nich są postawione.
Dlatego gdy zachodzi jaka różnica w rzeczach dotyczących
zbawienia, nie poprzestawajmy na samych tylko zdaniach Ojców Kościoła i
dowodach Synodów, jeżeli nie są potwierdzone Słowem Bożem. Stary zwyczaj, albo
wielka liczba ludzi nieświadomie przyzwalających, albo dawność czasu żadną
miarą nie mogą stanowić wiary Chrześcijańskiej. Albowiem sam tylko Pan Bóg jest
prawdziwym i doskonałym sędzią w rzeczach niebieskich, dotyczących zbawienia,
który wolę przez Pismo Święte głosi i po dziś dzień w swoim Kościele
zewnętrznie przez swoje usługi a wewnętrznie przez Ducha Świętego, i obudzając
w sumieniu tę swoja mądrość, wyświetla dostatecznie każdemu, co jest prawdą, a
co błędem, co mam naśladować, a czego się wystrzegać. Dlatego słusznem
wyrozumieniem w Kościele Powszechnym dajemy miejsce takim ludziom, którzy
posiadając dar Ducha Świętego, opowiadają naukę zbawienna, nie według rozumu
ludzkiego, ale według pism apostolskich. Widzimy to w pierwszym Kościele
Starego Testament że Jeremiasz i wszyscy inni Prorocy ganili ustawy i
postanowienia starszych swoich kapłanów, które były przeciwne Zakonowi Bożemu,
z całą pilnością ostrzegając lud Boży, aby chodzili drogami ojców swoich, a nie
według wymysłów ludzkich: bo tym sposobem ludzie najprędzej odpadają od Zakonu
Bożego.
Również odrzucamy wszystkie pytania ludzkie dotyczące
wiary i chwały Bożej. Albowiem chociaż im Panowie Duchowni i piękny tytuł
Apostolski nadali powiadając, że są żywym głosem podanym potomkom od Apostołów
i zachowane w Kościele aż do wieku naszego, przechodząc z rąk do rąk wśród
Biskupów, to jednak gdy z pismami Apostolskimi, o jakich niema żadnej
wątpliwości zastaną porównane, znajdują się w nich wielkie sprzeczności z nauką
Apostolską. I własne ich Kroniki Kościelne, (które Rzym zwykł przypisywać
Apostołom), pokazują jawny fałsz wielu podań. Albowiem jak wszyscy Apostołowie
zachowali miedzy sobą zgodna naukę tak i potomkowie ich nie mogą podawać
Kościołowi nic odmiennego od ich pism, albo im czegoś przeciwnego przekazywać:
przeciwnie jest to niezbożna śmiałość twierdzić, że Apostołowie Pańscy inne
rzeczy pisali, a innych żywem słowem nauczali. Paweł św. otwarcie powiada, że
jednakowo nauczał we wszystkich Kościołach, i tak mówi do Koryntów: nic innego
wam nie piszemy, tylko to, co czytacie, albo poznajecie (1 Kor. 4, 17; 2 Kor.
1, 13). A na innem miejscu świadczy o sobie i o uczniach, których ustanowił, że
jadnaką drogą chodzą i jednym duchem wszystko wspólnie czynią. (2 Kor. 12, 18).
Posiadali tez i Żydzi podania swoich Starszych, ale Chrystus Pan srogo ich
zawsze ganił, wykazując, że razem z Zakonem Bożym przestrzegane być nie mogą, i
że ustawami ludzkiemi Bóg chwalony być nie może (Mat. 15, 819; Mar. 7, 67).
3. O Bogu, o jedności bóstwa i o trzech
osobach
Wierzymy, że Bóg jest w swej istocie albo naturze sam
przez się będący, doskonały we wszystkiem, niewidzialny od nikogo, nie
cielesny, niezmierzony, wieczny stworzyciel wszystkich rzeczy widzialnych i
niewidzialnych, najwyższe dobro, żyjący wiecznie, ożywiający i zachowujący
wszystkie rzeczy, wszechmogący doskonale mądry, miłościwy, sprawiedliwy i
prawdziwy, liczbę zaś bogów, albo wielobóstwa odrzucamy jako bałwochwalstwo. Bo
wyraźnie stoi napisane: Pan Bóg twój jest jeden (5 Mojż. 6,4); Jam jest Pan Bóg
twój, nie będziesz miał innych bogów przedemną (2 Mojż. 20, 23); Jam Pan, a nie
masz żadnego więcej oprócz mnie, i nie masz Boga sprawiedliwego i zbawiciela
innego oprócz mnie (jez. 45, 5, 21); Pan, Pan Bóg miłosierny i litościwy, nie
rychły do gniewu, a obfity w miłosierdzie i prawdę i t. d. (2 Mojż. 34, 6).
Wierzymy, że ten Bóg niezmierzony i nierozdzielny jest, Ojcem z Synem swoim i z
Duchem Świętym zawsze będącym, nie rozrywając ani Bóstwa ich wiecznie jedynego,
ani mieszając bytności prawdziwej trzech osób. Ale tego się trzymamy: że Ojciec
od wieczności spłodził Syna swego, a Syn od Ojca wiecznie jest urodzony,
niewymownym sposobem. Duch Święty wiecznie od obu pochodzi i z obiema osobami
ma być czczony. Zkąd nie trzech Bogów mamy, ale Ojca jednego z synem i z Duchem
Świętym prawdziwie wyznajemy, jednej istoty albo jednej Boskiej natury, jednego
Majestatu, jednej wieczności i równości. Wierzymy tedy prawdziwą bytność tych
trzech Ojca Ojcem, Syna Synem, Ducha Świętego Duchem Świętym nieobłudnie
wysławiając. Chociaż Ojciec jest pierwszym według porządku, jednak równi są
sobie bóstwem i wiecznością. Albowiem co się tyczy natury Boskiej, albo istoty,
te trzy osoby tak z sobą są złączone, że nie co innego jest Syn i Duch Święty,
tylko Bóg, tak jak i Ojciec. Dlatego ich wyznajemy, chwalimy jako jednego Boga,
Pana i Stworzyciela swojego. Z drugiej strony osobna bytność każdego z nich
jest w Piśmie Świętym przez wyraźne odróżnienie wypowiedziana, gdy Anioł do
błogosławionej Panny rzekł te słowa: Duch Święty zstąpił na cię, i moc
Najwyższego zacieni cię, przetoż i to święte, co się z ciebie narodzi, nazwane
będzie Synem Bożym (Łuk. 1, 35). I przy chrzcie Chrystusa Pana, słyszany był
głos z nieba nad nim mówiący: ten jest Syn mój miły (Mat. 3, 17). Przytem
widziany był Duch Święty, w postaci, jako gołąb. A gdy sam Pan chrzest
postanowił, rozkazał chrzcić w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. (Mat. 28,
19). Jeszcze w Ewangelji polecić raczył, że Ducha Świętego poszle Ojciec w
imieniu Jego (Jan. 14, 26) Podobnież : gdy przyjdzie pocieszyciel, którego ja
wam poszlę od Ojca, Duch prawdy, który od Ojca pochodzi, ten o mnie świadczyć
będzie i t. d. (Jan. 15, 26). Przetoż w zupełności przyjmujemy wyznanie wiary
Apostolskie, które nam podaje prawdziwą wiarę itd.
Ganimy tedy i potępiamy wszystkich Żydów i Mahometan i
którzykolwiek bluźnierczo wspominają o tej skrytej i nieograniczonej tajemnicy
Trójcy Świętej. Odrzucamy też wszystkich kanclerzy i heretyków, którzy Syna i
Ducha Świętego mianują Bogiem według nazwy tylko, a nie według wiecznej istoty
ich z Ojcem. Również wszystkich tych którzy rozumieją, że Syn Boży z Duchem
Świętym są stworzeni i jakoby sługami i urzędnikami, przypisując temu jedynemu
Majestatowi nierówność, większość i mniejszość cielesną i ograniczoną postawę,
równość woli i rozumienia i według rozumu ograniczonego mieszając i oddzielając
Bóstwo nieograniczone i nieogarnione, jak gdyby Syn i Duch Święty nie byli od
wieczności z Bogiem Ojcem, ale posiadali tylko pewne skłonności lub własności
należące jedynemu Bogu Ojcu.
W takich błędach znajdowali się Monarchianie, Nowacyanie,
Prakseasz, Patrypasianie, Sabeliusz, Samosoteni, Aecyusz, Macedoniusz,
Antropomorfici, Aryusz i tym podobni Ebionici dzisiejsi, Tryteici,
nowochrzceńcy.
4. O posągach albo o obrazach
wyobrażających Boga, Chrystusa Pana i Świętych
Ponieważ Bóg jedyny i prawdziwy jest Duchem niewidzialnym
i nieogarnionym w istocie swojej, przeto nie może być żadnym sposobem
wyobrażonym ani przez obraz podobnym do siebie uczyniony.
Dlatego na zasadzie wyznania ewang. reform. wszystkie
takie obrazy i podobieństwa Boga nie przyznajemy za możliwe. Albowiem chociaż
Chrystus Pan przyjął na się naturę ludzką, to jednak, będąc w jednej osobie
prawdziwym Bogiem i człowiekiem żadną miarą nie może być ani wymalowany ani
wyryty. Ponieważ sam jawnie powiedzieć raczył, że nie przyszedł rozwiązać
Zakonu wiecznego, palcem Bożym napisanego, w którym przykazanie drugie tak
niewątpliwie i tak śmiało zabrania nie tylko czci oddawać wszelkim obrazom, ale
je i czcić. (Mat. 5, 17; 5 Mojż. 5, 89; Jez. 40, 18). Oznajmił też z całą
otwartością, że jego cielesne z nami przebywanie nie jest dla Kościoła jego
potrzebne na potomne czasy (Jan 16, 7; 2 Kor. 5, 5), lecz przez Ducha Świętego
obiecał zawsze przebywać wśród wiernych swoich aż do skończenia świata tego.
Żywy Chrystus mieszka bez ustanku przez Ducha swego w
ludziach chrześcijańskich i jesteśmy żywą świątynią Boga żywego, według słów
Apostolskich (Kor. 3, 16; 2 Kor. 6, 16); lecz żadnej społeczności mieć nie mogą
rzeczy żyjące z obrazami. Nadto wszyscy święci ludzie dopóki tu na ziemi żyli,
nie przyjmowali nigdy od ludzi ani czci, ani pokłonu, przeciwnie ostro się
wyrażali przeciwko temu i przeciw posągom (Dz Ap. 14, 15; Obj. 14, 7; 22. 89).
Dlatego bardzo to brzydką dumą mniemać o Świętych Pańskich, żeby im po śmierci
to się podobać miało, czego za życia swego tak bardzo zakazywali. A ponieważ
zwykle mówią Rzymscy Teolodzy, że obrazy są księgami dla prostaczków, sami
przyznają że zaniechali żywego głosu nauki Chrystusowej, i urząd ten swój
włożyli na obrazy. Ale Chrystus Pan polecił swoim zwolennikom, aby nauczali i
opowiadali Ewangielję po całym świecie (Mar. 16, 15), dodając do tego dla upomnienia
naszego widzialne Sakramenty. Apostołowie również polecili następcom swoim,
uczyć napominać, ostrzegać i strofować lud powszechny. Z tego powodu nie
stawiali żadnych obrazów, ani tego nikomu nie poruczyli. Gdziekolwiek tylko
zwrócimy oczy swoje, wszędzie pełno na obszarze świata rzeczy żywych przez Boga
stworzonych, pod oczy nasze podpadających, które zaprawdę mogą nas upominać o
Bogu, i o wszechmocności i dobroci Jego z większym pożytkiem, aniżeli wszystkie
obrazy i posągi do ludzi podobne, ale marne i martwe, o jakich Prorok
sprawiedliwie powiedział: oczy mają, a nie widzą Ps. (115, 5). Dla tego
zgadzamy się z wyrzeczeniem dawnego nauczyciela Laktancyusza, który tak
napisał: bez wątpienia niema tam prawdziwego nabożeństwa, gdzie znajdują się
posągi.
Jeszcze w tej sprawie świadectwo Augustyna świętego,
które napisał o prawdziwej chwale Bożej temi słowy: nie miejmy takiego
nabożeństwa wśród siebie, abyśmy ludzka pracę chwalić mogli, albowiem lepsi są
sami rzemieślnicy, którzy takie obrazy czynią (rozdział 55).
5. O chwaleniu, czczeniu i wzywaniu Pana
Boga przez jedynego Pośrednika Chrystusa Pana
Wszyscy zgodnie to wyznajemy, aby każdy człowiek samego
tylko Pana Boga chwalił i niego samego się modlił, i takiej czci, należącej się
samemu Bogu, nikomu innemu nie oddawał, a to według przykazania Pańskiego, w
którem mówi: samego Pana Boga będziesz czcił, i jemu samemu służyć będziesz
(Mat. 4. 10). Wszyscy tez Prorocy z naciskiem upominali lud żydowski, który
prócz jednego Boga zawsze posiadał swe obrazy i inne ołtarze dla pomnożenia
chwały Bożej (jak oni to rozumieli). A Pana Boga tem sposobem mamy chwalić i
czcić, jak on nas sam nauczył, to jest w duchu i w prawdzie (Jan 4, 24), bez
wszelkich zabobonów i wymysłów ludzkich, w szczerości serca i umysłu, ażeby i
do nas nie wyrzekł Pan Bóg owych słów Prorockich: i któż tego zażądał z rąk
waszych? (Jez. 1, 12; Jer. 6, 20). Albowiem i Paweł święty tak napisał: Bóg nie
bywa czczony rękoma ludzkiemi, jak gdyby kogo potrzebował (Dz. Ap. 17, 24).
Tedy samego jedynego Boga wzywamy we wszystkich potrzebach i dolegliwościach
naszych, przez przyczynienie się i zasługę pośrednika naszego Jezusa Chrystusa,
bo wyraźnie jest polecone: wzywaj mnie w dzień utrapienia, tedy cię wybawię, a
ty mię uwielbisz. (Psalm 50, 15). Do tego hojną obietnicę o tem Chrystus Pan
dać raczył swemu Kościołowi, mówiąc: o cokolwiek byście prosili Ojca mojego, da
wam. (Jan 16, 23); również: pójdźcie do mnie wszyscy, którzyście spracowani i
obciążeni, a ja wam sprawię odpocznienie (Mat. 11, 28). A ponieważ napisanem
jest: jakże tedy będą wzywać tego, w którego nie uwierzyli? (Rzym 10, 14),
pewną jest rzeczą, że nie możemy się modlić do kogo innego, bo tylko w samego
Boga wierzyć mamy. Może też być tylko jeden Pośrednik, jak Paweł święty
napisał: jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik między Bogiem i ludźmi człowiek
Chrystus Jezus (1 Tym. 2, 5(, i jeśliby kto zgrzeszył mamy Orędownika u Ojca,
Jezusa Chrystusa sprawiedliwego (Jan 2, 1). Nie wzywamy tedy Świętych, ku czci
nie odprawiamy nabożeństw, ani ich uważamy za przyczyńców swoich u Boga.
Przestajemy na samym Bogu i jedynym Pośredniku Chrystusie panu, a czci jemu
należnej z ludźmi świętymi za wspólną nie poczytujemy, gdyż Bóg wyraźnie
powiedział: Chwały mojej nie dam innemu (Jez. 42, 8). A Piotr święty mówi:
albowiem nie masz żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez
którebyśmy mieli być zbawieni, jak imię Chrystusa Jezusa (Dz. A. 4, 12). Co
łatwo każde wierzące serce wyrozumieć może, że w trwogach sumienia nie można ku
pociesze nikogo innego szukać, tylko samego Chrystusa Pana.
Jednak Świętych ani nie hańbimy, ani nie pogardzamy nimi,
bo uważamy ich za żywych członków Chrystusa Pana, i za przyjaciół Bożych; ani
lekkomyślnie o nich nie mówimy, bo oni ciało i świat zaszczytnie
przezwyciężyli; ale nie modlimy się do nich, ani im czci nie oddajemy, bo to
samemu Bogu przynależy, lecz mówiąc o nich z całą zacnością i uszanowaniem,
naśladuje ich, pragnąc tego, abyśmy stali się uczestnikami ich wiary, służby
Bożej, świętobliwi i wiecznego błogosławieństwa, tak jak Augustyn święty (o
prawdziwem nabożeństwie) te słowa napisał: nie przedsiębierzemy takiego
nabożeństwa, ażebyśmy czcić mieli zmarłych ludzi. Albowiem jeśli pobożnie żyli,
nie pragną takiej czci, ale chcą abyśmy tego chwalili, przez którego oświeceni
weselą się z nas, jako wspólnych towarzyszów zasług swoich. Przeto powinniśmy
ich szanować z powodu naśladowania ich, ale ich nie czcić i pokłonu im nie
oddawać w celu nabożeństwa.
Tem mniej jeszcze rozumiemy, aby kości świętych miały być
pobożnie czczone i chwalone, gdyż święci ludzie w starożytności uważali to za
dostateczne poszanowanie, jeżeli ich ciała święte pochowane były po śmierci
przystojnie i poczciwie. Najzacniejsze to były w nich relikwie, nie tylko innym
zalecać swe cnoty, świętobliwość, wiarę i naukę zmarłych ludzi, ale i swym
przykładem służyć ku naśladowaniu (Żyd. 13, 7). Nie przysięgali też i nie
czynili ślubów innych tylko w imię Boga według rozkazania Pańskiego. Albowiem
jak w Zakonie Pańskim zabroniono przysięgać w imię obcych bogów, tak my
Chrześcijanie nie mamy, według słów Chrystusowych, przez żadne stworzenie ani
przez żadnych świętych czynić ślubów lub przysięgać.
Dlatego w tych rzeczach odrzucamy wszystkie rzymskie
postanowienia, przeciwnie wierze Chrześcijańskiej, które więcej oddają czci i
pokłonu zmarłym świętym, aniżeli Bóg tego dozwala. Na zasadzie jednak wyznania
wiary Apostolskiego zachowujemy w społecznem obcowaniu miedzy sobą świątobliwie
i uczciwie cześć i uszanowanie im przynależne, i to wynajemy.
6. O
Opatrzności Bożej
Wierzymy, że Bóg wieczny i wszechmogący mocą wiedzy i
Opatrzności wszystkiemi rzeczami na niebie i na ziemi rządzi i one zachowuje.
Albowiem Dawid tak o tem pisał: Pan jest nad wszystkie narody wywyższony,
chwała jago nad niebiosa. Któż jest jako Pan Bóg nasz, który mieszka na
wysokości, który się zniża, aby widział, co jest na niebie i na ziemi? (Psalm
113, 46). Tenże Dawid mówi również: Tyś świadomy wszystkich dróg moich, nim
przyjdzie słowo na język mój, oto Panie, ty to wszystko wiesz (Psalm 139, 34).
To poświadcza i Paweł święty, mówiąc: albo w nim żyjemy i
poruszamy się i jesteśmy (Dz. Ap. 17, 28), i: albowiem z niego i przezeń i ku
niemu jest wszystko (Rzym. 11, 36). Dlatego mówi prawdziwie i zgodnie z Pismem
Augustyn święty o tem (libro de Agone Christi, rozd. 8). Pan rzekł: czyliż dwóch
wróbelków nie sprzedają za pieniążek, bez woli Ojca naszego. (Mat. 10,29),
chcąc temi słowy pokazać, że i te rzeczy, które u ludzi nie są w cenie,
rządzone są wszechmocnością Bożą. Prawda świadczy, że ptaki niebieskie przez
niego są żywione, i lilje polne przez niego przyodziane (Mat. 6. 2630), że i
włosy na głowie są policzone (Mat. 10, 30). Dlatego ganimy i potepiamy
wszystkich Epikurejczyków, którzy nie przyznają Opatrzności Bożej, i wszystkich
którzy bluźnią, mówiąc, że Bóg siedzi na wierzchołku nieba, a rzeczy naszych
ziemskich ani widzi, ani ich pilnuje. Przeciwko takim Prorok Dawid oświadcza
się mówiąc: dopóki niepobożni Panie, radować się będą? mówiąc, nie widzi tego
Pan, ani tego rozumie Bóg Jakóba. Zrozumiejcież, o wy bydlęcy między ludźmi, o
wy szaleni, kiedyż zrozumiecie? Czyli ten który stworzył ucho nie słyszał? a
który wykształtował oko, czyli ten nie widzi? (Psalm 94, 3, 79). Wszakże rzeczy
pośrednich nie odrzucamy, przez które działa Opatrzność Boża; przeciwnie
nauczamy, że się niemi posługiwać musimy, o ile Słowo Boże je zaleca. Dlatego
nie pochwalamy opornych i głupich zdań takich ludzi, którzy zwykli mówić:
jeżeli wszystko jest rządzone przez Opatrzność i wiedzę Bożą, tedy wszystkie
nasze prace i starania są niepotrzebne i daremne. Dosyć będzie, gdy wszystko
pozostawimy Opatrzeniu Pańskiemu, a sami o to nie dbajmy i nie pracujmy.
Albowiem chociaż Paweł święty gdy żeglował, czuł Opatrzność Bożą nad sobą, i
miał szczególną obietnicę od Boga, który doń powiedział: musisz opowiadać w
Rzymie Ewangelję (Dz. Ap. 23, 11), i przyrzekł mu, że nikt nie miał zginąć z
okrętu (Dz. Ap. 27, 22), i ani włos z głowy ich spaść nie miał, to jednak gdy
żeglarze uciekać chcieli, zląkłszy się bałwanów, rzekł Paweł Święty do setnika
i do żołnierzy: jeśli ci na okręcie nie zostaną, wy ocaleni być nie możecie
(Dz. Ap. 27, 31). Albowiem Pan bóg, który przewidział wszystkie rzeczy, i
sprawia słuszny koniec, ten i początek i rzeczy pośrednie i wszelkie przyczyny
tak kieruje, aby je mógł doprowadzić do końca.
Poganie i ci, którzy Pana Boga nie znają, zwykli swe
sprawy i postępowania przypisywać ślepemu szczęściu, albo przypadkowi lub
trafowi. Ale Apostoł Jakób święty nie dozwala, abyśmy z całą pewnością mówić
mieli: dziś albo pójdziemy do tego miasta i tam będziemy kupczyli, ale w to
miejsce, abyśmy mówili: Jeśli się spodoba Panu Bogu, i żyć będziemy, uczynimy
to lub owo (Jak. 4, 13, 15).
Również Augustyn święty pisze: wszystko rzeczy, które
zdają się ludziom, że z trafu pochodzą, dzieją się jedynie przez słowo Jego, i
z rozkazu Jego (Ennar, in psalm 148). Tak się Saulowi i jego towarzyszowi
stało, że przypadkowo, szukając oślic ojca swego spotkali się z Prorokiem
Samuelem; a jednak przedtem już powiedział Pan Bóg do Samuela: jutro do ciebie
poślę męża z pokolenia Benjamina (1 Sam. 9, 16).
7. O stworzeniu wszystkich rzeczy, o
Aniołach, djabłach i o człowieku
Bóg jedyny wszechmogący i dobry stworzył wszystkie rzeczy
widzialne i niewidzialne, przez Słowo swoje współwieczne, i zachowuje wszystko
stworzone przez Ducha swojego również współwiecznego. O czem świadczy Dawid,
mówiąc: Słowem Pańskiem uczynione są niebiosa, a Duchem ust. Jego wszystko
wojsko ich. (Psalm 33, 6). Wszystkie te rzeczy przez Boga stworzone były bardzo
dobre, jak Pismo świadczy, i uczynione dla potrzeby i pożytku człowieka, i
miało swój byt od jednego tylko Boga, jako od najpierwszego źródła. Dlatego
potępiamy Manichejczyków i Marcionitów, którzy bezbożnie wymyślali dwie
istności i dwie odwieczne natury, złą i dobrą, również dwa początki i dwu
przeciwnych sobie bogów, złego i dobrego. Pomiędzy wszystkiemi stworzeniami
najzacniejsi są Aniołowie i ludzie. O Aniołach Pismo świadczy: który czyni
Anioły swojemi duchami, a swoje sługi płomieniami ognia (Psalm 104, 4); i znów:
czyż nie są Aniołowie duchami służebnymi, posyłanymi na posługę tych, którzy
mają odziedziczyć zbawienie? (Żyd. 1, 14). A o djable sam Chrystus Pan
powiedzieć raczył: że on był mordercą od początku, i w prawdzie nie pozostał,
bo w nim prawdy nie ma. Gdy mówi kłamstwo ze swego własnego mówi, dlatego, że
jest kłamcą i ojcem kłamstwa. (Jan 8, 44). Przeto tak o tem wyznajemy: że jedni
Aniołowie stali się w posłuszeństwie, i przeznaczeni zostali ku wiernej
posłudze Panu Bogu i ludziom, inni zaś odwrócili się wolą swą od Pana Boga, i
popadli w nieposłuszeństwo, a tem samem na wieczne męki zastali skazani, i
stali się wiecznymi nieprzyjaciołmi Boga i wiernych jego. O człowieku zaś Pismo
Święte powiada, że od początku stworzony był dobrym, na wyobrażenie i
podobieństwo Boże, że go Bóg umieścił w raju, i poddał wszystko pod władzę
jego. O czem Dawid znakomicie opiewa w Psalmie 8. I dał mu też żonę i
błogosławił im. Powiadamy tedy że człowiek jest złożony z dwóch różnych
istności albo rzeczy w jednej osobie, to jest z duszy nieśmiertelnej, która
oddzielona od ciała ani śpi, ani umiera, i z ciała śmiertelnego, które w dzień
sądu ostatecznego będzie z martwych wzbudzone, aby tym sposobem cały człowiek
istniał wiecznie, czy to w życiu wiecznem, czy też w śmierci i w potępieniu .
Ganimy przeto i odrzucamy wszystkich, którzy swemi dysputami przywodzą
nieśmiertelność duszy człowieczej w pośmiewisko albo w wątpliwość, również i
tych, którzy powiadają, że dusza jest cząstką jakoby Boga wszechmogącego, albo,
że dusza śpi po śmierci.
Krótko mówiąc odrzucamy wszystkie ludzkie mniemania i
dumne poglądy, które inaczej rozumieją o Aniołach, djabłach i o człowieku,
aniżeli na zasadzie Pisma Świętego jest to przyjęte w Kościele Powszechnym
Chrześcijańskim.
8. O upadku człowieka, o grzechu i o
źródle grzechu
Człowiek, będąc od początku przez Boga stworzonym na wyobrażenie
jego, w sprawiedliwości i w świętobliwości prawdy był dobrym i we wszystkiem
doskonale cnotliwym. Ale wnet przez zdradę djabelską, lekkomyślnie odstąpiwszy
od dobrego i od prawdziwego posłuszeństwa, stał się poddanym grzechowi, śmierci
i rozlicznym utrapieniom. A jakim stał się Adam po upadku, takimi się wszyscy
stajemy, którzy się z niego rodzimy, to jest poddani grzechowi, śmierci i
wiecznej nędzy. Rozumiemy tedy, że grzech jest wrodzona nam skazą, i zepsuciem
całego człowieka, który z pierwszych naszych rodziców wespół z nami się rodzi,
i w ciele naszem staje się dziedzicznym, tak, że wszyscy odwracamy się od
dobrego a stajemy się pochopni i skłonni do złego, niewolnikami przewrotnych
pożądliwości, pełni wszelakiej niepobożności i niedowiarstwa, czując w sobie
pogardę, nieprzyjaźń i gniew przeciw Bogu swemu stworzycielowi, z powodu czego
nie możemy sami z siebie ani uczynić ani pomyśleć cos dobrego. Przeciwnie w
latach dojrzalszych jawnie się pokazują nieszlachetne owoce złego drzewa, w
myślach, w mowie i w uczynkach naszych, grzesząc bezpiecznie przeciw Zakonowi
Bożemu. Z tego powodu sprawiedliwie podlegamy wiecznemu potępieniu i gniewowi
Bożemu, i pewną jest rzeczą, bylibyśmy wszyscy od Boga wiecznie odrzuceni,
gdyby nas nie przywrócił do Boga Zbawiciel nasz Jezus Chrystus.
A tak przez śmierć nie rozumiemy tylko śmierci cielesnej,
która z powodu grzechu wszystkich stanie się udziałem, ale rozumiemy i wieczne
męki, zgotowane grzesznemu nieposłuszeństwu naszemu. Albowiem Apostoł Boży mówi:
byliśmy umarli przez upadki i grzechy, i byliśmy z przyrodzenia dziećmi gniewu
jak i inni. Bóg zaś, który jest bogaty w miłosierdzie, i nas, którzyśmy byli
umarli przez upadki, ożywił pospołu z Chrystusem. (Efez. 2, 1, 3, 4, 5). I
dalej: jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech
śmierć, i tak na wszystkich ludzi śmierć przyszła, ponieważ wszyscy zgrzeszyli
(Rzym. 5, 12). Wyznajemy przeto, że we wszystkich ludziach jest grzech
pierworodny. Wszystkie też inne grzechy, które stąd pochodzą, uważamy za
grzechy rzeczywiste, jakkolwiekby je kto i nazwał, czy to śmiertelnemi, czy
mogącemi podlegać odpuszczeniu, czy też grzechem przeciwko Duchowi Świętemu,
który nigdy nie bywa odpuszczony. (Mar. 3, 29). Powiadamy też, że nie wszystkie
grzechy są jednakie i sobie równe chociaż pochodzą z jednego źródła
przyrodzonego skażeniem i niedowiarstwa, ale jedne grzechy są większe aniżeli
drugie. jak sam Pan powiedzieć raczył: lżej będzie ziemi Sodomskiej i
Gomorowskiej w dzień sądny, aniżeli miastu onemu. (Mat. 10, 15, 11, 22), które
odrzuca kazanie Ewangielii. Dlatego ganimy wszystkich; którzy uczyli przeciwko
temu, razem z owymi pogańskimi Stoikami, którzy wszystkie grzechy za równe
uważali, jako to Pelagiusza i, jego naśladowców i Jowinianów. Zgadzamy się też
w tem z Augustynem świętym, który dostatecznie wywodzi swe poglądy z Pisma
Świętego. Odrzucamy także heretyków Floryana i Blasta, przeciwko którym pisał
Ireneusz, i wszystkich, którzy czynią Boga sprawcą grzechów, gdyż wyraźnie jest
napisane: Ty, o Boże, nie kochasz się w nieprawności, ty masz w nienawiści
wszystkich, którzy broją niepewności, wygubisz tych, którzy mówią kłamstwo.
(Psalm 5, 57); a w innem miejscu: gdy djabeł mówi kłamstwo, ze swego własnego
mówi, dlatego, że jest kłamcą i ojcem kłamstwa (Jan 8, 44). I każde z nas
znajdzie też w sobie dosyć wszelkiej złości i skażenia. tak, że niepotrzeba,
aby Pan Bóg miał przydawać większej jeszcze nieprawości.
Co się zaś tyczy zwykłego wyrażenia się Pisma Świętego,
że Pan Bóg pewnych ludzi przywodzi do zatwardziałości serca, do zaślepienia, do
opacznego rozumienia, to mamy tak rozumieć według wykładu Pisma Świętego, że
Pan Bóg wszystko czyni sprawiedliwym sądem swoim, jako sędzia i mściciel
sprawiedliwy. A chociaż się brzydzi wszelką złością, to jednak dopuszcza, aby
źli i oporni ludzie popadali w większe jeszcze grzechy, karząc tym sposobem ich
upór i niewdzięczność za łaskę i miłosierdzie swoje. I musi to przyznać każdy
człowiek źle czyniący, że to czyni z umysłu i z własnej woli, nie czując w
sobie żadnego przymuszenia ani gwałtu ze strony Boga. Gdy tan Pan Bóg dopuszcza
zło i grzechy, to nie kocha się w grzechu, ale sprawiedliwym sądem grzech
grzechem karze i potępia, nieraz używając ku dobremu złości ludzkiej, jak
grzechy braci Józefa, nieraz co prędzej przywodząc do kresu złych ludzi, aby
się złość ich nad dobrym nie rozciągała nad miarę. O czem Augustyn święty (de
Enchiridio) temi słowy pisze: Dziwnym i niewypowiedzianym sposobem nic się nie
dzieje na świecie bez woli Boga, chociaż się dzieje na świecie bez woli Boga,
chociaż się dzieje przeciw woli jego, bo nie stałoby się, gdyby on tego nie
dopuścił I nie bez woli swojej on to dopuszcza, ale z wolą swoją. Dobry Pan Bóg
niedopuszczałby złych rzeczy, gdyby jako wszechmogący i ze złego nie mógł
uczynić dobrego.
Inne wszystkie gadania i pytania, czy Pan Bóg chciał
upadku Adama, lub czyli go przywiódł do grzechu lub dla czego tego upadku nie
udaremnił, i tym podobne, uważamy za niepotrzebne i zbyteczne, na które
odpowiedź nie jest rzeczą godziwą, chyba że z powodu ludzi upornych i heretyków
trzeba dać słuszne objaśnienia na zasadzie Słowa Bożego. Tak czynili niektórzy
pobożni nauczyciele Kościoła Chrześcijańskiego, bo jawnie z dowodów Pisma
Świętego możemy widzieć, jak Pan Bóg zakazał Adamowi, aby nie jadł owocu z
drzewa poznania dobrego i złego, i jak potem srogo a sprawiedliwie ukarał to
przestępstwo.
A złości i grzechy nasze nie dlatego bywają nazwane
złemi, że Pan Bóg o nich wiedział, za nim się stały, lub że ich dopuścił, lecz
w stosunku do szatana, który jest pierwsza przyczyna grzechu, a także i w
stosunku do naszej woli, że sami sobie obieramy rzeczy przeciwne Bogu, i woli
jego świetej.
9. O wolnej woli albo władzy człowieka (De
Libero Arbitrio)
Ponieważ ta sprawa zawsze wywoływała wielkie niezgody i
sprzeczne zdania wśród Nauczycieli Kościoła Powszechnego, potrzebną jest
rzeczą, aby każdy rozważył trojakie położenie i warunek natury ludzkiej.
Najprzód, jakim był człowiek przed upadkiem w grzech: mianowicie, że był
doskonałym, sprawiedliwym i wolnym, i mógł, gdyby chciał, wytrwać w dobrem,
albo też mógł skłonić się do złego. Uczynił on to ostatnie, i tym sposobem, z
własnej woli popadł w grzech i w śmierć wieczną, i nietylko sam, ale i wszyscy
następcy jego.
Potem rozważyć trzeba, jakim człowiek się stał, i jakim
jeszcze jest po upadku. Nie odjął mu też Pan Bóg rozumu, nie pozbawił go wolnej
woli. ani go przeistoczył w kamień lub w drewno, ale wszystkie te pierwotne
dary, z powodu których człowiek był stworzony na wyobrażenie Boże, do tego
stopnia zostały zmienione i zepsute przez grzech pierworodny, że człowiek już
nie posiada w sobie tej doskonałej władzy i możności, jaką posiadał ojciec nasz
Adam przed upadkiem w grzech. Rozum przyrodzony został zaćmiony, wola ludzka
stała się niewolniczą, bo służy i poddana jest grzechowi i to dobrowolnie; bez
żadnego przymusu. Bo wola z natury swej ma tę swobodę w sobie, że między dwiema
rzeczami tę, którą chce, woli i obiera. Dlatego do złości do żądz cielesnych
człowiek z własnej woli jest doskonały i chętny, nie czując w sobie żadnego
przymusu ani ze strony Boga, ani ze. strony djabła. Chociaż częstokroć tak
bywa; że Pan Bóg już zamierzone i rozpoczęto złości ludzkie hamować raczy, to
jednak pozostawia człowiekowi wolny wybór i przedsięwzięcie takich złych
uczynków, nie dopuszczając tylko swoją wszechmocą, aby do skutku i do końca
doprowadzone zostały. Czego mamy jawny przykład w sprawie braci Józefa. Umyślili
oni z całą wolą zgładzić ze świata Józefa, ale rzecz ta nie przyszła do skutku,
Pan Bóg przez inne przyczyny to ich przedsięwzięcie udaremnił.
A co się tyczy skłonności do dobrego i do pobożnych cnot,
tam rozum ludzki jest chory, i niema zdrowego rozsądku o rzeczach Boskich.
Dlatego Chrystus Pan w Ewangielii, I wszyscy Apostołowie pokazują nam usilnie
nowe odrodzenie się ku zbawieniu, i rozkazują to urodzenie się pierwsze, które
jest z Adama, jako nic nie warte i nie użyteczne zewlóczyć i zdejmować z siebie.
O czem Paweł święty mówi: człowiek cielesny nie pojmuje tych rzeczy, które są z
Ducha Bożego, (l Kor. 2, 14). Tenże Apostół na innem miejscu twierdzi: nie
żebyśmy zdolni byli pomyśleć coś od siebie samych, jako z siebie samych (2 Kor.
3, 5). A ponieważ rozum jest kierownikiem woli człowieka łatwo wyrozumieć
możemy,. widząc wielką niedoskonałość i ślepotę jego, że i wola nasza idąc za
ślepym przewodnikiem nie daleko zajdzie, i nie wiele się ku dobremu zwróci.
Dlatego każdy człowiek dopóki się nie odrodzi na nowo z Ducha Bożego, nie
posiada w sobie dobrej woli, aby własnemi siłami mógł dobrze czynić i podobać
się Panu Bogu. Albowiem Chrystus Pan w Ewangielii według Jana świętego, tak
powiedzieć raczył: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, wszelki kto czyni grzech,
sługą jest grzechu (8, 34), a Paweł święty napisał: zamysł ciała jest
nieprzyjaźnią przeciw Bogu, gdyż się zakonowi nie poddaje, bo i nie może (Rzym
8, 7). A co się tyczy spraw cielesnych i ziemskich pozostał się w człowieku i
po upadku jaki taki rozum.
Albowiem z miłosierdzia swego pozostawił Pan Bóg
człowiekowi wrodzoną zdolność i rozum, chociaż daleko pośledniejszy od tego,
jaki posiadał przed upadkiem. Bóg chce, abyśmy się w tem ćwiczyli, dodając nam
i szczególne swe dary i pomnożenie wrodzonego rozumu. I pewną jest rzeczą, że
bez błogosławieństwa Pańskiego żadna nauka nie działaby się z korzyścią. Co
nietylko poświadcza Pismo Święte, ale i filozofowie pogańscy Bogu przypisywali
początek i wynalazek wszystkich nauk. Na koniec baczyć pilnie na to trzeba,
jaką chęć woli i usiłowania do dobrego mają ludzie już odrodzeni przez Ducha
Bożego. W odrodzeniu tedy przedewszystkiem rozum bywa oświecony przez Ducha
Świętego, aby zdołał wyrozumieć tajemnicę i wolę Bożą. Potem wola nietylko
zostaje odmienioną przez Ducha Świętego, ale bierze z niego wspomożenie, tak,
że człowiek już i chce i może dobrze czynić. (Rzym 8, 5). Gdybyśmy tego nie
przyznali, musielibyśmy zaprzeczyć wolności chrześcijańskiej i sprowadzić na
lud chrześcijański niewolę zakonu, lecz powiedział Pan Bóg przez Proroka: dam
zakon mój do wnętrza ich, i w sercach ich napiszę go (Jerem, 31. 33). Również
Chrystus Pan mówi w Ewangielii: jeśli was syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi
będziecie (Jan 8, 30). I Paweł święty do Filiponsów napisał: wam to dano dla
Chrystusa, abyście nietylko weń wierzyli, ale i cierpieli dla niego (Filip, l,
29), i dalej: jestem pewny tego, że ten, który rozpoczął w was dobrą sprawy,
wykona ją aż do dnia Jezusa Chrystusa (Filip l, 6), i podobnież: Bóg sprawuje w
was i chęć i wykonanie według upodobania (Filip. 2, 13).
W tej nauce na dwie rzeczy pilnie baczyć trzeba: Naprzód,
że ludzie odrodzeni w swem przedsięwzięciu i wykonywaniu dobrych uczynków
nietylko pomimo własnej swej woli, doznają działania Ducha Bożego, ale sami z
siebie mają już chętną wolę do dobrego, i czynią dobrze. Albowiem przez Boga
zostają pociągnięci i prowadzeni, aby też i sami z siebie czynili to, co czynią
za sprawą jego. O czem Augustyn święty pięknie napisał: że Bóg nazwany jest
naszym pomocnikiem, a temu tylko dopomożonem być może, kto cośkolwiek czyni,
Manichejczycy2) bardzo w tem zbłądzili, że odarli człowieka ze wszelkiego czynu
i uczynili go jakby kamieniem lub drewnem. Po wtóre wiedzieć potrzeba, że w
odrodzonych ludziach jednak pozostaje wrodzona słabość i niemoc. Albowiem
ponieważ grzech wrodzony pozostaje w naszem ciele, a ciało zawsze się
sprzeciwia duchowi, dlatego ludzie odrodzeni nie mogą tak doskonale wykonać
woli Bożej, jakby radzi. O czem Paweł święty przekonywająco pisze w liście do Rzymian
w pierwszym rozdziale, i w liście do Galatów w rozdziale 5. Ztąd dobra nasza
wola w tej mierze, jest bardzo słaba, a to z powodu, że stary Adam tkwi w nas
do śmierci, i z powodu wrodzonego zepsucia naszego. A ponieważ za sprawą Ducha
Bożego ciało nasze i grzech pierworodny w nas nie są w stanie zupełnie stłumić
duchowego odrodzenia, ludzie wierzący są nazwani wolnymi, tak jednak, że zawsze
czują w sobie wrodzone skażenie i niedoskonałość, i nie mogą nic przypisać
swoim siłom, ani dobrej woli swego umysłu. Albowiem każdy wierzący
chrześcijanin powinien zawsze baczyć na to, co święty Augustyn tak często
przypomina na podstawie słów Apostolskich: i cóż, masz czegobyś nie otrzymał? a
jeśliś otrzymał, dlaczego się chlubisz, jakobyś nie otrzymał? (l Kor. 4, 7,).
Do tego nie może człowiek pobożny na razie wypełnić tego, co przedsiębierze w
swoim umyśle, bo skuteczność i wykonanie wszystkich czynów naszych, leży w ręku
Boga; i dlatego prosić musimy Pana Boga o szczęśliwe powodzenie, tak jak Paweł
święty prosi o szczęśliwą podróż (Rzym l, 10). Z tej przyczyny dobre chęci woli
naszej, są ograniczone i niedoskonale.
Co się tyczy działania powierzchownego, wszyscy ludzie w ogóle
tak odrodzeni z ducha, jak i według ciała żyjący, mają jednaką wolną wolę. Gdyż
i nieme zwierzęta według swoich zmysłów, mogą się dowolnie z miejsca na miejsce
poruszać, niektóre rzeczy chcąc, a innych nie chcąc. Może człowiek mówić kiedy
chce, albo milczeć, może chodzić, albo w miejscu siedzieć. Lecz i tu
wszechmocność Bożą, która wszystko sprawia należy postawić na pierwszem
miejscu. Bo Balaam pogański wieszczek nie mógł pojechać tam gdzie chciał (4
Mojż. 24,1), a Zacharyasz przyszedłszy z świątyni, nie mógł mówić, chociażby
rad mówił. (Łuk. l, 22). Dlatego odrzucamy Manichejczyków w tych rzeczach, gdy
nie wyznają, że człowiek od Pana Boga był początkowo stworzony dobrym, i że
dobrowolnie zwrócił się do złego. Ganimy też Pelagianów, którzy powiadają, że
chociaż człowiek z natury swojej jest złym, ma wolną wolę do wypełnienia
przykazania Bożego. Obie strony mają pojęcia przeciwne wyraźnemu wyrzeczeniu
Pisma Świętego, albowiem napisano jest: że Bóg stworzył pierwszego człowieka
dobrym (Kazn. 7, 29) i na wyobrażenie swoje, a więc pierwszy błąd upada.
Drugiego zaś Chrystus Pan nie dopuszcza w tych słowach: jeśli was syn
wyswobodził, prawdziwie wolnymi będziecie (Jan 8, 30).
10. O przejrzeniu Bożem i wybraniu
Świętych
Pan Bóg przejrzał od wieków, lub innemi słowy mówiąc, wybrał
i przeznaczył świętych swoich, tych których chciał, ze szczerej łaski swojej,
aby ich zbawił w Chrystusie Panu, a to według słów Apostolskich: Bóg nas wybrał
w nim przed założeniem świata (Efez. 1, 4) i dalej: który nas zbawił i powołał
powołaniem świętem nie według uczynków naszych, ale według postanowienia i
łaski danej nam w Chrystusie Jezusie przed czasy wiecznemi, a teraz objawionej
przez okazanie się Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa (2 Tym. l, 910). Chociaż
tedy to przejrzenie albo przeznaczenie świętych staje się nie z powodu godności
i zasług ludzkich, ale z woli Bożej i ze szczerej łaski, to jednak dał nam Pan
Bóg jasną i widomą formę i powód tego tajemniczego przejrzenia. Albowiem nie w
inny sposób przejrzał i wybrał wszystkich świętych swoich, jak w Chrystusie
Panu i przez Chrystusa Pana. Dlatego, ci którzy przez wiarę są wszczepieni w
Chrystusa Pana, ci są też wybrani. A ci. którzy prawdziwą wiarą nie żyją w
Chrystusie, ci są wiecznie odrzuceni, na zasadzie słów Pawła świętego, któremi
mówi do Koryntów: badajcie samych siebie, czy jesteście w wierze, samych siebie
doświadczajcie. Czyliż samych siebie nie znacie, że Jezus Chrystus w was jest?
chyba że jesteście odrzuceni. (2 Kor. 13, 5). Tak tedy wybranymi Bożymi są
wszyscy święci w Chrystusie Panu, których Pan Bóg wybrał nie daremnie, ani nie
bez powodu, ale z pewnym celem i skutkiem, o czem Apostół pisze temi słowy:
wybrał nas w nim, abyśmy byli świętymi, niepokalanymi przed nim w miłości, i
przeznaczył nas ku przysposobieniu sobie za synów przez Jezusa Chrystusa,
według upodobania woli swojej, na chwałę sławy łaski swojej (Filip l, 46). A
chociaż Pan Bóg tylko wie o wiernych swoich, i zna ich, i chociaż mała tylko
liczba za wybranych poczytywaną bywa, to jednak o wszystkich mamy mieć dobrą
nadzieję i lekkomyślnie nie potępiać nikogo, tak jak Paweł święty pisząc do
Filipensów, o wszystkich członkach togo zboru mówi: dziękuję Bogu za was
wszystkich, za społeczność waszą w Ewangielii, będąc pewny tego, że ten, który
rozpoczął w was dobrą sprawę, wykona ją. Jakoż sprawiedliwą jest rzeczą abym
tak myślał o was wszystkich. (Filip l, 37). Również Chrystus Pan, (Łuk. 13) gdy
był pytany o to, że tylko mała liczba ludzi miała być zbawionych, nie wspomina
o wielkiej albo malej liczbie, ale napomina wszystkich, aby się pilnie garnęli
do ciasnej drogi. Jakoby tak rzekł: nie wasza to jest rzecz pytać się o
tajemnicę przejrzenia Bożego, ale starajcie się pilnie, abyście prostą drogą
weszli do nieba (Łuk. 13,23-24). Dlatego ganimy wszystkich bezbożnych i przewrotnych
ludzi, którzy zwykli mówić: mało jest wybranych, a ponieważ o tem wiedzieć nie
mogę, czy jestem przeznaczony do życia wiecznego, tedy wolę żyć według
upodobania ciała. Albo jak inni mówią:
Jeżeli z pewnością jestem przez Boga przeznaczonym albo wybranym,
nic mi, cokolwiek czynić będę, nie przeszkodzi do przeznaczonego zbawienia, a
jeśli, jestem zaliczony do potępionych, tedy mi ani żadna wiara ani pokuta nie
pomoże, bo postanowienie Boże, albo przeznaczenie, .nie może uledz zmianie;
nauki więc i upomnienia są zbyteczne. Przeciwko tym wszystkim napisał Paweł
święty do Tymoteusza te słowa: Sługa Pański ma być gotowym do nauczania, aby z
łagodnością nauczał przeciwników, czy też im Bóg nie da upamiętanła do poznania
prawdy, aby wytrzeźwieli z sideł djabła, który ich złowił ku pełnieniu woli
jego. (2 Tym. 2, 2426). To potwierdza Augustyn św. (De bono perseverantiae
rozdz. 14) wykazując, że w Kościele mają być dwie rzeczy opowiadane: Naprzód
szczera łaska i dobroć Boska z powodu której zostajemy wybrani i przeznaczeni,
a potem nasze staranie, napominanie i ćwiczenie się w sprawach zbawienia
dotyczących. Odrzucamy tedy wszystkich, którzy pomijając Chrystusa Pana, pytają
się, czy są przeznaczeni od wieków, chcąc wiedzieć co, Pan Bóg przed wiekami
względem nich przeznaczyć i obiecać raczył. Albowiem mamy słuchać głosu świętej
Ewangielii, i powinniśmy obietnice Boże przyjmować z niewątpliwą wiarą. I
ktokolwiek wierzy ( mieszka w Chrystusie Panu, ten już jest przeznaczony i
wybrany do życia wiecznego. Gdyż Bóg Ojciec wszystkie te swoje wieczne
postanowienia i przejrzenia, dotyczące zbawienia ludzkiego, uczynił i objawił w
Synu swoim umiłowanym według słów Apostolskich. Dlatego w Kościele Bożym te
nauki zawsze głoszone być mają w tem rozumieniu, jak wielką miłość Ojciec
niebieski okazać ku nam raczył w Synu swoim, jak wiele Chrystus Pan dla nas
uczynił, jak łaskawie nas wzywa do siebie i woła, mówiąc: pójdźcie do mnie
wszyscy, którzyście spracowani i obciążeni, a ja wam sprawię odpocznienie (Mat.
11, 28), również: tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby
każdy, co weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny (Jan 3, 10); oraz: nie
jest wolą Ojca waszego, aby zginął jeden z tych małych (Mat. 18; 14). Ten tedy
Chrystus Pan i nasz Zbawiciel, niechaj będzie dla nas zwierciadłem, w którem
byśmy Boskie nasze przeznaczenie jasno zobaczyć byli wstanie. Będziemy mieli
dostateczne świadectwo i zapewnienie, żeśmy w księgach żywota od wieczności
wpisani, jeżeli pozostawać będziemy w społeczności z Chrystusem Panem, to jest
jeżeli przez prawdziwą wiarę czujemy, że on jest naszym, a my jego. W pokusach
ciężkich z powodu przeznaczenia Pańskiego niechaj nas pocieszają i ogólne
obietnice Boże wszystkim wierzącym dane.
Albowiem Chrystus Pan powiedział: proście a będzie wam
dane, każdy bowiem kto prosi dostaje (Mat. 7, 78). I cały Kościół Powszechny
odmawia wspólnie Modlitwę Pańską, wołając do Boga, i nazywając go Ojcem swoim.
I przez Chrzest wszyscy jesteśmy wszczepieni w ciało Chrystusowe, i bywamy
karmieni ciałem jego, i pojeni krwią jego ku żywotowi wiecznemu. Przez to
wzmocnieni w umyśle swoim, mamy według rozkazu Apostolskiego z bojaźnią i ze
drżeniem sprawować zbawienie swoje. (Filip, 2, 12).
11. O Panu Jezusie Chrystusie prawdziwym
Bogu i człowieku jedynym Zbawicielu świata
Wierzymy i wyznajemy, że Syn Boga żywego Pan nasz Jezus
Chrystus jest od Ojca przeznaczony i postanowiony jako Zbawiciel świata od
wieków, wierzymy też, że ten Pan czasu wypełnienia narodził się jako człowiek z
Panny niepokalanej, będąc przed założeniem świata i od wieków urodzony z Ojca
sposobem niewypowiedzianym i niepojętym, o czem pisał Jezajasz Prorok:
narodzenie jego i któż wypowiedzieć może? (Izaj. 53, 8), a Micheasz: wyjścia
jego są z dawna, ode dni wiecznych (Mich. 5, 2), także Jan święty w Ewangielii:
na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo (Jan l, 1).
Jest tedy Syn pod względem Bóstwa równy Ojcu, i jednej z nim istoty albo
natury, Bóg prawdziwy, nie z Imienia, nie przez przysposobienie, nie z łaski,
ani z jakiego postanowienia, ale z istoty i z natury, tak jak Jan święty
napisał o nim: ten ci jest prawdziwy Bóg i żywot wieczny (l Jan 6, 20). Również
Paweł święty zwie go dziedzicem wszystkiego, przez którego Bóg i wieki uczynił,
który jest odblaskiem chwały i wyrażeniem istoty jego, niosąc wszystko słowem
mocy swojej (Żyd. l, 2—3). I sam Chrystus Pan mówi: uwielbij mnie, Ojcze, u
siebie samego, tą chwalą, którą miałem u Ciebie, pierwej, niżeli świat był (Jan
17, 5). O czem Jan święty w innem miejscu napisał, gdy Żydzi chcieli zabić
Chrystusa Pana, gdyż Boga nazwał Ojcem swoim, i siebie czynił równym Bogu. (Jan
5, l8). Z tego powodu brzydzimy się bezbożną nauką Aryańską (18) i wszystkich
tych, którzy powstali przeciwko Synowi Bożemu, a w ostatnich czasach Hiszpan
Michał Servet (14) i inni, przez których szatan, zaczerpawszy z piekła
nieznośne bluźnierstwa przeciwko Chrystusowi Panu, rozsiewał je bezwstydnie i
bezbożnie po całym świecie.
Wierzymy, i wyznajemy że ten wieczny Syn Boży jest synem
człowieczym, z pokolenia Abrahama i z domu Dawida, nie przez złączenie z
mężczyzną (jak utrzymywał Ebion (28) ale poczęty przez Ducha Świętego i
narodzony z niepokalanej zawsze Maryi Panny. O czem wszyscy Ewangieliści
dokładnie napisali, a Paweł święty mówi: albowiem nie Aniołów przyjmuje on, ale
nasienie Abrahamowe przyjmuje (Żyd 2, 16), a Jan święty: wszelki duch, który
nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł, w ciele, nie jest z Boga (l Jan 4,
3). Ciało tedy Chrystusa Pana było i jest prawdziwem, nie zmyślonem, ani z
nieba sprowadzonem, jak to błędnie rozumieli heretycy dawni Walentyn i Marcion.
Podobnież i dusza Chrystusa Pana naszego była i jest prawdziwą, nie pozbawiona
zmysłu i rozumu jak mniemał Apolinaris, ani ciało bez duszy jak uczył Eunomiusz,
ale dusza z rozumem i ciało z jego zmysłami, przez które to zmysły odczuwał
istotnie boleści czasu swego umęczenia. O czem sam świadczy, mówiąc: smętna
jest dusza moja aż do śmierci (Mat. 26, 38), i: dusza moja zatrwożona jest (Jan
12, 27). Uznajemy tedy w jednym i tymże Panu naszym Jezusie Chrystusie dwie
natury: Boską i ludzką które są tak w nim złączone i zjednoczone, że się ani
pomieszały, ani jedna drugiej nie zagubiła, ale każda pozostaje przy swej
naturalnej własności jednej tylko osoby, albo istności, to jest czcimy i
chwalimy jednego tylko Chrystusa Pana, Boga i człowieka prawdziwego, a nie dwóch
osobnych, który według Bóstwa jest jednej istoty z Bogiem Ojcem, jemu we
wszystkiem podobny, za wyjątkiem grzechu. Albowiem tak jak z obrzydzeniem odrzucamy
błąd Nestoryjusza, który z jednego Chrystusa Pana dwóch uczynił, tak też
przeklinamy okropne szaleństwo Eutychesa, Monoteletów i Monofizytów, którzy
usiłowali zatracić w Chrystusie Panu właściwość natury ludzkiej. Nie wierzymy
tedy temu, żeby Chrystus Pan mógł cierpieć według Bóstwa swego, lub żeby według
człowieczeństwa swego, mógł się jeszcze cieleśnie znajdować na ziemi. Albowiem
prawdziwa istota ciała Chrystusa Pana nie zginęła po jego zmartwychwstaniu i
uwielbieniu, ani się nie przemieniła w Bóstwo, ale w prawdziwym człowieku
pozostały własności duszy i ciała, wedlug natury człowieka, chociaż zawsze
jeden Chrystus, który wszechmocnością Bóstwa swego, jest wszędzie obecny, a
według człowieczeństwa swego, wstąpił na niebiosa i siedzi na prawicy Ojca.
Dlatego odrzucamy wszystkie niestałe i lekkomyślne o tem wynalazki Szwengfelda
i do niego podobnych, a z takimi wszetecznikami społeczności nie mamy.
Wierzymy nadto, że Pan i Zbawiciel nasz Jezus Chrystus
prawdziwie cierpiał i umarł za nas w ciele, według słów Piotra Świętego (l
Piotr 4, 1). Mamy w obrzydzeniu Jakobitów heretyków szaleństwo i wszystkich
Turków i Żydów, którzy bluźnią męką Pańską i jej urągają,. Wszakże wyznajemy
według słów Pawła świętego: Że Pan chwały został za nas ukrzyżowany (l Kor. 2,
8). Albowiem tę społeczność świętą Bóstwa z człowieczeństwem, i ich właściwości
w osobie Chrystusa Pana, opisane w Piśmie Świętem i przyjęto od całego
starożytnego Kościoła Apostolskiego, zachowujemy z całą czcią; co nauczyciele
Kościoła nazywają communicatio idiomatum.
Wierzymy i wyznajemy, że tenże Pan a Zbawiciel nasz Jezus
Chrystus w tem samem prawdziwem ciele w jakim był ukrzyżowany i umarł, znów
zmartwychwstał, że nie stworzył sobie innego ciała ani go w ducha przemienił,
ale że zachować raczył prawdziwą istotę i naturę ciała. Albowiem po swem
zmartwychwstaniu, gdy Apostołowie myśleli, że im się ukazał duch Pański w
postaci cielesnej, Chrystus Pan pokazuje im ręce i nogi swoje gwoździami
przebodzone, mówiąc: oglądajcie ręce moje i nogi moje, że to ja sam jestem;
dotykajcie się mnie i obaczcie, bo duch niema ciała, ani kości, jak widzicie,
że ja mam. (Łuk. 24, 39). Wierzymy też, że Chrystus Pan w tamże prawdziwem
ciele wstąpił widomie po nad wszystkie niebiosa do najwyższego Nieba, do
stolicy Majestatu Boskiego na prawicę Ojcowską, która to prawica chociaż
oznacza i współudział w chwale i wszechmocności Boskiej, oznacza również i
pewne miejsce, o jakim sam Chrystus Pan powiedzieć raczył, że tam musiał
wstąpić, aby wiernym swoim miejsce zgotował. (Jan 14, 2). I Piotr święty
powiada: Chrystusa musi przyjąć niebo, aż do czasu przywrócenia wszystkiego
(Dz. Ap. 3, 21), i z nieba przyjdzie on znów czasu ostatniego na sąd, gdy złość
na świecie weźmie górę, gdy antychryst sfałszuje wiarę i prawdziwe nabożeństwo,
i wszystko napełni wszelaką bezbożnością i zabobonami, spustoszywszy Kościół
Boży krwią, ogniem i mieczem. A Chrystus Pan po to powróci na ziemię, aby silną
prawicą wybawił Kościół swój, i zniszczył antychrysta z całą jego złością,
osądziwszy żywych i umarłych. (Dz. Ap. 17, 31).
Albowiem umarli zmartwychwstaną, a ci, którzy w owym
dniu, nieznanym dla żadnego stworzenia (Mar. 13, 32) jeszcze przy życiu będą,
zostaną w oka mgnieniu przemienieni. Wszyscy wierzący będą pochwyceni na
spotkanie Pana na powietrze (l Tess. 4, 17), ażeby wespół z nim weszli do
błogosławionych przybytków, by żyć wiecznie; ale niewierzący i bezbożni zstąpią
z djablami do piekł, by gorzeć w wieczności, i nigdy nie być wybawionymi ze
swych mąk (Mat, 25, 41; 2 Tess. l, 8; 2 Piotr 3, 7). Dlatego odrzucamy
wszystkich, którzy nie wierzą w prawdziwe zmartwychwstanie naszego ciała, oraz
wszystkich stronników Jana Jerozolimskiego, przeciwko któremu pisał św. Hieronim,
że nie miał prawdziwego pojęcia o uwielbieniu ciała wskrzeszonych. Odrzucamy
też i tych, którzy twierdzą, jakoby djabli i wszyscy bezbożni mieli kiedyś
zostać zbawieni, i że położony będzie koniec ich mękom piekielnym. Bo Pan wręcz
powiada: Gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie (Mar. 9, 44, 48).
Oprócz tego ganimy i odrzucamy wszystkie baśni Żydów i
dzisiejszych Nowochrzceńców, którzy się spodziewają przed sądem ostatecznym
jakiegoś złotego wieku na ziemi, oraz, że ludzie wierzący w Chrystusa Pana
posiędą wszystkie Królestwa, wytraciwszy swych nieprzyjaciół i ludzi
bezbożnych. Albowiem o tych rzeczach inaczej nas naucza prawda Słowa Bożego,
jak napisano: Mat. r. 24 i 25; Łuk. r. 18; 2 Tess, r. 2 i Tym. 3 i 4.
Pan tedy i Zbawiciel nasz Jezus Chrystus męką i śmiercią
swoją, oraz zupełnem posłuszeństwem, które wypełnić raczył za nas w ciele po
narodzeniu swojem, pojednał wszystkich wierzących z Ojcem swoim, oczyścił nas
od grzechu zwalczył śmierć, zwyciężył potępienie i piekło, zmartwychwstaniem
sprawił żywot wieczny, i przywrócił człowiekowi .nieśmiertelność (Rzym 10, 9;
Jan 11, 25). Albowiem on jest naszą sprawiedliwością, naszem życiem i
zmartwychwstaniem, w nim jedynie mają wszyscy odpuszczenie grzechów, i
doskonałość wobec niedostatków swoich, w nim zbawienie i obfitość wszelką darów
Bożych, jak Apostoł napisał do Koloss. l, 19, i 2, 10: ponieważ upodobało się
Ojcu, aby w nim mieszkała wszelka pełność; i wy macie pełność w nim. Dlatego
wierzymy i wyznajemy, że Chrystus Pan jest jedynym i wiecznym Zbawicielem rodu
ludzkiego i całego świata, w. którym wszyscy są zbawieni, i którzy i przed i
pod zakonem i Ewangielją zostali zbawieni, i którzy jeszcze do skończenia
świata zbawieni być mają. Albowiem sam Pan powiedział w Ewangielii: kto nie
wchodzi drzwiami do owczarni, ale wchodzi inną drogą, ten jest złodziejem i
zbójcą; jam jest drzwiami do owiec (Jan 10, l, 7); również Jan św. 8, 50:
Abraham cieszył się, że miał oglądać dzień mój, i oglądał i radował się. I
Apostoł Piotr mówi: i niemasz w nikim innym zbawienia, albowiem nie masz
żadnego innego imienia pod niebem danego ludziom, przez którebyśmy mieli być
zbawieni, (Dz. Ap. 4, 12; 10, 43), A tak wierzymy silnie, że będziemy zbawieni
przez łaskę Bożą w Jezusie Chrystusie, jako i wierni przodkowie nasi. Albowiem
tak napisał o tem Paweł święty: wszyscy ojcowie nasi jedli ten sam pokarm
duchowy i pili ten sam napój duchowy, albowiem pili z opoki duchowej, która za
nimi szła, a tą opoką był Chrystus, (l Kor. 10, 3). Również i Ewangielista Jan
święty nazywa Chrystusa Pana Barankiem zamordowanym od założenia świata (Obj.
13, 8), i Barankiem, który gładzi grzech świata (Jan l, 29), Wyznajemy tedy i
zwiastujemy, że Chrystus Pan jest jedynym Zbawicielem świata, i Odkupicielem,
Królem i Biskupem najwyższym, prawdziwym Mosyaszem, świętym i błogosławionym,
którego zdawna oczekiwali wszyscy wierni, którego odpostaciowały wszystkie
obrządki i ceremonie zakonu, którego według obietnicy swojej Bóg Ojciec dał i
posiał na świat, tak, że już innego oczekiwać nie należy. Innej nadziei niema,
samemu Chrystusowi Panu tą,, chwalę oddać musimy, woń wierzyć, i na nim samym
polegać, odrzucając innych pomocników i pośredników. Bo wszyscy, którzy w czem
innym szukają zbawienia swego, aniżeli w samym Chrystusie Panu, wypadli z
łaski, i czynią Chrystusa dla siebie zbytecznym. (Gal, 5, 4). I ażeby krótkiemi
słowy wypowiedzieć wszystko według potrzeby: wierzymy uprzejmem sercem, i
wyznajemy szczerą mową to wszystko, co nam w Pismach Prorockich i Apostolskich
jest oznajmione i podano o zacnem narodzeniu się Syna Bożego, i przyjęciu
przezeń człowieczeństwa. Trzymamy się też Symbolów albo wyznania wiary
uczynionych na czterech przedniejszych Soborach: Nicejskim, Konstantynopolskim,
Efezkim i Chalcedońskim, oraz symbolu Atanaziusza, o których wszystkich to
rozumiemy, że się w tej rzeczy zupełnie zgadzają z Pismem Świętem, objawiając i
objaśniając powszechną wiarę Chrzęścijańską, przez Apostołów podaną, od której
się zupełnie uchylać nie chcemy, przeciwnie wszystkie błędy i sekty odrzucamy i
ganimy.
12. O
Zakonie Bożym
Wierzymy i wyznajemy, że Pan Bóg oznajmił nam całą wolę
swoją, czego od nas chce, i co mu się w nas niepodoba. Z Zakonu poznać musimy,
co jest dobrocią i sprawiedliwością, a co złością i niepobożnością. Przeto
wyznajemy, że Zakon jest dobrym i świętym, częścią palcem Bożym napisany w
sercach ludzkich (Rzym 2, l 5), który nazywamy zakonem przyrodzonym, częścią na
dwóch tablicach kamiennych napisany, który Pan Bóg, przez Mojżesza ludowi swemu
podał, a ten zakon dla lepszego wyrozumienia nazywamy moralnym, to znaczy,
obowiązujący wszystkie narody w ich sprawach i obyczajach. Oprócz tego Mojżesz
w księgach swoich napisał więcej ustaw dotyczących zakonu, które Pan Bóg
polecić raczył tylko do czasu ludowi Izraelskiemu. Z tych jedne dotyczą
ceremonii, albo obrządków przy nabożeństwie, a inne odnoszą się do spraw
państwowych i rodzinnych.
Wierzymy więc, że w tym Zakonie Pańskim jest nam
najzupełniej przedstawioną cała wola Boga i wszystkie przykazania, potrzebne we
wszystkich okolicznościach życia, inaczej Pan Bóg nie zabraniałby tak srogo,
żeby cośkolwiek do tego Zakonu dodawać, albo z niego ujmować (5 Mojż. 4, 2) i
nie polecałby postępować prostą drogą, nie zbaczając ani na prawo, ani na lewo
(Jeż. 30, 21). Wyznajemy też, że ten Zakon nie może nas usprawiedliwić żadną
miarą przed sądem Boga żywego, dla uczynków swoich, przeciwnie poznajemy z
niego słabość swoją, niedostatek, grzech i potępienie swoje, i zwątpiwszy w
swoje siły, musimy się w prawdziwej wierze zwrócić i uciec do Chrystusa Pana.
Albowiem wyraźnie powiada Apostół Boży, że Zakon sprawia gniew (Rzym. 4, 15), i
przez Zakon jest poznanie grzechów (Rzym. 3, 20). Gdyby był dany Zakon, któryby
mógł ożywiać prawdziwieby z Zakonu była sprawiedliwość. Ale Pismo Zakonu
zamknęło wszystko pod grzechem, aby obietnica z wiary w Jezusa Chrystusa, była
dana wierzącym. A tak Zakon był naszym przewodnikiem ku Chrystusowi, abyśmy z
wiary byli usprawiedliwieni (Gal. 3, 21, 22, 24). Żaden człowiek nie mógl i nie
może zadosyć uczynić Zakonowi Bożemu i wypełnić go zupełnie, a to dla wrodzonej
słabości naszego ciała i dla grzechu, który mieszka w ciele naszem, aż do
ostatniej chwili życia naszego. Albowiem tak o tem napisał Paweł święty: Co nie
możebne było dla Zakonu, w czem on był słaby przez ciało, Bóg posławszy Syna
swego w podobieństwie grzesznego ciała i z powodu grzechu, potępił grzech w
ciele. (Rzym 8, 3). Dlatego końcem Zakonu jest Chrystus, ku sprawiediwości
każdemu wierzącemu (Rzym 10, 4), który odkupił nas z przekleństwa Zakonu;
stawszy się za nas przekleństwem (Gal. 3, 13). Tak udziela on nam przez wiarę,
doskonałości swojej, gdy wierzymy weń, i jego zupełna sprawiedliwość bywa nam
zaliczona za naszą własną. Ztąd Zakon Boży już więcej żadnej mocy nie posiada,
więcej nas nie potępia, i nie sprawuje gniewu Bożego w wierzących, bowiem
jesteśmy pod łaską, a nie pod Zakonem (Gal. G, 14). Nadto Chrystus Pan
wypełnił, wszystkie obrazy i znaki Zakonu; ustąpił cień gdy przeszła rzecz
sama, bo mamy w Chrystusie Panu całą prawdę i zupełność. Jednak nie odrzucamy
Zakonu Bożego, pamiętając dobrze, co Pan powiedzieć raczył: Nie przyszedłem rozwiązać
Zakonu i Proroków, ale wypełnić (Mat. 5, 17). Wiemy dobrze, że w Zakonie
opisany jest obraz cnót i występków. Wiemy, że Pismo Zakonu wyłożone i
objaśnione przez Ewangielię jest pożyteczne dla Kościoła Bożego, a przeto je
radzi w zgromadzeniu czytamy. Albowiem chociaż oblicze Mojżesza okryte było
zasłoną, to jednak Chrystus Pan, jak mówi Apostoł święty tę zasłonę zakonu
usunął i wyjaśnił. Ganimy więc i odrzucamy wszystkie błędy, tak dawnych jak i
nowych heretyków, które są przeciw Zakonowi Bożemu.
13. O Ewangielii Pana Jezusa Chrystusa, o
obietnicach i o Duchu a literze
Zakonowi przeciwstawiona jest Ewangielia. Albowiem Zakon
sprawia gniew i ogłasza przekleństwo, Ewangielia zaś przynosi łaskę i
błogosławieństwo. O czem Jan święty napisał: Zakon przez Mojżesza był dany, a
łaska i prawda przez Jezusa Chrystusa stała się (Jan l, 17). Nie mniej jednak
jest pewną rzeczą, że wszyscy wierni przed Zakonem i pod Zakonem nie zostawali
bez Ewangielii, mieli bowiem obietnicę tego nowego poselstwa. Najpierwszą: że
potomstwo niewiasty zetrze głowę wężowi (l Mojż. 3, 15), potem: i błogosławione
będą w potomstwie twojem wszystkie narody ziemi (l Mojż. 22, l 8), również: nie
będzie odjęte berło od Judy, aż przyjdzie Szylo (Mojż. 49, 10) dalej: Proroka
wzbudzi Pan, z pośrodku braci ich (5 Mojż. 18, l8), i t.d.
Uznajemy, że Pan Bóg owym dawnym Ojcom dał dwojakie
obietnice, podobnie jak i nam w Nowym Testamencie. Jedne dotyczyły rzeczy
cielesnych i doczesnych, mianowicie o ziemi Chananejskiej, o zwycięstwie nad
nieprzyjaciółmi, tak jak i dziś mamy obietnice o chlebie powszednim, i o
wszystkich potrzebach dotyczących ciała. Drugie zaś były i jeszcze są, w
rzeczach niebieskich i wiecznych, mianowicie o łasce Bożej, o grzechów
odpuszczeniu i o życiu wiecznem przez wiarę w Chrystusa Pana. Mieli tedy ludzie
dane sobie obietnice nie tylko o rzeczach cielesnych, ale i o niebieskich i
duchownych w Chrystusie Jezusie, który miał przyjść. O czem Piotr święty
napisał : o którem to zbawieniu wywiadywali i badali się Prorocy, którzy
prorokowali o tej łasce, jaka na nas przyjść miała (l Piotr l, 10); również i
Paweł święty mówi: że Ewangielia była przedtem przyobiecaną przez Proroków w Piśmie
Świętem (Rzym. l, 2), Z tego jasno się okazuje, że owi dawni Ojcowie nie byli
bez Ewangielii Chrystusowej. Jakkolwiek mieli tym sposobem zawartą Ewangielię w
Pismach Prorockich, przez którą dostępowali zbawienia w Chrystusie Panu z
wiary, to jednak Ewangielia w wlaściwem znaczeniu tego słowa, to wesołe i
radosne poselstwo, które naprzód zwiastowane było światu przez Jana
Chrzciciela, potem przez samego Chrystusa Pana, a mianowicie przez jego
Apostołów, i ich następców, którzy całemu światu głosili : że Pan Bóg
wszechmogący raczył już spełnić wszystkie obietnice swoje, że nas już obdarował
zesłaniem Syna Jedynego, że w nim istotnie stało się pojednanie z Ojcem,
grzechów odpuszczanie, doskonałość i życie wieczne. Dlatego słusznie nazywa się
Ewangielią, ta przez czterech Ewangielistów napisana historya, która bliżej
opisuje sprawy o Chrystusie Panu, jakim sposobem to uczynił, i czego nauczał, i
jak mamy w nim dostąpić zbawienia. Również i nauka wszystkich Apostołów, na
piśmie pozostawiona, w której nam opowiadają o tymże Chrystusie Panu Synu
Bożym, i przezeń dokonane nasze zbawienie, słusznie nazwaną jest nauką
Ewangielii Chrystusowej, której to zacnej nazwy i po dziś dzień słusznie
używają wszyscy, którzy przestrzegają czystej nauki Apostolskiej.
Ta nauka tego nowego zwiastowania łaski Bożej jest przez
Pawła świętego nazwana duchem i usługiwaniem ducha (2 Kor. 3, 6), dla tej
przyczyny, że nie tylko przenika do cielesnego słuchu, ale i do^ serca,
ożywiając i poświęcając za sprawą Ducha Świętego. Li lorą w przeciwstawieniu do
ducha są wszystkie zewnętrzne ceremonie i ustawy Zakonu, które nie mogą sprawić
w umysłach ludzi duchowego odrodzenia, przeciwnie pokazują nam wrodzono
niedostatki, grzech nasz, gniew Boży i wieczne potopienie. Dlatego też Apostoł
Boży nazywa Zakon posługiwaniem śmierci i mówi, że litera zabija, a duch ożywia
(2 Kor. 3, 7). I za czasów Apostołów Pańskich byli fałszywi nauczyciele, którzy
głosząc Ewangielię z domieszką Zakonu, błędnie nauczali, jakoby bez uczynków
Zakonu Chrystus Pan nie mógł nas zbawić. Tego gatunku byli Ebionici (25) i
Nazarejczycy (8T), których od dawnych czasów zwano Minejczykami. Lecz my
wszystkich takich odrzucamy i potępiamy, zatrzymując szczerą i niesfałszowaną
naukę Ewangielii i nauczając, że przez uczynki Zakonu, ponieważ mu zadosyć
uczynić nie możemy, nikt nie może dostąpić sprawiedliwości przed Bogiem, ale
jedynie z miłosierdzia Bożego, który nas przyjmuje za sprawiedliwych w
umiłowanym Synu Swoim, a którą to sprawiedliwość, my bierzemy od niego przez
wiarę żywą, z daru Ducha Świętego. O tem będzie obszerniejsze objaśnienie w
artykule o usprawiedliwieniu naszem.
A chociaż Ewangielia, gdy ją pan Bóg opowiadał, wydawała
się Faryzeuszom nową nauką w stosunku do Zakonu, jak i prorok Jeremiasz
przepowiadał o Nowym Testamencie, to jednak według prawdy Ewangielia jest
najdawniejszą i najpierwszą nauką daną przez Boga. Albowiem Pan Bóg od wieków
postanowił przez Chrystusa Pana zbawić upadły ród ludzki, które to wielkie
postanowienie swoje oznajmił światu przez Ewangielię.
Ztąd pewną jest rzeczą, że ponad Ewangielię, dawniejszej
i przedniejszej nauki ani nie było, ani być nie może. Dlatego błądzą i
przeciwko Bogu mówią wszyscy Duchowni Rzymscy, którzy w tych czasach naukę tę
Ewangielii od Chrystusa Pana i od Apostołów podaną Kościołowi Powszechnemu,
śmią nazywać nową, pokątną, od trzydziestu lat starą, a to dla tego, że się z
ustawami i wymysłami ich Starszych zgodzić nie może. Niech jednak pamiętają, co
o takich powiedział Jozajasz Prorok: biada tym którzy nazywają złe dobrem, a
dobre złem, którzy uważają ciemność za światłość, a światłość za ciemność,
którzy uważają gorzkość za słodycz, a słodycz za gorycz.
14. O pokucie i nawróceniu się człowieka do
Boga
Z Ewangielią zawsze jest połączona nauka o pokucie,
albowiem tak powiedział Chrystus Pan w Ewangielii według Łukasza świętego: i
musi być głoszone w imieniu mojem pokuta i odpuszczenie grzechów między
wszystkiemi narody (Łuk. 24, 47). A przez pokutę rozumiemy zmianę umysłu i
nawrócenie grzesznego człowieka, obudzono w nas przez słowo Ewangielii i przez
Pucha Bożego, gdy człowiek nędzny poznaje w sobie wrodzone zepsucie i wszelką
złość na podstawie Zakonu Bożego i tego przed obliczem Boga żałuje prawdziwie,
ze skruszonem i pokornem sercem, nietylko ze wstydem dobrowolnie wyznając
grzechy i biadając, ale złorzecząc swym postępkom z obrzydzeniem samego siebie,
i przedsiębiorąc stanowczą poprawę, że po wszystek czas swego życia, będzie
postępował świątobliwie w bojaźni Bożej i we wszelkiej pobożności.
To jest krótko mówiąc prawdziwa pokuta, mianowicie:
szczere i prawdziwe nawrócenie się ku Bogu i jego posłuszeństwu, i pilne a
ciągłe wystrzeganie się djabła i wszelakiej złości. Znając zaś swoje wrodzone
zepsucie, wiedzieć musimy, że tego usiłowaniem naszem osiągnąć nie możemy, ale
że Bóg nas tem udarowywa, ze szczerej swej łaski. Dlatego tem większe powinno
być w nas usiłowanie, o wzrost w nas świętej pokuty, z bezprzestannem
pragnieniem Pańskiej pomocy, nie odkładając jej do lat starszych albo do czasu
ostatniego. Paweł święty rozkazuje wiernym sługom Kościoła Bożego, by pilnie
upominali i nauczali nieposłusznych i upornych w prawdzie, czy też im Bóg nie
da pokuty i nawrócenia się do prawdy (2 Tym. 2, 25). Mamy też doskonały
przykład prawdziwego żałowania za grzechy na Piotrze świętym, który gorzko
narzekał i opłakiwał chwiejność swoją, przy zaparciu się Pana (Luk. 22, 62).
Również i Marya Magdalena nic przestawała szczerze żałować za grzechy swoje. (Luk.
7, 38). Sposób zaś chrzościjańskiej spowiedzi wypowiedział Chrystus Pan w
podobieństwie o synu marnotrawnym i jawnogrzeszniku. Albowiem ten rzekł do ojca
swego Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przed tobą, i nie jestem już
godzien, nazywać się synem twoim: uczyń mię jako jednego z najemników swoich
(Luk. 15, 18). Jawnogrzesznik zaś nie chciał i oczu swych podnieść w niebo, ale
bił się w piersi swoje, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu (Łuk. 18,
13), I nie wątpimy, że wszyscy do nich podobni otrzymają z pewnością
odpuszczenie grzechów i łaskę Bożą. Albowiem Jan święty pisze: jeśli wyznajemy
grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy, i
oczyścił nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, żeśmy nie zgrzeszyli., kłamcą
go czynimy, i słowa jego w nas niema, (l Jan 1910).
"Wierzymy tedy, że taka spowiedź albo wyznanie,
płynące ze szczerego i wierzącego serca jest dostateczne przed Panem Bogiem,
czy to człowiek sam w sercu swojemu Bogu swe złości objawia, czy wspólnie przy
innych w zgromadzeniu Kościoła jawnie czyni spowiedź przed Bogiem, chociażby
nie wyliczał potajemnie grzechów swoich Słudze Kościoła, i nie był
rozgrzeszony. Albowiem nie mamy w tym względzie przykładu Apostolskiego, ani
rozkazu o takiej spowiedzi, jaką postanowili księża Rzymscy, którzy do osoby
Kapłana przywiązują odpuszczenie grzechów, a wiarę zbawienną w odpuszczenie
grzechów, któraby w sercu każdego wierzącego świeciła, gaszą, tym sposobem i
unicestwiają. Dawid jasno świadczy o spowiedzi swojej przed Bogiem, mówiąc:
przetoż grzech mój oznajmiłem tobie, a nieprawości mojej niekryłem. Rzekłem:
wyznam na siebie przestępstwa moje Panu, a tyś odpuścił nieprawości grzechu
mego (Psalm 92, 5). Również i sam Chrystus Pan w modlitwie Pańskiej nauczył nas
prawdziwej spowiedzi, abyśmy bez ustanku wołali do Ojca niebieskiego: odpuść
nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom (Mat. 6, 12).
Dlatego żadną miarą nie może zastąpić odpuszczenie
grzechów, bez takiej spowiedzi, którą się czyni Panu Bogu sercem uniżonem.
A jeśliśmy przeciwko bliźnim zawinili, i z nimi się
trzeba pojednać, i przed nimi spowiadać się z występków swoich, jeżeli chcemy,
aby nam Pan Bóg odpuścił. O czem Jakób święty mówi: wyznawajcie jedni przed
drugimi upadki (Jakób 5, l6). Istnieje jeszcze i trzeci sposób spowiedzi w
Kościele Chrześcijańskim, który nie wszystkim ludziom wogóle jest potrzebny,
jednak bardzo pożyteczny dla tych, którzy mając sumienie związane grzechem,
albo usidleni pokusami szatańskiemi, sami sobie radzić nie mogą i nie
poprzestają na powszechnej i jawnej absolucji słowa Bożego. Takim potrzeba
oddzielnej z Pasterzem rozmowy i spowiedzi, aby przed nim sumienie swe
otworzyli, i mogli gruntownie dostąpić uzdrowięnią, porady i pociechy ze słowa
Bożego. Tak więc nie odrzucamy tego zwyczaju, bo on jest pożyteczny Kościołowi
Bożemu według nauki Apostolskiej.
Co się tycze kluczów Królestwa Bożego, danych od Pana
Apostołom, każdy z łatwością przekonać się może jak nieprawnie Biskupi Rzymscy,
z wielką krzywdą i ubliżeniem powagi Kościoła Powszechnego rozciągnęli te
klucze nad rozkaz Pański, tak że z nich sporządzili sobie i miecze urzędu
świeckiego, i berła i królestwa tego świata i korony cesarskie. Ostatecznie
używają hardo zupełnej władzy i panowania nad wszystkimi rządzącymi, nad
duszami i nad ciałami ludu chrześcijańskiego. My jednak, poprzestając na
prawdzie i prostocie Słowa Bożego, powiadamy, że wszyscy Pasterze albo Biskupi
Kościoła Powszechnego, mają jednaką władzę tych kluczów Chrystusowych, gdy
prawdziwie opowiadają Ewangielię Pańską, to jest, gdy nauczają i napominają
lud, ich pieczy powierzony, gdy przywodzą go do prawdziwej pokuty i karności
Chrześcijańskiej, otwierając niebo i zwiastując odpuszczenie grzechów na
miejscu Chrystusa Pana, każdemu sumieniu pokutującemu i posłusznemu Słowu
Bożemu, a zamykając Królestwo niebieskie i zatrzymując grzechy wszystkim
niepokutującym i lekkomyślnym niedowiarkom. Takie klucze obiecał Chrystus Pan
wszystkim Apostołom w ogólności, u Mateusza św. w rozdz. 16, w. 19, i dał im je
potem wszystkim zarówno (Jan 20, 23; Mar. 10, 15; Łuk. 24, 47), posyłając ich
na cały świat, aby opowiadali jego Ewangielię, i odpuszczali grzechy ludziom
pokutującym, jak napisali Ewangieliści Jan święty rozdz. 20, 23, Marek święty
rozdz. 16, 15, i Łukasz św. rozdz. 24, 47. Również Paweł święty pisze o tem,
mówiąc: a to wszystko z Boga, który nas z sobą pojednał przez Jezusa Chrystusa
i dał nam usługiwanie pojednania. Przetoż w miejsce Chrystusa poselstwo
sprawujemy, jak gdyby Bóg upominał przez nas; w miejsce Chrystusa prosimy:
pojednajcie się z Bogiem (2 Kor. 5, 18, 20). Z tych słów jasno się pokazuje, że
innych kluczów Chrystus Pan nie dał Apostołom swoim, jak tylko naukę, o pokucie
i o prawdziwej wierze.
Tak Apostołowie, jak i prawdziwi ich następcy w nauce,
zawsze jednali i po dziś dzień jednają lud z Bogiem, Tym sposobem odpuszczają
ludziom grzechy i otwierają niebiosa, prowadząc ich przez wiarę w Chrystusa
Pana do Królestwa Bożego. I klucze to bardzo się różnią od owych hardych i
niepobożnych kluczów pysznych Kapłanów Żydowskich, o jakich Chrystus Pan
powiedział w Ewangielii: biada wam zakonoznawcom, żeście wzięli klucz
umiejętności; samiście nie weszli, i tym, którzy wnijść chcieli zabranialiście
(Luk. 11, 62).
Tak tedy wszyscy prawdziwi Biskupi i Pasterze w Kościele
Powszechnym używają tych kluczów według porządku, i rozgrzeszają ludzi, gdy
Ewangielię Chrystusową a w niej odpuszczenie grzechów, opowiadają wszystkim
wiernym w ogóle, i każdemu w szczególności. I niema innej ważniejszej nad tę
absolucyi, jak to Rzymscy księża sobie przywłaszczają, przypisując coś
szczególnego swej ułożonej spowiedzi i tajemnemu (nie wiedzieć jakiemu
rozgrzeszeniu, zamiast tej prawdziwej usługi Słowa Bożego, która z całą
pilnością ma się dziać w Kościele Bożym, nietylko jawnie, i wobec wszystkich
wiernych, ale każdemu zosobna, według potrzeby jego sumienia. Albowiem
największa pilność i starania mają mieć o to prawdziwi Pasterze, aby lud
chrześcijański tłumił w sobie ustawicznie, starego Adama z cielesnemi
pożądliwościami, a przyoblekł im siebie prawdziwe odrodzenie nowego człowieka,
Chrystusa Pana. O tem mamy przykład w Ewangielii, gdy Chrystus Pan do owogo
uzdrowionego sparaliżowanego człowieka powiada: oto zdrowym się stałeś; nie grzesz
więcej, aby co gorszego na cię nie przyszło (Jan 5, 14), również do owej
cudzołożnicy: idź i więcej niegrzesz (Jan 8, 11). Z tych słów pokazuje się, że
i po uzdrowieniu Pańskiem pozostaje grzech w ciele naszem, ale ustawicznie
sprzeciwiać mu się mamy, będąc w tej walce wytrwałymi i czuwającymi, prosząc o
wspomożenie Pańskie, abyśmy się znowu do grzechów nie wracali, z których przez
pokutę powstaliśmy, i abyśmy się nie dali przezwyciężyć naszemu ciału, światu i
szatanowi. Tym sposobem celnik Zacheusz przyjęty do łaski przez Chrystusa Pana,
chcąc utwierdzić swoją chętną pobożność, mówi: oto, Panie, połowę majętności
swoich daję ubogim, a jeślim kogo w czem podszedł oddaję w czwórnasób (Łuk. 19,
8). Dlatego do prawdziwej pokuty koniecznie należy odszkodowanie i pojednanie
się z bliźnim, jak również uczynki miłosierne i jałmużna. Do tego wszystkiego
napominamy lud chrześcijański słowy Apostolskiemi: niechże tedy nie panuje
grzech w śmiertelnem ciele waszem, abyście mu posłuszni być mieli w
pożądliwościach jego; i nie oddawajcie członków swoich za oręż
niesprawiedliwości grzechowi, ale oddawajcie samych siebie Bogu, jako z
umarłych żywi, i członki swoje za oręż sprawiedliwości Bogu i t. d. (Rzym. 6,
12, 13). A tak ganimy i odrzucamy wszystkich niepobożnych i wszeteczników,
którzy za lekkomyślną rzecz uważając opowiadanie zbawiennej łaski Pańskiej,
zwykli mówić: że łatwy jest przystęp do Pana Boga, że Chrystus Pan nasz zadosyć
uczynił za wszystkie grzechy, że łatwem jest odpuszczenie grzechów, że możemy
bezpiecznie grzeszyć, i nie bardzo się troszczyć o pokutę,. Uchowaj Boże,
abyśmy łaskę Bożą i mękę Pana i Zbawiciela naszego tak lekko poważać mieli. Debitores sumus. Jesteśmy wiecznymi
dłużnikami Pana swego, i powinniśmy usiłować z całą skwapliwością, abyśmy nie daremnie
i nie ku potopieniu swojemu przyjmowali łaskę Pańską w odpuszczeniu grzechów.
Wyznajemy wszakże, że każdego czasu i każdy grzesznik ma przystęp do Pana Boga
w Chrystusie Panu przez prawdziwą wiarę i pokutę. Ale nie zawsze możesz, kiedy
pomyślisz, uchwycić wiarę i pokutę, nędzny człowiecze! Dlatego z wielką
bojaźnią i z całą pilnością, nie odkładając na później mamy ciągle pokutować.
Dlatego ganimy i odrzucamy Katarów (39) i Nowacyanów; ganimy też Naukę Rzymską
o pokucie, która przynosi więcej korzyści księżom, aniżeli duszom ludzkim. A
przeciwko papieskim odpustom za pieniądze, i miłościwym latom, przywodzimy ten
wyrok Piotra św. Pieniądze twoje niech z tobą będą, żeś mniemał iż dar Boży za
pieniądze może być nabyty. Nie ma dla ciebie cząstki ani udziału w tej rzeczy,
albowiem serce twoje nie jest szczere przed obliczem Bożem (Dz. Ap. 8, 20, 21).
Ganimy jeszcze naukę Rzymską o zadosyć uczynieniu za
grzechy, o zapłaceniu Boga sprawiedliwością swoją. Gdyż jedynie tylko Chrystus
Pan, Bóg i człowiek prawdziwy, mógł zadosyć uczynić za grzechy nasze, i jest
dostatecznem odkupieniem, usprawiedliwieniem i zbawieniem naszem. Nie
przestajemy też nigdy poddawać ciała swego pod posłuszeństwo ducha według
przykazania Bożego, a chociaż wobec gniewu Pańskiego wszystkie nasze dobre
uczynki nie mogą doskonale zadosyć uczynić sprawiedliwości Bożej, przed którą
ani Aniołowie ani niebiosa nie są świętymi, to jednak jako prawi synowie i
słudzy Pana swego, okazujemy całą powolność i cały wdzięczny umysł za to
wybawienie swoje i zadosyć uczynienie, a które dostatecznie posiadamy w męce i
w śmierci Chrystusa Pana.
15. O prawdziwem usprawiedliwieniu
wierzących
W Piśmie Świętem a zwłaszcza według nauki Pawła świętego
usprawiedliwić nic innego nie znaczy, jak odpuszczać grzechy, uwolnić się od
winy i od kary, przyjąć do łaski, i ogłosić za sprawiedliwego. Albowiem tak
mówi Apostół Boży w liście do Rzymian: Bóg jest który usprawiedliwia. Któż
będzie oskarżał wybranych Bożych? (Rzym, 8, 33). A tak usprawiedliwienie bywa
przeciwstawione potępieniu,. Także w Dziejach Apostolskich mówi Piotr święty:
przez Chrystusa Pana zwiastuje wam się odpuszczenie grzechów i we wszystklem, w
czem nie mogliście być usprawiedliwieni przez Zakon Mojżesza, przez tego każdy
wierzący usprawiedliwiony zostaje. (Dz. Ap. 13, 38, 29). I w Zakonie czytamy:
jeśliby się spór wszczął między stronami, a przyszliby do sądu, aby ich
sądzono, tedy usprawiedliwią sprawiedliwego, a niezbożnego osądzą za
niezbożnego. (5 Mojż. 25, 1). Również Jozajasz mówi w rozdz. 5: biada tym,
którzy usprawiedliwiają niezbożnego za podarki (Jez. 5, 23). A ponieważ my,
wszyscy niewątpliwie zrodzeni jesteśmy w grzechu, i winni jesteśmy śmierci
przed Majestatem Bożym za przestępstwa, pewną jest rzeczą, że usprawiedliwieni
zostajemy przez najwyższego sędziego, to jest zostajemy uwolnieni od grzechu i
od śmierci przez łaskę i zasługę Chrystusa Pana, a nie ze względu na osobę albo
na zasługi swoje. Albowiem cóż bardziej przekonywającego być może, od słów
Pawła świętego które napisał do Rzymian: bo wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im
chwały Bożej; bywają usprawiedliwieni darmo z łaski jego przez odkupienie w
Jezusie Chrystusie (Rzym. 3, 23, 24). Albowiem Chrystus Pan wziął na się
grzechy świata, i zadosyć uczynił sprawiedliwości Bożej. Pan Bóg więc dla
samego tylko jednorodzonego Syna swego, który za nas cierpiał, i
zmartwychwstał, jest sprawiedliwym sędzią grzechów naszych, i ani ich nam nie
przysądza, ani ich nam poczytuje, ale przeciwnie przysądza nam i poczytuje
sprawiedliwość Chrystusową za naszą własną, tak, że już nietylko oczyszczeni
jesteśmy od grzechów, ale i obdarowani sprawiedliwością Chrystusową, i
uwolnieni przez postanowienie Pańskie od grzechów, śmierci i potępienia
wiecznego, stajemy się sprawiedliwymi i dziedzicami żywota wiecznego. Tak więc
według słów Pisma Świętego jedynie Pan Bóg nas usprawiedliwia dla Chrystusa
Pana, gdy nam nie poczytuje grzechów naszych, ale poczytuje i przywłaszcza nam
sprawiedliwość Chrystusową.
Ponieważ zaś takie usprawiedliwienie otrzymujemy nie
przez inne jakie uczynki, ale przez wiarę w Chrystusa Pana, dla tego wyznajemy
zgodnie z Apostołem, że człowiek grzeszny bywa usprawiedliwiony samą wiarą w
Chrystusa Pana a nie z Zakonu albo z uczynków. Albowiem tak pisze Paweł święty:
przetoż uznajemy, że człowiek bywa usprawiedliwiony wiarą, niezależnie od
uczynków Zakonu. (Rzym. 3, 28). I dalej: bo jeśli Abraham z uczynków jest
usprawiedliwiony, ma się czem chlubić, ale nie przed Bogiem. Cóż bowiem mówi
Pismo? uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość.
(Rzym. 4, 24; I Mojż. 15, 6). I znowu: temu zaś, który nie wykonywa uczynków,
lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia, poczytywana bywa wiara jego za
sprawiedliwość (Rzym. 4, 5). A dalej: łaską jesteście zbawieni przez wiarę, i
to nie z was; Boży to dar (Efez. 2, 8). Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił
(Efez. 2, !)). Z tego tedy powodu usprawiedliwienie przed Bogiem zostaje
przypisane wierze, bo wiarą, a nie czem innem przyjmujemy Chrystusa, jako naszą
sprawiedliwość, i nie z powodu naszej wiary, (która też jest uczynkiem), ale z
powodu samego Chrystusa, danego nam od Boga ku sprawiedliwości i odkupieniu
naszemu. A za wiarę tylko przyjmujemy Chrystusa Pana, Sam Pan dowodnie to
pokazuje u Jana świętego rozdz. 6, gdzie się chlebom niebieskim nazywa i
powiada, że kto go pożywa ma żywot wieczny, i kto weń wierzy ten ma żywot
wieczny, uważając za jedno wiarę i pożywanie Chrystusa Pana (Jan 6, 27).
Albowiem jak przez jedzenie i picie bierzemy życie cielesne, tak wierząc w
Chrystusa, stajemy się uczestnikami jego ciała i z niego bierzemy dla dusz
naszych pokarm żywota wiecznego. A tak nie dzielimy na dwoje tego
dobrodziejstwa i tej łaski usprawiedliwienia naszego, przypisując je w jednej
części łasce Bożej i zasłudze Chrystusa, a w drugiej części naszym dobrym
uczynkom i zadosyćuczynieniu swemu, ale przypisujemy wszystko zupełnie
miłosierdziu Bożemu, okazanemu nam w Chrystusie przez wiarę. Wszystkie nasze
uczynki i największa sprawiedliwość ludzka nie mogły by się ostać przed
sprawiedliwym i doskonałym sądzie Boga, bo zawsze jesteśmy winni gniewu Bożego.
Nawet uczynki grzesznych i niesprawiedliwych ludzi, nie mogą się podobać Panu
Bogu. Musimy być pierwej sprawiedliwymi i dobrymi, czego sami z siebie żadną
miarą posiąść nie możemy, tylko ze szczerej łaski Bożej, który nam odpuszcza
grzechy i słabość naszą i poczytuje nam i przysądza za naszą własną doskonałą
sprawiedliwość Chrystusa Pana przez wiarę woń, przyjmując nas za sprawiedliwych,
chociaż grzech i słabości mieszkają w ciele naszem aż do śmierci. Dlatego też
Paweł święty miłość ku Bogu i bliźnim wywodzi z wiary prawdziwej, mówiąc: celem
zaś przykazania jest miłość z czystego serca, i z dobrego sumienia, i z wiary
nieobludnej (Tym. l, 5). Mówimy tu nie o wierze martwej albo o czczem
mniemaniu, ale o prawdziwej i żywej wierze, która przyjmując ożywiającego nas
Chrystusa Pana, ożywia zarazem wierzącego człowieka, i stwierdzoną zostaje
przez żywe uczynki. A tak niema żadnego sprzeciwieństwa z Jakóbem świętym w
liście jego, bo on pisze o czczej i martwej wierze ludzi chełpliwych, nie
mających w sobie Chrystusa Pana, ożywiającego przez wiarę. Dlatego takim
ludziom przedstawia przykład Patryarchy Abrahama, powiadając, że ten z uczynków
był usprawiedliwiony, to jest, jak sam objaśnia, że uczynkami pobożnemi i
posłuszeństwem objawił w sobie żywą i usprawiedliwiającą wiarę. Co i po dziś
dzień wszyscy wierzący czynić powinni, chociaż żadnej ufności przed Bogiem mieć
nie mogą dla swych uczynków, tylko jedynie dla zasługi i sprawiedliwości
Chrystusowej. O czem Paweł święty temi słowy pisze: a żyję już nie ja, lecz
żyje we mnie Chrystus, a to, że teraz w ciele żyję, w wierze w Syna Bożego
żyję, który mię umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski
Bożej, bo jeżeli przez Zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus napróżno umarł
(Gal. 2, 20, 21).
16. O wierze, dobrych uczynkach i zapłacie
za nie, oraz o zasłudze człowieka wierzącego
Wiara chrześcijańska nie jest to ludzkie mniemanie albo
urojenie, ale jest pewnem i gruntownem uchwyceniem i utwierdzeniem Bożej
prawdy, wypowiedzianej w Piśmie Świętem, oraz zbawiennych obietnic o Chrystusie
Panu, na czem się umysł wierzącego i spokojnie i z radością gruntuje, nie tylko
zgadzając się z tein wszystkiem, co Bóg obiecał, ale posiadając ufność łaski
umiłowanego Boga ku nam. Taką wiarę jedynie tylko Pan Bóg daje ze szczerej
łaski wybranym swoim, a to według miary, kiedy, komu, i ile udzielić raczy,
ożywiając serce ludzkie przez Ducha Świętego, za pośrednictwem jednak
opowiadania słowa swego, przez pilne słuchanie go i przez modlitwę wylewa Pan
Bóg na ludzi dary Ducha swego, i tym sposobem, a nie innym, pomnaża w nich te
dary; Czego mamy przykład na Apostołach Pańskich, proszących: Panie przymnóż
nam wiary (Łuk. 17, 5). A to objaśnienie wiary jest przez samych Apostołów w
Piśmie podane. Albowiem Paweł święty w liście do Żydów tak mówi: a wiara jest
pewnością tego, czego się spodziewamy, dowodem rzeczy niewidzialnych (Żyd. 11,
1). A w innem miejscu: bo ile jest obietnic Bożych, w nim są Tak i w nim są
Amen (2 Kor. l, 20). Również do Filipensów powiada: gdyż im to dano dla Chrystusa,
aby weń wierzyli (Filip, l, 29); I: w miarę wiary jaką Bóg każdemu udzielił
(Rzym. 12, 3); dalej: nie wszyscy mają wiarę i nie wszyscy są posłuszni
Ewangielii Rzym. 10, 16); co również Łukasz święty poświadcza w Dziejach
Apostolskich, mówiąc: i uwierzyli, ilukolwiek ich było przysposobionych do
żywota wiecznego (Dz. Apost. 13, 48). Dlatego też Paweł święty nazywa wiarę
wiarą wybranych Bożych (Tyt. l, 1). I znowu: wiara tedy jest ze słuchania, a
słuchanie przez słowo Boże (Rzym. 10, 17). W innych wielu miejscach poleca on,
aby się modlono o wiarę. Tenże Apostoł nazywa wiarę skuteczną i czynną w
miłości (Gal. 5, 6). Wiara uspokaja też sumienie i otwiera wolny przystęp do
Boga, tak, że zbliżamy się doń z ufnością, aby prosić go o wszelakie potrzeby.
Ta wiara zachowuje nas przy spełnianiu obowiązków względem Boga i bliźniego,
krzepi naszą cierpliwość w przeciwnościach, czyni statecznem nasze wyznanie,
krótko mówiąc, przynosi dobre owoce wszelkiego rodzaju, i płodzi z siebie dobre
uczynki. Albowiem wyznajemy, że prawdziwie dobre uczynki pochodzą z żywej
wiary, przez sprawę Ducha Świętego, i wykonywane zostają przez wierzących
według woli i przepisu Słowa Bożego,. O czem Piotr święty napisał temi słowy:
dlatego właśnie, dokładając wszelkiego starania, okazujcie w wierze swojej
cnotę, w cnocie roztropność, w roztropności powściągliwość i t. d. (2 Piotr l,
5). Mamy tedy wzór dobrych uczynków wypowiedziany w Zakonie Bożym, jak o tem
Apostół powiedział: albowiem to jest wolą Bożą, poświęcenie wasze, żebyście się
powściągali od wszeteczeństwa, żeby nikt nie uciskał i nie oszukiwał w żadnej
sprawie brata swego (l Tess. 4, 3, 6). Albowiem najmniej się Panu Bogu podobają
takie nabożeństwa i uczynki które ludzie sobie wytwarzają według rozumu swego,
wbrew słowu Bożemu. O czem jawne mamy świadectwo Pawła świętego (Kolos. 2) i
sam Chrystus Pan powiedzieć raczył: Próżno mię czczą ucząc nauk, które są
ustawami ludzkiemi. (Mat. 15, 9). Dlatego odrzucamy wszystkie takie opaczne
nabożeństwa i uczynki przez Boga nie polecone, a z całą pilnością przestrzegamy
tych, które są nakazane w Słowie Bożem. I powinniśmy je wykonywać nie dla tego,
abyśmy przez nie zasłużyli sobie na odpuszczenie grzechów i żywot wieczny, gdyż
jak Apostół powiada, dar to jest Boży, ani dla jakiej chwały u ludzi, ani dla
własnej korzyści, ale dla chwały Bożej, i dla należnej wdzięczności, abyśmy
dobremi uczynkami zalecali wiarę swoją, i powołanie swoje i pozyskiwali dla
Pana Boga bliźnich swoich. Albowiem tak Chrystus Pan w Ewangielii powiedzieć
raczył: tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre
uczynki wasze, i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech (Mat. 5, l6);
Paweł święty zaś upomina, abyśmy postępowali, jak przystoi na powołanie, którem
jesteśmy powołani (Efez. 4, 1); a dalej: wszystko co czy nicie w słowie albo
uczynku wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując Bogu i Ojcu przez
niego (Kolos. 3, 17); również: niech każdy dba nie o swoje, ale każdy i o cudze
(Filip. 2, 4); I niech się uczą i nasi w dobrych uczynkach przodować, gdzie
tego potrzeba, żeby nie byli nieużytecznymi (Tyt. 3, 14). Chociaż więc wierzymy
na podstawie pism Apostolskich, że grzeszny czlowiek otrzymuje odpuszczenie
grzechów i swe usprawiedliwienie samą, tylko wiarą w Chrystusa bez żadnych
zasług, to jednak ani nie odrzucamy ani nie lekceważymy dobrych uczynków,
przeciwnie pilnie lud zachęcamy do wszelkiej pobożności, wiedząc, ze człowiek
stworzony jest przez wiarę, nie dlatego aby był bezczynnym, ale aby bezustannie
postępował i pracował według woli i przykazań Pańskich. O czem w Ewangielii
Chrystus Pan powiedzieć raczył, tak wszelkie dobre drzewo, owoce dobre przynosi
(Mat. 17, 17); i następnie: kto mieszka we mnie, a Ja w nim, ten przynosi wiele
owocu. (Jan 15, 5). Również i Apostół napisał: jego Bowiem dziełem jesteśmy,
stworzeni w Jezusie Chrystusie ku dobrym uczynkom, dla których przeznaczył nas
Bóg, byśmy w nich chodzili (Efez. 2, 10); oraz: który dał siebie za nas aby nas
wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w
dobrych uczynkach (Tyt. 2, 14).
A tak ganimy wszystkich, którzy pogardzają dobremi
uczynkami i znieważają niedorzecznemi mowami obowiązującą pobożność
chrześcijańską, jakoby dobre uczynki nie były potrzebne dla ludzi wierzących.
Wszakże nie rozumiemy i nie przyjmujemy, jak to było powiedziane, że przez
dobre uczynki możemy być zbawieni, ani twierdzimy, że bez dobrych uczynków
naszych Pan Bóg nie mógłby nas zbawić. Albowiem jesteśmy zbawieni jedynie z
łaski umiłowanego Boga i przez zasługę Chrystusową. Lecz dobre uczynki muszą
zawsze pochodzić z wiarą, jako konieczny jej owoc, i ztąd jeżeli kiedykolwiek
bywa dobrym uczynkom przypisywano zbawienie, nie czyni się to dla godności,
tych uczynków, ale dla społeczności, jaką nierozdzielnie mają ze zbawienną wiarą.
Właściwie mówiąc, odkupienie, usprawiedliwienie i zbawienie nasze zależy
jedynie w łasce Bożej i zasłudze Chrystusowej, co tylko wiarą przyjąć można, a
nie żadnym innym uczynkiem. Bardzo znany wyrok wypowiedział o tem Apostół Boży:
a jeśli z łaski to już nie z uczynków, inaczej łaska nie staje się łaską, jeśli
zaś z uczynków, to już nie jest łaska, inaczej uczynek już nie jest uczynkiem
(Rzym. 11, 6).
Podobają się tedy Panu Bogu dobre uczynki nasze z wiary
pochodzące, ponieważ przyjęci jesteśmy do łaski Bożej i jesteśmy miłemi
dziatkami przez wiarę w Chrystusa Pana: ci więc z wierzących, którzy czynią
dobre uczynki z łaski Bożej je czynią przez dar Ducha Świętego. O czem Piotr
święty powiada: w każdym narodzie kto się Boga boi i czyni sprawiedliwość, jest
mu przyjemny. (Dz. Ap. 10, 35). Również i Paweł św. pisze do Kolosensów: nie
przestajemy za was się modlić i prosić, abyście chodzili jak przystoi przed
Panem, ku wszelkiemu jego upodobaniu, w każdym uczynku dobrym owoc przynosząc.
(Kolos, l, 10). Dlatego pilnie przestrzegamy prawdziwych cnót chrześcijańskich
i pobożnych obowiązków i z całą powagą a surowością ganimy wszystkich
chrześcijan niedbałych, powierzchownych i obłudnych, którzy tylko ustami
przyznają się do słowa Bożego, życiem zaś i bezbożnem postępowaniem bezczeszczą
prawdę Bożą. Takim przedstawiamy straszne groźby Pańskie, z drugiej zaś strony
obfitą obietnicę i zapłatę dobrym zgotowaną, upominając, pocieszając, strofując
i ganiąc Słowem Bożem lud chrześcijański. Albowiem nauczamy, że Pan Bóg daje
obfitą nagrodę dobrze czyniącym, według słów Prorockich: przestań płakać, bo
będziesz miał zapłatę za pracę swoją (Jerem. 31, l6). I Chrystus Pan obiecać to
raczył mówiąc: radujcie się i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest
w niebiesiech (Mat. 5, 12). A ktoby napoił jednego z tych małych tylko kubkiem
zimnej wody, w imię ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej
(Mat. 10, 42). Nie przypisujemy jednak tej zapłaty, którą Pan daje zasłudze
człowieka, ale miłosierdziu i dobroci Pańskiej, Bóg bowiem dla łaskawych
obietnic swoich daje nam obficie, a my otrzymujemy, chociaż nie zasłużyliśmy.
Chociaż Pan Bóg za uczynki nasze nikogo dłużnikiem nie pozostaje, jednak
obiecał wierzącym wieczną zapłatę, aby nas tem bardziej chętnymi uczynił ku
chwale swojej. Dlatego, chociaż każdemu z nas wiele niedostaje i w sprawach
ludzi świętych zawsze jest wiele niedostatków, to jednak Pan Bóg obiecaną
zapłatę daje w zupełności, bo już osobę człowieka wierzącego przyjąć raczył do
łaski przez Chrystusa Pana. Gdyby tego nie było wszystkie nasze uczynki i cała
sprawiedliwość nasza, przyrównane by być musiały, według słów Prorockich do
szaty splugawionej. O czem i Chrystus Pan w Ewangielii powiedzieć raczył: gdy
uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: sługami nieużytecznymi jesteśmy,
bo cośmy powinni byli uczynić uczyniliśmy (Łuk. 17, 10). A tak razem z świętym
Augustynem wyznajemy, że gdy świętych Bóg wynagradza, za ich uczynki, on nie
wynagradza naszych dobrych uczynków, ale własne swe dary łaski wynagradza. Bo
cokolwiek otrzymujemy, raczej to jest łaską Bożą aniżeli zasługą naszą, a jeśli
dobrze czynimy, więcej to jest uczynkiem Bożym, jaki on w nas sprawuje, aniżeli
własną naszą sprawą. O czem Paweł święty napisał temi słowy: cóż masz czegobyś nie
otrzymał? a jeśliś otrzymał, dla czego się chlubisz, jakobyś nie otrzymał? (l
Kor. 4, 7). Objaśniając zaś te słowa Apostolskie święty Cyprian, męczennik,
powiada: że nie mamy się chlubić żadną rzeczą, bo nie jest naszą własnością.
Ganimy tedy i odrzucamy tych, którzy uczynki ludzkie nadmiernie podnosząc, w
niwecz obracają łaskę Bożą.
17. O świętym Powszechnym Kościele i o
jedynej jego Głowie
Ponieważ Pan Bóg od początku stworzenia zawsze powoływać
raczył do zbawienia i do poznania prawdy wszystkich ludzi, wynika z tego, że
zawsze był, i teraz jest, i nigdy być nie przestanie prawdziwy Kościół Boży, to
jest społeczność i zgromadzenie ludzi wierzących, których Pan Bóg zgromadza do
społeczności świętych z całego świata. Pomiędzy tem, zgromadzeniem większa i
znaczniejsza część jest takich ludzi, którzy się tylko powierzchownie przyznają
do Chrystusa Pana, bez duchowego odrodzenia. Drugą zaś część stanowią ci,
którzy prawdziwie poznają Pana Boga w Chrystusie Jezusie przez Słowo i Ducha
jego, jego samego czczą, i przez żywą a prawdziwą wiarę stają się uczestnikami
dóbr niebieskich, zjednanych przez Chrystusa Pana. Są to obywatele jednego
miasta, żyjący pod jednym Panem i pod jednym prawem, używając społeczności
jednych dóbr. O czem Paweł święty napisał, nazywając wierzących
współobywatelami świętych i domownikami Boga (Efez. 2, 19), a świętymi
nazywając tych, którzy są poświęceni przez wiarę krwią Chrystusową (1 Kor. 6,
11).
O tych wyznajemy w wyznaniu wiary Apostolskiem : wierzę,
że jest Kościół święty Powszechny, świętych obcowanie. A ponieważ jest jeden
tylko Bóg i jeden Pośrednik między Bogiem i ludźmi Jezus Chrystus, jeden
Pasterz całej owczarni, jedna tego ciała głowa, jeden duch, jedno tylko
zbawienie, jedna wiara, jedno tylko przymierze, pojednanie z Bogiem, z tego
wypływa, że jest tylko jeden Kościół Boży, który dla tego powszechnym się
nazywa, ponieważ w sobie zawiera cały lud chrześcijański po całym świecie
rozkrzewiony, do każdego wieku należący, nieograniczony żadnym szczególnym
czasem, ani miejscem. Dlatego odrzucamy i gani my Donatystów (42) którzy
powszechność Kościoła ograniczali do Afryki tylko, i do swoich zakątków. Nie
przyjmujemy też w tej mierze rzymskich przełożonych, którzy przystawszy do
Rzymu i do jednego biskupa rzymskiego, sami siebie dosyć upornie nazywają
Kościołem Powszechnym, z wielką krzywdą dla całego ludu chrześcijańskiego,
który po całym obszarze świata czci Chrystusa Pana w różnych narodach i językach,
nazywając go swoim zbawicielem. Kościół Powszechny dzieli się na, wiele różnych
części, nie żeby miał być rozdwojony albo sam w sobie rozerwany, ale dla
różności członków, znajdujących się w tym Kościele. Bo jeden jest Zbór
wierzących, jeszcze walczących tu na świecie, a drugi jest już po zwycięstwie
tryumfujący. My wszyscy jeszcze na tej nędznej ziemi walczyć musimy z ciałem, z
grzechem, ze śmiercią, ze światem i z księciem tego świata t. j. z djabłem. Oni
zaś będąc już obdarowani dobrami niebieskiemi w radości tryumfują z Chrystusem.
Jedna jest jednak społeczność wszystkich wiernych i złączenie przez wiarę. Jest
jeszcze tu na ziemi w tym jednym Powszechnym Kościele wielka różność członków w
nauce i w sprawach pobożnych. Albowiem jedni są fałszywymi, a drudzy
prawdziwymi Pasterzami, są dobrzy i źli słuchacze, jest kąkol i pszenica (Mat.
13, 25). Budują jedni na fundamencie Chrystusie Panu złoto, srebro i drogie
kamienie, a inni drwa, słomę i siano (Kor. 3, 12). Również i między słuchaczami
wielu jest wezwanych a mało wybranych, i chrześcijan odrodzonych z Ducha
Pańskiego. Było też zawsze i dziś jest wiele Kościołów albo Zborów
szczegółowych w różnych królestwach albo miastach, ale wszystkie one do jednego
Powszechnego Kościoła Chrystusowego są zaliczone, i zostają pod jedną Głową
Chrystusem Panem. Również różne były ceremonie i obrady Kościoła przed Zakonem
za czasu Mojżesza, i inne pod Ewangielią podaną przez Chrystusa Pana i
Apostołów jego, ztąd w Piśmie Świętem zwykle dwojaki lud rozróżniony bywa, Jeden
Izraelski, a drugi powołany z pogaństwa; jeden Testament stary a drugi nowy.
Jednak dla obu narodów i Testamentów jedna jest społeczność, jedno zbawienie, w
jednym Messyaszu, w którym jako członkowie jednego ciała, wszyscy do jednej
Głowy należą, stoją w jednej wierze, używając jednego pokarmu i napoju
duchowego. Jednak to dobrze rozumiemy, iż czasy były różne i obrządki i nauki
ludu Izraelskiego przed przyjęciem Chrystusowem, a teraz my po spełnieniu
obietnic i wszystkich symbolów, mamy daleko większą światłość i jaśniejszą
wiadomość, i obfitsze dary i daleko doskonalszą wolność, jako lud
chrześcijański. Ten święty Kościół Boży jest nazwany domem Boga żywego (l Tym.
3, 15), zbudowanym z żywych i duchowych kamieni (l Piotr 2, 5) na niewzruszonej
skale, na fundamencie, oprócz którego żaden inny położony być nie może, dla
czego się też filarem prawdy nazywa i mylić się nie może, póki spoczywa na tej
silnej opoce, jaką jest Chrystus Pan, na testamencie Prorockim i Apostolskim,
od którego jeśli kto odstąpi, musi zbłądzić, bo odstępuje od prawdy i życia.
Zowie go też Apostół dziewicą i oblubienicą Chrystusową,
wdzięczną i umiłowaną, pisząc do Koryntów : zaręczyłem was z jedynym mężem, aby
przedstawić dziewicę czystą Chrystusowi (2 Kor. 11, 2). Kościół nazywa się też
stadem owiec pod jednym pasterzem Chrystusem Panem, o czem napisali Prorok
Ezechiel (rozdz. 34, 22), i Jan Ewangielista (rozdz. 10, 11).
Nadto zowią go ciałem Chrystusowem, albowiem wszyscy
wierzący są żywemi członkami Chrystusa Pana, on zaś jest Głową naszą. A
ponieważ głowa ma panowanie nad całem ciałem, i z niej otrzymuje ciało swe
życie, i nią bywa kierowane we wszystkiem, od głowy też bierze wzrost i
pomnożenie wszelkie, dla tego Kościół Powszechny nie może mieć innej głowy, jak
tylko samego Chrystusa Pana. Ponieważ Kościół jako Zbór wierzących duchowem
jest ciałem Chrystusowem, musi też posiadać i odpowiednią duchową głowę, i
duchem tylko Chrystusa Pana Kościół święty musi być rządzony. O czem Paweł
święty napisał temi słowy: on też jest Głową ciała, Kościoła, on jest
początkiem pierworodnym z umarłych, aby we wszystkiem przodował (Kolos. l, 18).
A w innem miejscu: Chrystus jest Głową Kościoła i on jest zbawicielem ciała
(Efez. 5, 23). I znowu: i dał go jako Głowę nad wszystkiem Kościołowi, który
jest ciałem jego i pełnością tego, który wszystko we wszystkiem napełnia (Efez.
l, 22, 23); i: żebyśmy szczerymi będąc w miłości, we wszystkiem wzrastali, w
niego, który jest Głową w Chrystusa z którego całe ciało spojone i związane
(Efez. 4, 15, 16). Nie pochwalamy zatem nauki księży rzymskich, którzy swego
Papieża uczynili i postanowili Głową Kościoła Powszechnego i Biskupem
powszechnym w całym świecie, a nawet namiestnikiem Chrystusowym, przypisując mu
zupełną moc i najwyższe panowanie nad całym Kościołem. Albowiem wyznajemy na
zasadzie Pisma Świętego, że Chrystus Pan jest i zostaje na wieki powszechnym i
najwyższym Biskupem swego Kościoła, i że on sprawuje po dziś dzień aż do
skończenia świata dostatecznie urząd swój pasterski. Jest też zawsze obecnym w
Kościele swoim, jak to nam obiecał i daje z siebie życie członkom swoim. Przeto
nie może mieć żadnego zastępcy, gdyż tam tylko zastępca jest potrzebny gdzie
niema samego Pana i rządcy. Nadto Chrystus Pan najsurowiej zabronić raczył tak
Apostołom jak i wszystkim swoim zwolennikom przodownictwa lub panowania w
Kościele. Ci, którzy przeczą tej jasnej prawdzie i zaprowadzają dwojaki rząd w
Kościele Pańskim sami stwierdzają, że nie są potomkami Apostołów Chrystusowych,
ale do tych należą o jakich Apostołowie Pańscy prorokowali: (2 Piotr 2, 1; Dz.
Ap. 20, 29; 2 Kor. 11, 8; Tess. 2, 3). Chociaż tedy nie uznajemy papieża
Rzymskiego za Głowę Kościoła Powszechnego ani za powszechnego Pasterza, to
jednak z tego powodu nie psujemy i nie rozrywamy słusznego porządku w Kościele
Chrystusowym, albowiem trzymamy się silnie tego pierwotnego zarządu, który jest
przez Apostołów przekazany Kościołowi. Za ich czasów i potem jeszcze przez
kilkaset lat pozostawał Kościół Powszechny w dostatecznym porządku, chociaż
jeszcze nie posiadał rzymskiej głowy i jej przodowania. Daremnie więc stronnicy
i zwolennicy rzymskiego Królestwa tem się chlubić zwykli, że bez takiej głowy
nie mógłby być zachowany porządek w Kościele, albowiem nie opuścił Pan Kościoła
swego, a nie podobną jest rzeczą, aby jeden człowiek mógł załatwiać rządy i
sprawy całego świata. I widzą to wszyscy jawnie, że ten namiestnik ziemski
więcej przestrzega swego nieraz niepobożnego panowania, aniżeli skutecznej
poprawy i odnowienia stanu duchownego i Kościoła. A jeżeli nam zwykle
zarzucają, że wśród tych, którzy się oddzielili od Biskupa rzymskiego są
wielkie niezgody i sprzeczności, tak że tam prawdziwego Kościoła być nie może,
to na to odpowiadamy, że każdego wieku i w Kościele Rzymskim bywały wielkie
niezgody między nauczycielami, nietylko w Kościołach, ale i na mównicach
kościelnych, czego dostateczny dowód znajduje się w Pismach Kościelnych. Bo
chociaż prawdziwe są słowa Apostolskie: Bóg nie jest Bogiem nieporządku ale
pokoju (Kor. 14, 33). I: skoro między wami jest zazdrość i swary, i rozterki,
to czyż nie jesteście cieleśni, i czy nie postępujecie na sposób ludzki? (l
Kor. 3, 3), to jednak jawnie się to w Piśmie pokazuje, że w czasach
Apostolskich istniał prawdziwy Kościół, w którym Bóg mieszkał, chociaż były
rozterki i niezgody w Kościele. Albowiem jawnie się sprzeciwiał Piotrowi św.
Apostoł Paweł (Gal. 2), Barnabasz odłącza się od niego, a między uczniami
Apostolskimi były sekty rozliczne i błędy. Również w Kościele Antiocheńskim
powstał wielki spór, o czem w Dziejach Apostolskich napisał Łukasz święty
(rozdz. 15). A jednak nie zginął wówczas Kościół prawdziwy Apostolski, gdyż
żadnego innego nie było, a jedynie ten był zawsze od początku, w którym
rozmaite zgorszenia, niezgody i spory bywały, i jeszcze są, i być nie przestaną.
Albowiem tak postanowił Pan Bóg, aby przez takie niezgody i spory tem więcej
się okazała prawda, i aby doświadczył, i wypróbował stałości wierzących. Gdy
tedy Jezus Chrystus jest Głową Kościoła Powszechnego, potrzeba jest, abyśmy z
całą pilnością doświadczali członków tego Kościoła Powszechnego, albowiem nie
wystarcza jeszcze gdy kto się powierzchownie przyznaje do tego powszechnego
Kościoła, będąc tylko wezwanym do owych wód wiecznych niebieskich, jeżeli nie
pożywa Chrystusa Pana przez prawdziwą wiarę. Również nie każdy zbór albo
Kościół Chrześcijański, chociaż się zewnętrznie takim nazywa jest prawdziwym
Kościołem, za wyjątkiem, tych, którzy się łączą z Głową Kościoła, z Chrystusem
Panem przez Ducha jego i zachowują dlań stale posłuszeństwo i wiarę. Dlatego
nieomylne znaki prawdziwego Kościoła nie mogą być innemi, jak tylko szczera
nauka Słowa Bożego, pozostawionego i podanego nam na piśmie przez Proroków i
Apostołów, która nas wszystkich prowadzi do Chrystusa Pana. Sam Chrystus Pan
tak o tem powiedzieć raczył: Moje owce głosu mego słuchają, i ja znam je, i idą
za mną; i ja żywot wieczny daję im. Ale za obcym nie idą, lecz uciekają od
niego, bo nie znają głosu obcych. (Jan 10, 27, 28; Jan 10, 5). Wszyscy tacy
mają tedy jedną wiarę, jednego ducha. Boga czczą w duchu i w prawdzie, jego
samego kochają z całego serca, jego samego wzywają przez jedynego Pośrednika
Chrystusa Pana, iż oprócz Chrystusa nie posiadają innej wiary, sprawiedliwości,
innego zbawienia, ponieważ uznają Chrystusa Pana za jedyny fundament i za Głowę
Kościoła Powszechnego. Na nim się gruntując, odnawiają się przez codzienną
pokutę prawdziwą, w pokorze znoszą krzyż na nich od Pana zesłany, złączeni są w
nieobłudnej miłości z wszystkiemi członkami Chrystusowemi i przez to pokazują,
ze są prawdziwymi uczniami Pańskimi, trwając w związku pokoju i w świętej
jedności. Również przyjmują udział społecznie w Sakramentach ustanowionych
przez Chrystusa Pana. nie w inny sposób, lecz tak jak Apostołowie wziąwszy od
Pana, Kościołowi je przekazali. Albowiem jasne są słowa Pawła świętego gdy
mówi: albowiem jam wziął od Pana to, co wam podałem (l Kor. 11, 23). Dlatego i
ludzi i zgromadzenia w Kościele Powszechnym jeśli się nie zachowują według tych
zasad uważamy za oddalonych od prawdziwej świętej społeczności, chociaż się
powołują na powierzchowne miano, na dziedziczność Kościoła Powszechnego, na
zacność i powołanie imienia Chrześcijańskiego z dawności. Bo nam polecono
strzedz się obłudnych braci i wszelkich zabobonów i bałwochwalstwa, i
rozkazano, abyśmy uciekali z Babilonu, to jest od dwoistego nabożeństwa, jeżeli
chcemy być wybawieni od gniewu Pańskiego i kary. (Jan 5,21; Obj. 18, 4; l Kor.
6, 9, 10). Społeczność jednak z prawdziwymi członkami Kościoła Chrystusowego,
tak bardzo cenimy, i to o niej rozumiemy, że nikt przed obliczem Boga żywym być
nie może, ani dostąpić zbawienia, kto się odłączy od jedności i od prawdy
Kościoła Bożego. Bo jako za dni Noego, gdy cały świat zniszczał, oprócz tych,
co byli w korabiu nikt ocalony być nie mógł, tak też wierzymy, że oprócz
Chrystusa Pana niema zbawienia, i że Chrystus Pan nie gdzie indziej tylko w
Kościele jedynym udziela się wierzącym ku używaniu i uczestnictwu. Dlatego kto
chce żyć i być zbawionym nie może się, odłączać od świętego Powszechnego
Kościoła.
Jednakże o tych znamionach nie chcemy tak ściśle i
jednostronnie rozumieć, że odłączamy od Kościoła i osądzamy takich, którzy
przez pewien czas do Sakramentów Pańskich nie przystępują, mając jednak szczerą
chęć ku temu, albo w których wiara i miłość ostygła, albo którzy do czasu
cierpią niedostatki i upadki ludzkiej słabości. Albowiem widzimy to z Pisma
świętego, że Pan Bóg po za ludem Izraelskim posiadał ludzi oddanych sobie.
Wiemy dobrze, co się przytrafiło z ludem Bożym podczas niewoli Babilońskiej,
gdy przez całe siedemdziesiąt lat nie składali ofiar od Boga ustanowionych.
Wiemy że Piotr Apostół zaparł się Pana swego, a jednak do łaski Bożej został
przywrócony (Mat. 26, 69 i nast.). Takiej krewkości i teraz mogą uledz wybrani
Boży, i to przytrafić się im może. Czego jawny przykład mamy na Zborach
Koryntskim i Galatskim za czasów Apostolskich, wśród których Paweł święty karci
wielkie i ciężkie występki, a jednak pisząc do nich nazywa ich Świętemi
Kościołami Chrystusa Pana. Zdarza się, że Panu Bogu podoba się w sprawiedliwym
swoim sądzie dopuścić, aby przez pewien czas i na wielu miejscach prawda Słowa
Bożego i wiara powszechna przez ludzkie zaniedbanie przyćmione zostały, tak, że
niektórym się zdaje, jak gdyby tam nie było Kościoła Bożego. Co się stało i za czasów
Proroka Eliasza (l Król. 19, 18; Obj. 7, 4, 9). A jednak Pan Bóg posiada na tym
świecie swoich prawdziwych czcicieli, i to mniej jak siedem tysięcy I Apostoł
woła, mówiąc: a wszakże niewzruszony stoi fundament Boży, mając tę pieczęć: Zna
Pan tych, którzy są jego (2 Tym. 2, 19). Z tej przyczyny i Kościół Boży może
się nazywać niewidzialnym, nie jakoby ludzie, z których Kościół się składa
mieli być niewidzialnymi, ale że prawdziwych wybranych Bożych nie możemy poznać
z powierzchowności, ani ich oglądać cielesnem okiem. Z drugiej strony nie
wszyscy, którzy są zaliczeni do pocztu Powszechnego Kościoła są sprawiedliwymi
i żywymi Chrześcijanami, albowiem wielu jest obłudnych i skrytych, którzy i
Słowa Bożego chętnie słuchają, i stają się uczestnikami Sakramentów Pańskich, i
wyznanie składają, że Chrystus Pan jest ich usprawiedliwieniem i przezeń Pana
Boga chwalą i wyznają, okazując powierzchownie do czasu pobożność, miłość i
cierpliwość chrześcijańską, jednak jeżeli nie mają w sercu swojem wewnętrznego
odrodzenia przez Ducha Świętego, jeżeli do końca życia nie zachowują ciągle
prawdziwej i żywej wiary z uprzejmą pokutą, nie mogą zwać się wybranymi Bożymi
do żywota wiecznego. O nich Jan święty napisał, mówiąc: z nas wyszli, ale nie
byli w nas, albowiem gdyby byli w nas, byliby zostali z nami. (Jan 2, 19).
Wszyscy tacy, chociaż nie są prawdziwymi członkami Kościoła świętego, są
zaliczeni do Powszechnego Kościoła, tak jak wszyscy przynależą do Państwa,
chociaż wielu ich obłudnie radzi i postępuje przeciwko Państwu. I kąkol i plewy
znajdują się między pszenicą, i wrzody i brodawki są na ludzkiem ciele, a
przecież nie są członkami ciała, ale raczej chorobami i oszpeceniem ciała.
Dlatego Kościół bywa słusznie przyrównany do niewodu, którym się łowi ryby
różnego rodzaju, albo do roli, na której zarówno rośnie kąkol i pszenica (Mat.
13, 24 47).
Musimy się tu bardzo wystrzegać, abyśmy przed czasem
nikogo nie potępili, nie odrzucili i nie wyrzucili z Kościoła tych, których Pan
Bóg nie chce wyrzucić, albo których bez szkody dla innych wierzących, odłączyć
nie możemy. Również jawnie złych i bezbożnych ludzi nie mamy cierpieć w
społeczności wierzących, aby przez takie niedbalstwo złość ludzka nie miała
siły i pożywienia ku zgorszeniu innych dobrych i zdrowych członków. Na koniec z
całą pilnością tego przestrzegamy, w czem zasadnie należy jedność i prawda
Kościoła Powszechnego, abyśmy bez potrzeby, dla lada jakiego powodu nie czynili
między sobą rozdwojenia. Jedność ta powszechna i zgoda Chrześcijańska różnych
narodów zależy na zewnętrznych ceremoniach albo obrządkach Kościelnych nie na
ustawach albo postanowieniach Biskupa Rzymskiego, ale na szczerości prawdy i
wiary powszechnej podanej Kościołowi od Apostołów, która ugruntowana jest nie
na ustawach Biskupich ale na pismach Prorockich i Apostolskich, czego krótkie
zebranie mamy w wyznaniu wiary Apostolskiem. Dlatego tej jedności nie znoszą
różne obrzędy i ceremonie zwyczajne wśród Chrześcijan w Kościołach według
miejsca i czasu, jak o tem czytamy, że i wśród dawnych Biskupów, którzy po
Apostołach byli, istniały różne ceremonie i zwyczaje stosownie do czasów,
chociaż zgodni pozostawali w jednej wierze i zbawiennej nadziei. A więc w nauce
prawdziwej, i w wierze, i w zachowaniu ustaw Chrystusowych, zależy ta jedność
powszechna. O czem Paweł święty napisał temi słowy, mówiąc: Ilu tedy jest was
doskonałych, tak myślmy, a jeżeli w czemkolwiek inaczej myślicie, i to Bóg wam
objawi. Ale doczegośmy doszli, w tem według tego samego prawidła postępujmy i
tak samo myślmy. (Filip. 3, 15, 16).
18. O
sługach Kościoła Bożego, o ich ustanowieniu i o ich obowiązkach
Pan Bóg zawsze używał pewnych sług do zgromadzenia i
zarządu Kościoła swego; on ich i dziś używa i będzie w przyszłości używał,
dopóki na ziemi istnieć będzie Kościół jego. A więc początek sług Kościoła, ich
powołanie i urząd są starodawne, pochodzące od samego Boga, a nie nowe albo
ludzkie urządzenie. Mógłby wprawdzie Pan Bóg wszechmocą swoją gromadzić sobie
Kościół swój, bez posługi ludzkiej, upodobało mu się jednak, aby z ludźmi przez
ludzi wykonywał wolę swoją. Mamy tedy uważać sługi Kościoła nie za ludzi
zwyczajnych, albo dla ich osoby, ale za sługi Boże, przez których Pan Bóg sprawuje
zbawienie ludzi, abyśmy przypadkiem nawrócenie swe do Panu Boga i dzieło
zbawienia nie przypisywali jedynie serdecznemu i tajemniczemu działaniu Ducha
Świętego, pogardzając usługą Kościoła i słuchaniem Słowa Bożego. Albowiem
zawsze pamiętać należy na słowa Pawła świętego, gdy mówi: jakże uwierzą w tego,
o którym nie usłyszeli, jakże usłyszą bez opowiadającego? Wiara tedy jest ze
słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże (Rzym. 10, 14, 17). Chrystus Pan raczył
powiedzieć w Ewangielii: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto przyjmuje tego,
któregobym posłał, mnie przyjmuje, a kto mię przyjmuje, przyjmuje tego, który
mię posłał (Jan 13, 20). Także, w Dziejach Apostolskich ów Macedończyk,
ukazawszy się Pawłowi świętemu, prosił go: przepraw się do Macedonii i pomóż
nam (Dz. Ap. 16, 9). Tenże Apostół o tem pisze: albowiem Bożymi
współpracownikami jesteśmy, wy Bożą rolą, Bożym budynkiem jesteście (l Kor. 3,
9). Z drugiej strony pilnego rozsądku potrzeba, abyśmy sługom Kościoła i ich
urzędowi nie zawiele przypisywali, pamiętając na słowa Pańskie: nikt nie może
przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec mój (Jan 6, 44), co i Paweł
święty powiedział do Koryntów: bo i któż jest Paweł? Któż Apollos? Są oni tylko
sługami, przez których wyście uwierzyli, a to jak każdemu dał Pan. Jam sadził,
Apollos polewał, ale wzrost dał Bóg. A tak ani ten, co sadzi jest czemś, ani
ten co polewa, ale Bóg, który wzrost daje (l Kor. 3, 57). Wierzyć więc mamy, że
nas Pan Bóg zewnętrznie naucza słowem swojem przez sługi swoje, a wewnętrznie
pobudza do wiary serca wybranych swoich przez Ducha Świętego, i że cała chwała
za dobrodziejstwa zbawienia naszego, należy się tylko Bogu. O czem obszerniej
na początku była mowa. Od początku tedy świata, od pierwszych wieków,
posługiwał się Pan Bóg świętymi Patryarchami, ludźmi najzacniejszymi i
przedniejszymi między wszystkimi, albowiem chociaż zachowali całą prostotę w
mądrości tego świata, to jednak byli bardzo mądrymi w prawdziwej teologji, z
którymi rozmawiał nie tylko przez Aniołów, ale często i sam. Dlatego
Patryarchowie byli swoich czasów i Prorokami i nauczycielami, którym Pan Bóg
tem dłużej żyć pozwolił, ażeby byli niejako ojcami, i światłością świata. Po
nich żył Mojżesz, ów mąż znakomity, i inni Prorocy. A w ostatnich czasach
posłał Ojciec Niebieski Syna swego jednorodzonego, najdoskonalszego Proroka i
Nauczyciela całego świata, w którym w zupełności mieszkała cała mądrość Boska,
a my z pełności jego bierzemy wszyscy przez szczerą i przystępną, ale
najdoskonalszą naukę, świętą Ewangielię (Kol. 2, 3). Albowiem wybrał sobie
Chrystus Pan Apostołów, którzy poszli na cały świat (Łuk. 6, 13), zgromadzali z
różnych narodów Zbory w jeden Kościół święty Powszechny, przez opowiadanie
Ewangielii, ustanawiali wszędzie na swych miejscach Pasterzy i nauczycieli (Dz.
Ap. 14, 23), przez których aż po dziś dzień Chrystus Pan rządzi i kieruje
Kościół swój. Jak tedy dawnemu ludowi dał Pan Bóg Patryarchów i Proroków wespół
z Mojżeszem, tak w Nowym Testamencie posłał Kościołowi swemu jednorodzonego
Syna a z nim Apostołów, Pasterzy i nauczycieli. Dlatego słudzy Nowego
Testamentu mają różne nazwy. Naprzód byli Apostołowie (l Kor. 12, 28; Efez. 4,
11; Dz. Ap. 13, 1; 20, 28), którzy na żadnem stałem miejscu nie mieszkali, ale
po całym świecie w różnych krajach zgromadzali Kościoły, i na miejscach swych
ustanawiali Pasterzy albo Biskupów. Potem Prorocy Nowego Testamentu, którzy
opowiadali rzeczy przyszłe i objaśniali Pismo Święte. Takich mężów Pan Bóg i
dziś daje ludziom w Kościele swoim. Byli Ewangieliści, którzy historyę Nowego
Testamentu spisali, chociaż tak zwano i kaznodziejów albo opowiadaczy świętej
Ewangielii, jak Paweł święty pisze do Tymoteusza, aby wykonał dzieło
Ewangelisty (2 Tym. 4, 5). Byli Biskupi albo Pastorzy, którzy nie tylko nauką i
Sakramentami Kościołowi Bożemu służyli, ale i starannie zarządzali potrzebami
swych Zborów. Prezbyterowie byli starszymi wśród braci i po to obierani, aby
dobrą radą służyli młodszym i pilnowali obyczajów, i ich przestrzegania.
Nauczyciele każdego wieku nauczali prawdziwej wiary i pobożności, powołując się
na pisma Apostolskie i Prorockie, i stając w obronie przeciwko wszelkim błędom.
Takiż jest i dziś porządek Sług Kościoła po czasach Apostolskich, że na ich
miejscu zostali Biskupi albo Pasterze, Starsi i nauczyciele w Kościele Powszechnym.
Przydał do tego wiele Papież Rzymski, o czem z żalem
każdy wierzący przekonać się może, jak wielo jest daremnego chleba w Kościele
Powszechnym. Są kardynałowie, są Patryarchowie, są Arcybiskupi, Biskupi,
Metropolici, Sufragani, Arcydiakoni, Kanonicy, Diakoni, Subdiakoni, Akoluci,
Egzorcyści, Odźwierni it.d. Proboszcze, Opaci, Przeorowie, Ordines Minores ot
Majores. Ale tej summy nie obliczamy i niewiele dbamy o tych wszystkich
urzędujących, których ani Chrystus Pan nie ustanowił, ani Apostołowie nie
przekazali Kościołowi, i zdaje się cały ten poczet więcej zostaje w usługach
świata i jego bogactw, aniżeli przynosi korzyści i zbudowania Kościołowi
Bożemu.
I o mnichach nic innego nie rozumiemy, jak że więcej
przeszkadzają jak pomagają Kościołowi. Bo ani ich Chrystus Pan nie ustanowił,
ani Apostołowie. A chociaż w pierwszych wiekach, dopóki w pustyniach mieszkali,
i z pracy żyli, dosyć między niemi było dobrych ludzi Chrześcijańskich, to dziś
już bardzo trudno znaleść pracowitego mnicha; gdy się zaś do miast dostali i
zwrócili się do rozkoszy świata tego, a robić im się niechce, wolą żyć cudzą
pracą. Nadto przenoszą swe niepotrzebne śluby i zmyślone przepisy, pomimo słowa
Bożego nad zwykłe obowiązki chrześcijańskie, których wymaga się na zasadzie przykazań
Bożych od wierzących ludzi w każdym stanie i w powołaniu, jakoby więcej
świętobliwymi i doskonalszymi być mieli w swoim Zakonie, aniżeli wszyscy inni
wierni pracujący uczciwie w Zakonie Bożym, według stanu swego. Dlatego takie
zbyteczne sługi, zaliczamy do ludzi, o których Paweł święty napisał: słyszymy
bowiem, że niektórzy z pomiędzy was nieporządnie postępują, nic nie robiąc; ale
się niepotrzebnemi rzeczami bawiąc (2 Tess. 3, 11). Dlatego takich nie możemy
cierpieć w swoich zgromadzeniach, i słusznie istnieć nie mają w Kościele
Powszechnym. Prawdziwej jednak posługi i urzędów Kościelnych nikt samowolnie
nie ma sobie przywłaszczać, ani się wdzierać dla chciwości lub własnej dumy,
ani ich dostępować, za pieniądze, służebności lub podstępnie; czekać ma każdy,
aż będzie wezwany i według porządku obrany do posługi w Kościele, to znaczy,
musi być przez zgromadzenie za godnego uznany do tego urzędu, i od
zwierzchności słusznie i pobożnie do tego powołany, bez rozruchu, bez
sprzyjania komuś i bez kłótni.
Kto zaś ma być wybrany, jest o tem, postanowienie
Apostolskie przez Pawła świętego napisane (l Tym. 3, 27; do Tyt. l, 59):
mężowie godni, uczeni, roztropni, bogobojni, przykładni, którzyby
przewodniczyli nauką i wszystkiemi cnotami ludowi chrześcijańskiemu. Ci po
obraniu na urząd mają być ordynowani albo wyświęceni od Starszych Zboru
Chrześcijańskiego z modlitwami publicznemi i przez włożenie rąk (l Tym. 4, 14).
Dlatego ganimy tych wszystkich, którzy bez powołania bez porządku do służby
Kościoła się udają, gdyż ich ani obrano, ani posłano. Ganimy i tych, którzy się
tak zacnego urzędu podejmują, nie będąc do tego godnymi, ani posiadając
potrzebnych do tego darów Bożych. Wiemy wprawdzie, że cnotliwa prostota i
bogobojne zachowanie się niektórych Pasterzy w danym Kościele więcej przyniosły
pożytku, aniżeli subtelna i krasomówcza umiejętność i nauka innych; potrzeba
jednak do tego nauki ze Słowa Bożego, z jaką, chociaż ludzie są i prostakami i
w innych naukach nie bardzo wyćwiczeni, ale są bogobojni, to ich za godnych do
sprawowania urzędu uważamy.
W Piśmie Świętom w ogóle wszyscy wierzący są nazwani
Kapłanami Pańskimi; ale nie wszystkim przynależy urząd w Kościele, ale tylko
tym, którzy do tego są zdolni i obrani. Między Kapłanami, a urzędem sługi
Kościoła zachodzi wielka różnica. Wszyscy nazwani jesteśmy Kapłanami, bo
wybawieni będąc przez Chrystusa Pana, ofiarujemy ustawicznie duchowe ofiary
Bogu Ojcu. Ale usługa Słowa Bożego i Sakramentów należy tylko do pewnych,
powołanych do tego osób, dla dobrego porządku, jakiego między sobą przestrzegać
przepisuje Apostół Boży. Odrzucamy dlatego całe rzymskie Kapłaństwo, chociaż
pozostawiamy widomą posługę Słowa Bożego i Pańskich Sakramentów, jako potrzebną
w Kościele Powszechnym. Albowiem w Nowym Testamencie Chrystus Pan nie ustanowił
takiego Kapłaństwa, jakiem było Kapłaństwo w Starym Testamencie z
namaszczeniem, święceniem, 57). szat, z ustawicznemi ofiarami, i z bardzo
wieloma innemi obrządkami. To wszystko razem z Kapłaństwem przedstawiało tylko
pod obrazem Chrystusa Pana, Najwyższego Kapłana, i ustało po przyjściu jego i
wypełnieniu wszystkiego. On sam bowiem jedynie pozostaje Kapłanem na wieki
(Żyd. 5, 6) i żadnego następcy po sobie mieć nie może. I dlatego nie nazywamy
swoich Pasterzy i sług Kościoła Kapłanami, boby to było z ubliżeniem wiecznego
Kapłaństwa Chrystusowego, gdyż on sam jest i ofiarą i Kapłanem na wieki. I nie
dał też tej władzy ani polecenia, aby po to wyświęcani byli, by ustawicznie
Chrystusa Pana mieli ofiarować za żywych i umarłych, ale rozkazał, aby nauczali
i posługiwali Sakramentami Świętemi. O czem 3, 1; 20, 28), krótkiemi słowy
napisał Paweł święty, mówiąc; Tak niechaj człowiek o nas rozumie, jako o
sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych (l Kor. 4, 1). Chce tedy
Apostoł, abyśmy o nim i o jego towarzyszach nie inaczej sądzili, jak że byli
sługami Chrystusa Pana, jedynego Króla i Kapłana w Kościele swoim. A żaden
sługa nie jest zastępcy Pana swego. I nie żyje według woli swojej, ale czynić
obowiązany to, co mu Pan rozkaże. Dlatego wszystkie urzędy i posługi w Kościele
są przywiązane do postanowienia i polecenia Pańskiego. Apostoł dodaje nadto, że
słudzy Kościoła są szafarzami tajemnic Bożych. Tajemnicami Bożemi nazywa
Apostół w wielu miejscach, i w liście do Efezów (3, 9) naukę świętej Ewangielii,
w której zawartą jest tajemna sprawa naszego zbawienia Nazywają też tajemnicami
starodawni nauczyciele i Sakramenty Pańskie. Z czego się jasno pokazuje, że
Słudzy Nowego Testamentu nie mają żadnego innego urzędu, jak tylko nauczać
Ewangielii Chrystusowej i posługiwać Sakramentami. Co sam Chrystus Pan objaśnia
w podobieństwie u Łukasza świętego (12, 42) gdzie powiedzieć raczył: iż to jest
wierny i roztropny sługa, który czeladce Pańskiej daje naznaczoną żywność czasu
swego. Również o owym bogatym człowieku, który odjeżdżając z domu w daleką
drogę, rozdał majątek sługom swoim ku szafowaniu (Mat. 26, 14). Nałoży tedy o
władzy i o zwierzchności sług Kościoła zdać krótką sprawę. Albowiem każdy to
łatwo wyrozumieć może, jak niesłusznie Biskup Rzymski ze zwolennikami swoimi
rozszerzył tę władzę, podbiwszy przemocą pod swoją władzę Królestwa i Państwa
tego świata, oraz opanowawszy wiarę ludu Chrześcijańskiego, a to przeciwko
jasnemu poleceniu Pańskiemu, który wszędzie zabronił srogo uczniom swoim panowania
i przodkowania, zalecając im pokorę przykładem własnym (Mat. 18, 4; Mat. 20,
26). Istnieje tedy dwojaka zwierzchność i władza w Kościele Bożym absoluta i
ministerialis; to jest jedna najwyższa i zupełna, a druga służebna i
ograniczona. Sam tylko Chrystus Pan ma tę najwyższą władzę i nad całym światem
i nad Kościołem, jak to powiedzieć raczył: dana jest mi wszelka moc na niebie i
na ziemi (Mat. 28, 18). Jam jest pierwszy i ostatni, i oto jestem żywy na wieki
wieków, i mam klucze i piekła i śmierci. (Obj. l, 17,18). To mówi, mający klucz
Dawidowy, który otwiera, a nikt nie zamknie, i zamyka, a nikt nie otworzy.
(Obj. 3, 7). Tę władzę zupełną zachował Chrystus Pan sobie, i nie jest
bezczynny i po dziś dzień, ale jest Panem, Królem, Biskupem i Rządcą Kościoła swego,
jak powiedział: nie opuszczę was; jestem z wami aż do skończenia świata (Mat.
28, 28). Nie oddał on tej władzy swojej ani Apostołom, ani żadnemu innemu
człowiekowi, ale sam ją dla siebie zatrzymał, jak Jezajasz powiedział: i położę
klucz domu Dawidowego na ramieniu jego (Jez. 22, 22), i będzie panowanie na
ramieniu jego (Jez. 9, G).
Druga władza i zwierzchność w Kościele Bożym jest
usługująca, albo władza urzędu, z pewnem poleceniem i ograniczeniem, udzielona
od rządzącego Pana, która raczej do służby jest podobniejszą, aniżeli do
jakiego panowania. Dzieje się tu nie inaczej, jak gdy Pan szafarzowi porucza
zarząd nad domem swoim, ku czemu daje mu klucze, poleciwszy mu kogo ma wpuścić,
a kogo wydalić. Nie wolno szafarzom nic uczynić ponad wolę Pańską. Tak i
Chrystus Pan dał tę władzę sługom Kościoła, aby czynili to, co im poruczył. I
dla tego powinniśmy przyjmować urząd ich w imieniu Pańskiem, bo jego słowa, i
polecenia do nas przynoszą. Tu należą owo wyrzeczenia w Ewangielii: i dam ci
Klucze Królestwa niebieskiego; i cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane i
w niebiesiech, i cokolwiek rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane i w
niebiesiech (Mat. 16, 19); oraz: którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im
odpuszczone, i którymkolwiek zatrzymacie są zatrzymane (Jan 20, 23). Dlatego
jeśliby sługa Kościoła postąpił lekkomyślnie i przestąpił wolę i polecenie
Pańskie, niema wartości cała sprawa jego. Albowiem chociaż sługom Kościoła
Bożego poruczono urząd i władzę, ale kazano ich wtedy słuchać, gdy się zachowują
według rozkazania Bożego. O czem Pan powiedzieć raczył: po tem was poznaję, że
moimi uczniami jesteście, jeśli słowa moje zachowywać będziecie (Jan 14, 23).
Również: owce moje głosu mego słuchać będą (Jan 10, 16); również: ucząc je
przestrzegać wszystkiego com wam przykazał (Mat. 28, 20). Paweł zaś święty
napisał: a tego zresztą wymagają po szafarzach, aby każdy był znaleziony
wiernym (l Kor. 4, 2). O Kluczach Kościelnych wyżej już nadmieniono, i
pokazano, że wszystkim Pasterzom jednaka moc i władza jest dana w Kościele
Powszechnym. Co się pokazuje i z Dziejów Apostolskich, i z Historyi Kościoła
najdawniejszych czasów. Biskupi albo Pasterze, którzy byli po Apostołach
sprawowali swój urząd i rządzili Kościołem Powszechnym na równych prawach,
każdy na miejscu i w swym kraju, nie przywłaszczając sobie zwierzchności jeden
nad drugim. Pamiętali bowiem dobrze na rozkaz Pański: kto największy jest
między wami, niech będzie jako najmniejszy (Łuk. 22, 26). Ztąd w pokorze i w
uprzejmej miłości pomagali sobie we wspólnych posługach w Domu Boga żywego. Aby
jednak należyty porządek został zachowany, jeden w zgromadzeniu był od drugich
upoważniony, aby oznajmiał wszystkim czas do wspólnego przybycia, aby
przedstawiał przedmioty do wspólnego obradowania; i przestrzegał zgody między
wszystkimi. Ale przez to nie było żadnego panowania, ani prawomocności nad
drugimi, by mu wolno było coś postanowić przeciwko zdaniu innych, albo
rozkazywać. Czego przykład mamy i pomiędzy Apostołami, na pierwszym ich
synodzie, że przestrzegali zgody i wspólnej równości między sobą, chociaż Piotr
święty jako starszy głos zabierał (Dz. Ap. 15, 7). Pięknie napisał Cyprian
święty Męczennik i Biskup: Takimi byli i inni Apostołowie jak Piotr i mieli z
nim jednaką powagę i władzę, ale jeden czynił początek, aby się okazało, że
jest jeden tylko Kościół. W ten sposób i święty Hieronim (35) powiada
(Komentarz listu do Tytusa), dopóki jeszcze w wierze Chrześcijańskiej nie było
djabelskiego rozerwania i chciwości, wszystkie Kościoły były rządzone radą i
posługą Starszych. Ale potem, gdy każdy chciał tych, których ochrzcił uważać za
swoich, a nie za należących do Chrystusa Pana, uradzono, aby jeden nad drugimi
był przełożony, aby jemu oddać pieczę nad innymi sługami Kościoła, i tym
sposobem zniweczyć powód do rozdwojenia. Żeby zaś kto nie rozumiał, że ten
zwyczaj i to postanowienie datuje się od czasów Apostolskich, tenże Hieronim
dodaje te słowa: jak Starsi Kościoła, albo Przezbyterowie dobrze wiedzą, że
według zwyczaju Kościoła mają być posłuszni przełożonemu swemu, tak toż Biskupi
mają to wiedzieć, że większymi są od Prezbyterów więcej dla zwyczaju, aniżeli
dla prawdziwego postanowienia Pańskiego, albowiem wspólnie mają rządzić
Kościołom Bożym. Z tego jawnie się pokazuje, że to przodowanie jednego Biskupa
nad drugimi nie bierze swego początku ani od Apostołów, ani od Chrystusa Pana,
a jest zwyczajem w Kościele z czasem przez ludzi przyjętym i słusznie powinien
nastąpić powrót do prawdy Pańskiego postanowienia i do podania Apostolskiego.
Urząd i obowiązki sług Kościoła chociaż się i dzielą na
wiele czynności, jednak w tych dwóch rzeczach wszystko się zawiera, aby głos
Ewangielii Chrystusowej zwiastowali prawdziwie ludowi, i aby posługiwali
Sakramentami według polecenia Pańskiego. Każdy dobry Pasterz powinien zachęcać
ludzi do świętych zgromadzeń, głosić w nich prawdziwe Słowo Boże, i całą naukę
i przemówienie swe zastosować do potrzeb i wyrozumienia Zboru swego, aby
słuchacze mieli korzyść i byli zbudowani w zbawiennej wierze. Powinien on
nauczać nieumiejętnych, upominać niedbałych i leniwych, aby z całą chęcią
chodzili drogami Pańskiemi. Powinien pocieszać i utwierdzać małodusznych i
bojaźliwych aby się ich umysł wzmocnił przeciwko rozlicznym napadom i pokusom
szatańskim. Powinien karać i karcić grzeszących, błądzących znów kierować na
drogę prawdy, podnosić upadłych, sprzeciwiających się zaś zwyciężyć i przemódz
prawdą. Powinien on odganiać wilków od owczarni Pańskiej, wyłączać złych, jawne
zgorszenie dających, i nie patrzeć przez szpary na ludzkie zdrożności. Powinien
posługiwać Sakramentami i zalecać ludziom ich używanie i zdrową nauką czynić
ich godnymi i gotowymi. Powinien wszystkich wierzących zachowywać w świętej
jedności, zapobiegać rozdwojeniom, zalecając drugim potrzeby uboższych braci i
dopomagając. Powinien odwiedzać chorych, i utrapionych pokusami, nauczać,
pocieszać i silnie starać się utrzymać ich na zbawiennej drodze. Powinien
zarządzić i ludziom zalecać publiczne modlitwy i posty, to znaczy świętą
wstrzemięźliwość czasu potrzeby, a nakoniec powinien jak najpilniej zarządzać
wszystkiem, co do pomnożenia pokoju i zbawienia ludu Chrześcijańskiego jest
potrzebne. Aby jednak Sługa Kościoła mógł zupełnie 5 dostatecznie zadosyć
uczynić tym powinnościom, powinien mieć w sobie przedewszystkiem bojaźń Bożą, modlić
się z wytrwałością, czytać pilnie Księgi Święte, być zawsze czuwającym i
trzeźwym, i dawać z siebie dobry i jawny przykład życia świętobliwego i całemu
Zborowi i współtowarzyszom swoim, (l Tym. 4, 7). Do tego należy dyscyplina albo
karność Kościelna, bez której zarząd ludu Bożego nie jest możliwy. Jak w
pierwszym poapostolskim Kościele pilnie jej przestrzegano, i obierano ku temu
ludzi pobożnych i mądrych, którzy wśród wszystkich rozsądzali według
słuszności, używając nawet klątwy dla nieposłusznych, tak przynależy i dziś
dobrym Pasterzom, aby dawali baczność na tę karność kościelną, według potrzeby
czasów i ludzi, aby jej przestrzegali w swoich Zborach, pamiętając na słowa
Apostolskie, iż wszystko ma się dziać porządnie, uczciwie, ku zbudowaniu bliźniego,
bez zmuszenia i bez rozdwojenia (l Kor. 14, 40). Albowiem Apostoł Pański tak
sam o sobie świadczy: jeślibym się i nieco więcej chlubił z mowy naszej, którą
nam dał Pan ku zbudowaniu, a nie ku zepsuciu waszemu, nie zawstydzę się (2 Kor.
10, 8). Czego i Chrystus Pan w swem podobieństwie dodać raczył, zakazując
wyrywać kąkol między pszenicą, aby razem z nim i pszenica nie została wyrwaną.
(Mat. 13,29).
Ganimy tedy i odrzucamy błąd Donatystów, którzy ważność i
skuteczność prawdziwej nauki i Pańskich Sakramentów, przypisywali osobom sług
Kościoła i ich pobożności. Wiemy bowiem dobrze, że głosu i rozkazu Pańskiego
powinniśmy słuchać nietylko od cnotliwych i bogobojnych Pasterzów, ale i z ust
niepobożnych. O czem sam Chrystus Pan powiedzieć, raczył: przetoż wszystkiego
czegoby rozkazali przestrzegać, przestrzegajcie i czyńcie, ale według uczynków
ich nie czyńcie (Mat. 23, 3). Wiemy, że Sakramenty przez Pana ustanowione,
przez Słowo jego zostają poświęcone, i skuteczne są chociaż bywają wierzącym udzielane
przez niegodne i nieprzykładne sługi. O tem święty Augustyn wiele pisał na
zasadzie Pisma Świętego przeciwko Donatystom i pokazał, że to jest prawdą.
Jednak powinni słudzy Kościoła wieść życie pobożne i dopilnować tego na
Synodach, aby przyświecali innym ludziom w nauce i w świętobliwości. Niedbali
tedy i występni powinni być od Starszych napominani i karceni, aby się
nawrócili do drogi Pańskiej. Jeśliby się więc znalazł uporny i nieposłuszny
takiemu napomnieniu, takiego zrzucamy z urzędu, i jako wilka odganiamy od
owczarni Pańskiej. Również jeśliby odstępował w nauce od podania Apostolskiego,
strzeżemy się go, jako fałszywego proroka. Chwalimy tedy i gotowiśmy zachowywać
wszystkie Sobory Chrześcijańskie, a zwłaszcza powszechne, które zbierają, się za
przykładem Apostolskim, i decydują według Słowa Bożego ku zbudowaniu Kościoła a
nie ku przytłumieniu prawdy. Ale i na to baczymy, że wszystkie rzymskie sobory,
które się zgromadzają pod panowaniem papieskim, nie mogą być żadną miarą
Synodami powszechnemi i swobodnemi, przeciwnie po nad wolę jednego rzymskiego
Biskupa nie wszyscy uznać je mogą. Przeciwnie zobowiązani przysięgą
zwierzchniemu Panu swemu, nie godzi im się postępować inaczej. Dlatego takie
Synody nie budują w Kościele Bożym, a tylko przestrzegają papieskiej
prawomocności państwa duchownego. Gdy więc Chrystus Pan zakazał togo uczniom
swoim, należy się wystrzegać sługom Kościoła, aby sidłami szatańskiemi niebyli
oplatani i uwikłani w nabywaniu bogactw i zaszczytów tego świata. Jednak
godzien jest robotnik zapłaty swojej. Dlatego nie grzeszą tacy Pasterze, którzy
według potrzeby swego domu i dla uczciwego wyżywienia się, pobierają umówiono
wynagrodzenie i płacę. Albowiem tak napisał Paweł święty: że to powinni ludzie
wierzący dawać swoim Pasterzom, a oni słusznie i sprawiedliwie to od nich biorą
(l Kor. 9, 9; l Tym. 5, 18). Jawny jest tedy błąd Nowochrzeńców, którzy
złorzeczą Sługom Kościoła, i potępiają ich z tego powodu, że za usługi swoje
biorą słuszne utrzymanie od ludu chrześcijańskiego.
19. O sakramentach w Kościele Chrystusa
Pana
Od początku przydawał Pan Bóg zawsze w Kościele swoim do
opowiadania Słowa Bożego, jeszcze Sakramenty, albo widzialne napominki rzeczy
tajemnych niebieskich, jak o tem dowodnie wspominają, pisma Prorockie i
Apostolskie. Sakramenty więc, albo Świętości są to tajemne znaki, albo święte
sprawy, postanowione od Boga złożone z widzialnych znaków ziemskich i z
duchownych rzeczy, oznaczonych, i z obietnic albo Słowa Bożego do nich
przydanego. Temi Sakramentami Pan bóg na pamięć przywodzi swe dobrodziejstwa
dane człowiekowi, takowe utwierdza, i odnawia łaskawie obietnice ludowi swemu,
pieczętując w sercach wiernych wiarę przez Ducha swego, pobudzając, mnożąc, i
niemal przed oczy cielesne kładąc w sposób zewnętrzny to wszystko co duchowo
sprawuje w sercach naszych. Nadto przez Sakramenty, jako przez pewne znaki Pan
Bóg odłącza Kościół swój od wszystkich innych ludzi i od nabożeństw
niepobożnych i pogańskich, poświęcając przez nie lud sobie samemu, i
oznajmiając nam czego od nas żąda. Dlatego lud Izraelski miał od Boga dodane
Świętości: Obrzezanie i pozywanie Baranka ofiarowanego, do którego od początku
świata odnosiły się zawsze wszystkie ofiary, składane przez pierwszych ludzi
wiernych. My zaś w Nowym testamencie mamy w to miejsce Chrzest i Testament
ostatniej Wieczerzy Pańskiej. Kupowanie i sprzedawanie Sakramentów zwyczajne w
Kościele Rzymskim, uważamy za rzecz bezbożną. Albowiem żaden człowiek nie może
ustanawiać Sakramentów, i jedynie sam Pan Bóg to czyni, chcąc abyśmy według
jego postanowienia go chwalili, niczego więcej się nie domyślając. Do tego Sakramenty
mają swe szczególne obietnice łaski Bożej i miłosierdzia ku nam, których człowiek
żadnym innym sposobem otrzymać nie może, tylko przez własną wiarę, a wiara ta
jest ugruntowana na Słowie Bożem, i jest jakoby przywilejem napisanym na
pergaminie, a Sakramenty są, do Słowa Bożego dodane, jako pieczęci Królewskie,
któremi sam Pan Bóg a nie kto inny pieczętuje. I dlatego Bóg ustawicznie je
sprawuje w Kościele swoim, i udziela swoich dobrodziejstw przez zewnętrzne
posługiwanie Sakramentami. To każdy wierny poznaje i znajduje sam sobie, gdy z
rąk sługi Kościoła otrzymuje Sakrament, że Pan Bóg w jego sercu daje mu rzeczy
obiecane nie inaczej, jak gdyby je przyjmował z ręki samego Boga. Dlatego
grzech i niepobożność sługi Kościoła, nie przeszkadza skutkowi prawdziwych
Sakramentów, gdyż zacność i powaga Sakramentu nie pochodzi od osoby sługi Pańskiego,
ale od samego Chrystusa Pana. Dlatego każdy wierny przy używaniu Sakramentów
powinien pilnie czynić różnicę między sługą i panem. Albowiem słudzy Kościoła
podają nam Sakramenty sposobem zewnętrznym, ale sam Pan Bóg podaje sercu
wiernemu rzecz duchową w Sakramentach oznajmioną za sprawą wewnętrzną Ducha
Świętego.
Tu wiedzieć potrzeba, że tą rzeczą duchową, albo materyą
i istotą wszystkich Sakramentów, jest Chrystus Jezus, Zbawiciel świata, owa
jedyna ofiara, ów Baranek Boży, zabity od początku świata, owa opoka, z której
wszyscy przodkowie nasi pili, przez którego wszyscy wybrani bez użycia ręki
cielesnej są obrzezani, przez Ducha Świętego, i są obmyci ze wszystkich
grzechów swoich, i nasyceni prawdziwem ciałem i prawdziwą krwią Pańską ku
żywotowi wiecznemu.
Co się więc tyczy tej duchowej materyi i istoty w
Sakramentach to w obu Testamentach zawsze był jeden Chrystus Pan, jedyny
Pośrednik, zbawiający wszystkich wiernych od początku świata, jeden Bóg ludu
Izraelskiego i Chrześcijańskiego, ustawca Sakramentów obu Testamentów. Tak
ludowi Izraelskiemu jak i nam dane są Sakramenty ku zapieczętowaniu łaski i
obietnic Bożych, aby przywodziły nam na pamięć i odnawiały w nas dobrodziejstwa
Boże. Tak oni przyjmowali jak i my ), przyjmujemy w Sakramentach dary duchowe
przez wiarę. Również się wyróżniali swemi Sakramentami od wszystkich innych
narodów, jak i my teraz odłączamy się i różnimy się od wszystkich żydów i
pogan. Naostatek Sakramenty ich oznaczały im społeczność i łączność Kościoła
Bożego, co i nam dziś oznaczają. Jednak jest różnica w zewnętrznych znakach i
sprawach. Nasze Sakramenty są i zacniejsze i trwalsze, aniżeli one pierwsze.
Nie przestaną one istnieć aż do skończenia świata, bo już spełnioną jest łaska
najmilszego Boga, i one okazują skutek wszystkich obietnic wykonanych przez
Chrystusa Pana, podczas kiedy one pierwsze ustały z powodu wypełnienia
obietnic. Nasze są zacniejsze, i z wielkiemi ceremoniami i obrządami połączone.
A nadewszystko, że one pierwsze Sakramenty, tylko obowiązywały jeden naród
żydowski. Teraz w Nowym Testamencie po całym świecie wszystkim narodom służą
jednako ku wierze i zbawieniu, z wiekszem objawieniem łaski miłego Boga i z
obfitszemi darami Ducha Świętego.
Gdy Chrystus Pan jako Messyasz jawnie się nam objawił i
obfitość łaski swej hojnie wylał na lud Nowego Testamentu, Sakramenty ludu
Izraelskiego są od Boga usunięte i zniesione, a na ich miejsce nowe
ustanowione: chrzest w miejsce obrzezania, a ostatnia wieczerza Testamentu
Pańskiego w miejsce wszystkich ofiar zakonu i baranka paschalnego. Jak jednak w
Starym Testamencie Sakramenty składały się ze znaków, z rzeczy temi znakami
oznaczonych i ze słowa Bożego, tak i dziś są złożone z tych trzech części,
Albowiem, przez Słowo Pańskie stają się znaki widzialne Sakramentami, jakiemi
przedtem nie były, ani z natury swojej nie są. Lecz Słowem Bożem zostają
poświęcone i za święte uznane od samego Chrystusa Pana, który je ustanowił. A
poświęcić nic innego nie znaczy, jak tylko rzecz jakąś ofiarować Panu Bogu do
tej świętej sprawy, wyłączywszy ją od zwyczajnego pospolitego użytku, a
dodawszy do niej Słowo Pańskie i ustanowienie Pańskie. Albowiem w każdym
Sakramencie rzeczy albo znaki widzialne są zapożyczone od zwyczajnego użytku.
Przy chrzcie widzimy wodę zwyczajną i widome obmycia dokonywane przez sługę
Kościoła, oraz słyszymy słowa Pańskie, któremi chrzest ustanowiony został, ale
wewnętrzna i duchowna rzecz Chrztu Świętego, jest omycie od grzechów przez krew
Chrystusową i wewnętrzne odrodzenie z Ducha Bożego. Także przy Wieczerzy Testamentu
Pańskiego widzimy rzeczy ziemskie chleb i wino, wzięte z zwyczajnego używania
przy jedzeniu i piciu, lecz rzeczą oznaczoną, i duchowną jest prawdziwe ciało
Chrystusa Pana, za nas wydane i krew jego za nas przelana, albo społeczność
ciała i krwi Pańskiej według słów Apostolskich, Woda tedy, chleb i wino, według
swej natury nie tracą swej istoty albo materyi, i niczem innem nie są tylko
tem, co widzimy i czujemy. Ale jeżeli do nich przystąpi Słowo Pańskie, którem
Chrystus Pan ustanowił i poświęcił tę sprawę, rzeczy te stają się świętemi i
danemi nam przez Chrystusa Pana upominkami, to jest, że woda przy Chrzcie
Świętym jest omyciem odrodzenia, a chleb i wino przy wieczerzy Pańskiej jest
ciałem i krwią Pańską. Albowiem Słowo Pańskie i pierwotne ustanowienie
Sakramentów zachowują w sobie zupełną i skuteczną moc jeszcze i teraz, i dla
wszystkich ludzi, każdego czasu jest ważne owo pierwotne poświęcenie Pańskie,
jeżeli się zachowuje według Pańskiego postanowienia przy Sakramentach. Dlatego
toż przy obchodzie Sakramentów bywają czytane i rozpamiętywane Słowa Pańskie,
któremi ustanowić raczył Sakramenty. A ponieważ w Sakramentach te zewnętrzne
znaki nie są do zwyczajnego użycia, ale ku świętemu celowi od Boga
przeznaczone, dlatego też w świętej tej sprawie przyjmują nazwę i imiona rzeczy
niebieskich, które nam oznaczają. Jak woda przy chrzcie już nie samą tylko jest
wodą ale omyciem odrodzenia duchowego, tak chleb i wino na Stole Pańskim, nie
są już samem tylko chlebem i winem, ale ciałem i krwią Pańską, chociaż rzeczy
ziemskie, które tam widzimy nie tracą natury swojej, by tym sposobem żadnej już
tajemnicy przy tem nie było. Gdyż to jest właściwość każdego Sakramentu, iż
zawiera w sobie i rzeczy widzialne ziemskie, i wewnętrzne duchowo, oznaczone
przez znaki widzialne. O czem piszą Ireneusz, Augustyn i wszyscy dawni
nauczyciele Kościoła. Dlatego tedy znaki wewnętrzne w Sakramentach otrzymują
nazwy rzeczy samych, bo są tajemnemi upominkami owych rzeczy oznaczonych, z
któremi zostają zjednoczone zwyczajom poświęcenia albo tajemnym przez pierwsze
ustanowienie i Słowa Pańskie, któremi on Sakramenty tem oznaczył, co przez nie
prawdziwie daje wiernym swoim. Albowiem gdy Chrystus Pan wodą polecił odbywać
Chrzest święty, nie to miał na myśli, ani to było jego wolą, by lud jego tylko
powierzchownie był wodą polewany. Również gdy na ostatniej Wieczerzy swojej
chleb i wino jeść i pić rozkazał, nie logo chciał, aby jego wierni zwyczajem
codziennym chleb tylko jedli i wino pili, ale ustanowił dla wszystkich tajemnice
duchową i Sakrament, chcąc aby wierni jego wewnętrznie przez wiarę stali się
uczestnikami rzeczy niebieskich, biorąc omycie swoich grzechów i łącząc się w
jedno ciało z Chrystusem Panem. Dlatego nie możemy łączyć się z tymi, którzy
godność i świętość Sakramentów przypisują pewnym właściwościom, albo osobie
Kapłańskiej i jego zamiarom, jakoby przez wyrzeczenie słów i znak krzyża
świętego, rzeczy ziemskie zmysłowe miały się przemienić w Sakramenty. Albowiem
nic takiego Chrystus Pan nam nie polecał ani obiecał, ani też Apostołowie
Kościołowi nie przekazali. Z drugiej strony ganimy wszystkich, którzy
znieważają godność i powagę Świętych Sakramentów, i tak pobieżnie o nich mówią,
jak gdyby były tylko prostemi, widzialnemi znakami, nie posiadającemi w sobie
żadnego wewnętrznego i świętego działania. Z obu stron jest to błąd szkodliwy i
tych, którzy wogóle zewnętrznemi Sakramentami pogardzają, dla tego, że
przypisują sobie wewnętrzną łaskę Bożą i odpuszczenie grzechów, bez używania
Sakramentów; i tych którzy rzeczy duchowe niebieskie i łaskę Bożą tak ściśle
łączą z zewnętrznemi znakami tych świętych upominków, że mniemają, iż każdy
przestępca jest uczestnikiem Sakramentu Pańskiego, chociaż nie czyni pokuty i
nie ma prawdziwej wiary, i że odnosi pewne odpuszczenie grzechów i zbawienie.
Podobnie jak zupełność i godność Sakramentów nie zależy od godności albo
niegodności sług Kościoła, tak też nie zależą one od osób przystępujących.
Albowiem stale to wyznajemy, że całość i prawda Sakramentów ugruntowana jest na
obietnicy Bożej i na postanowieniu jego, który nikogo omylić nie może i
prawdziwie i jednako podaje każdemu łaskę swoją, ofiarując wszystkim zbawienne
dary w Słowie i w Sakramentach. Jak tedy Słowo Boże zawsze jest prawdziwe i nie
tylko ma być słyszane głosem uszu ludzkich, ale zawiera w sobie dary wieczne
niebieskie onemi słowy opisane i oznaczone, chociaż niewierzący słuchając i
przyjmując powierzchownie, łaski miłego Boga wewnętrznie nie przyjmują dla
swego niedowiarstwa; tak i Sakramenty Pańskie zawsze są prawdziwe i zupełne,
nietylko oznaczając rzeczy duchowe, ale i to, że Pan Bóg w nich daje prawdziwie
rzeczy obiecane i oznaczone, chociaż niewierni darów Boskich sobie podanych
nieprzyjmują dla swej niesposobności i niedowiarstwa. A to nie dzieje się z
winy Boga, jakoby niedawającego, ale z winy ludzi niepokutujących i gardzących
darami Bożemi, których jednak niedowiarstwo, według słów Pawła świętego (Rzym
8, 8) wierności i prawdy Bożej zniszczyć nie może. A gdyśmy na początku
powiedzieli, dla czego Sakramenty są ustanowione, powtarzać togo nie będziemy,
ale podamy naukę o każdym Sakramencie w szczególności,
20. O
Chrzcie Świętym
Chrzest Święty od samego Pana Boga jest ustanowiony i
poświęcony. Naprzód chrzcił Jan Święty, który Chrystusa Pana wodą ochrzcił w
Jordanie (Mat. 8, 6, 18). Potem Apostołowie z rozkazu Pańskiego chrzcili lud
wodą. A naostatek przed wniebowstąpieniem swojem wyraźnie rozkazał Chrystus Pan
wszystkim Apostołom, aby opowiadali Ewangielię i chrzcili wszystkie narody w
imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. (Mat. 28, 19; Mar. 16, 15). Także Piotr
święty w Dziejach Apostolskich, gdy go żydzi pytali, co maja, czynić,
odpowiedział: Nawróćcie się. i niech się każdy z was ochrzci w imię Jezusa
Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a weźmiecie dar Ducha Świętego (Dz. Ap. 2,
38). Ztąd niektórzy nauczyciele Kościoła nazwali chrzest znakiem początecznym,
albo pierwszym ludu Bożego, to jest, że przez Chrzest przyjęci zostajemy do
Kościoła Bożego i z Panem Bogiem umowę zawieramy. Jeden więc jest tylko Chrzest
w Kościele Powszechnym i powtórzony być nie może, albowiem raz przyjęty chrzest
trwa przez całe życie i jest wiecznem zapieczętowaniem łaski Bożej nad nami.
Być ochrzczonym w imię Chrystusa Pana nic innego nie znaczy, jak być zapisanym
i przyjętym do przymierza ludu Bożego, być zaliczonym do rodziny i do
dziedzictwa dzieci Bożych, tak że człowiek ochrzczony nazwany jest synem Bożym,
przysposobionym z łaski, to znaczy, że jest oczyszczony od grzechów, i posiada
dary zbawienne Ducha Bożego, ku życiu nowemu i ku świątobliwości. Chrzest więc
przypomina nam to dobrodziejstwo i tę łaskę umiłowanego Boga, którą on sprawić
raczył upadłemu rodowi ludzkiemu. Wszyscy bowiem rodzimy się w złości i w
grzechach, i jesteśmy z natury swej dziećmi gniewu i potępienia wiecznego. Pan
Bóg jednak będąc bogatym w miłosierdziu swojem, oczyszcza nas i wybawia z
grzechów naszych przez krew Syna swego i przyjmuje nas w nim za dzieci, ze
szczerej łaski i dobroci swojej, i jednocząc się z na mi przez święte
przymierze, zlewać raczy na nas obfite dary Ducha swojego, abyśmy za jego
sprawą i pomocą mogli wieść i zachować nowe życie. Te wszystkie dary i to
dobrodziejstwa Pańskie zostają zapięczętowane przez Chrzest. Albowiem
wewnętrznie zostajemy odrodzeni i odnowieni i omyci od Boga przez Ducha
Świętego, a zewnętrznie bierzemy tego wszystkiego pieczęć i zapewnienie przez
wodę Chrztu Świętego. W niej ta łaska Umiłowanego Boga, niemal przed oczyma
jest przedstawioną, gdy widzialną wodą obmywani albo polewani zostajemy.
Albowiem jak woda omywa i oczyszcza wszelką nieczystość ciała naszego, jak
znamienicie chłodzi niemoc cierpiących i gorączkę, oraz i posila, tak łaska
Boga obmywa i posila duszę ludzi wiernych w sposób niewidzialny i duchowy. Nadto
tym zacnym darem Chrztu Świętego odłącza nas Pan Bóg i wyróżnia od narodów
pogańskich i od mylnych religij, poświęcając nas sobie na własność i
dziedzictwo. A tak gdy bywamy chrzczeni wyznajemy wiarę i zobowiązujemy się do
obywatelstwa I posłuszeństwa Panu Bogu, i zapisani zostajemy w poczet świętych
szermierzy Chrystusowych, abyśmy przez cale życie swoje walczyli przeciwko
djabłu, światu i własnemu ciału. Nadto przez Chrzest zostajemy przyjęci do
Kościoła. Powszechnego, abyśmy zostając w społeczności z drugimi członkami,
jako w jednem ciele, zachowali wiarę i miłość statecznie.
A formę Chrztu Świętego i sposób chrzczenia ten za
najlepszy i najdoskonalszy uważamy, którym Chrystus Pan od Jana świętego
ochrzczonym został, i jak wszyscy Apostołowie chrzcili, używając tylko wody.
Dlatego o wszystkich ceremoniach i zwyczajach przez ludzi dodanych do tej
świętej sprawy, tak sądzimy, że bez nich Chrzest doskonały i skuteczny być
może, jako to bez egzorcyzmów, świec, oleju, soli i t. p., oraz bez święcenia
corocznego wody chrztowej. Albowiem wierzymy, że jeden jest tylko Chrzest
Kościoła Powszechnego, który przez pierwsze ustanowienie Pańskie dostatecznie
został poświecony przez Słowo Boże, które trwa na wieki. Dlatego Chrzest według
ustanowienia Pańskiego dopełniony i po dziś dzień jest skuteczny.
Wyznajemy też i wierzymy, że ten Sakrament przez
niewiasty nie ma być dopełniany, gdyż Apostół Boży wszystkie wogóle niewiasty
usunął od urzędów Kościelnych (Kor. 14, 34). Potępiamy i odrzucamy również
wszystkich Nowochrzceńców, którzy chrzest powtarzają i nie dopuszczają chrzcić
małych dziatek z pośród ludu Bożego, gdyż według świadectwa samego Chrystusa
Pana, błogosławieństwo Boże i Królestwo niebieskie nietylko przynależy dorosłym
ludziom, ale i dzieciom. Obietnice łaski i przymierza Bożego, które raczył
uczynić z ludem swoim, zawiera w sobie i małe dzieci, gdyż Bóg rzekł do
Abrahama: będę Bogiem twoim i Bogiem potomstwa twego. Jakże im tedy mamy
zabraniać Chrztu Świętego, tej pieczęci zewnętrznej, gdy im należy umowa i
obietnica wiecznego zbawienia? Lub dlaczego je nie mamy przez Chrzest przyjąć
do Kościoła Bożego, gdy są dziedzicami i własnością Boga umiłowanego? Dlatego
nie łączymy się z Nowochrzceńcami nietylko w tem, ale i w innych rzeczach
przeciwnych Słowu Bożemu, i nie mamy z nimi żadnej społeczności.
21. O
Świętej Wieczerzy Pańskiej
Wieczerza Pańska, którą, też nazywamy Stołem Pańskim,
albo Eucharystyą, to jest dziękczynieniem, dlatego zwyczajnie nazywa się
Wieczerzą Pańską, że Chrystus Pan ustanowić ją raczył przód swoja, męką i
śmiercią na ostatniej swojej wieczerzy, Czego i dziś jest nam znakiem ten
Święty Sakrament, i prawie przed oczy nasze nam kładzie i na pamięć przywodzi
tę najpierwszą, Wieczerzę Nowego Testamentu, na której Chrystus Pan ludowi
swemu pozostawić raczył ciało swoje jako pokarm, a krew swoją jako napój. (l
Kor. 11, 21; Mat. 26, 20; Mar. 14, 17). Albowiem jak prawdziwie na owej
Wieczerzy swojej Chrystus Pan dał Apostołom, swoim ciało i krew swoją ku
pożywaniu, tak i dziś na każdej Wieczerzy Pańskiej wszyscy wierni prawdziwie
nasyceni bywają ciałem i krwią jego. Albowiem nie Anioł ani człowiek jest
ustawcą tego Sakramentu, ale sam Pan nasz Jezus Chrystus, jednorodzony Syn
Boży, który go testamentem postanowił i poświęcił Kościołowi swemu. A to jego
pierwsze poświęcenie i błogosławieństwo trwa i po dziś dzień między ludem,
który nie inną Wieczerzę ale własną Pańską sprawuje według jego postanowienia,
przy której odmawiają słowa i obietnice Pańskie, w prawdziwej wierze pilnie
spoglądają na Chrystusa Pana swego, tak jakby otrzymywali z własnych rąk
Chrystusa Pana, to, co przez usługę sług Kościoła. Tę tedy świętą sprawę
Chrystus Pan przed oczy kładzie Kościołowi swemu, i na pamięć przywodzi to
wielkie dobrodziejstwo, które nam wyświadczyć raczył z niewypowiedzianej
miłości, mianowicie, że przez wydanie swego ciała na śmierć, i przez wylanie
krwi swojej, zjednał nam odpuszczenie grzechów naszych i nieprawości, i wybawił
nas od śmierci wiecznej, i niewoli szatańskiej, i sprawił społeczne
zjednoczenie z ciałem swojem świętem, którem nas karmi i poi krwią swoją, przez
Ducha swojego, ku żywotowi wiecznemu. Taka łaska i takie miłosierdzie Pańskie,
tylekroć zostaje ponawiane i potwierdzane, ilekroć przystępujemy do Stołu
Pańskiego, albowiem tak rzekł Chrystus Pan: to czyńcie na pamiątkę moją (Łuk.
22, l9). Przy tej Świętej Wieczerzy, zostaje jeszcze tem silniej zapieczętowana
i ugruntowana wiara nasza, aby nie było żadnej wątpliwości, że ciało Pańskie
jest za nas prawdziwie wydane, i krew jego przelana na odpuszczenie grzechów
naszych. A to dzieje się zewnętrznie i widzialnym sposobem przez sługę
Kościoła, że podaje u Stołu Pańskiego te święte dary ludowi Bożemu, wewnętrznie
zaś, w duszy wiernego człowieka, sprawia to sam Duch Boży. Widzimy, że nam
sługa Kościoła podaje Sakrament Pański, słyszymy też Słowa Pańskie przy tem
wymówione: bierzcie, jedzcie to jest ciało moje, bierzcie i podzielcie między
siebie, pijcie z tego wszyscy, to jest krew moja (Mar. 14, 22). Dlatego wszyscy
przyjmują prawdziwie, co im Chrystus Pan w Testamencie Swoim obiecać i
postanowić raczył, to jest ciało jego i krew jego za nas wydano. Od sługi
Kościoła bierzemy to sposobem widzialnym, zewnętrznym i poświętnym a od samego Pana
bierzemy to wewnętrznie, przez sprawę Ducha Świętego, który nas karmi ciałem
Chrystusowem i poi krwią jego ku pomnożeniu życia wiecznego. (Jan 6, 155),
Albowiem ciało Pańskie jest to prawdziwy pokarm dla duszy naszej, jak sam
Chrystus Pan to powiedzieć raczył, i krew jego jest prawdziwy napój ku życiu
wiecznemu. Chrystus Pan sam, o ile za nas umarł i jest Zbawicielem Odkupicielem
i Pośrednikiem naszym, jest prawdziwym pokarmem w tej Wieczerzy. A w to miejsce
żadne inne stworzenie położone być nie może.
Ażebyśmy zaś lepiej zrozumieli, że Chrystus Pan jest
pokarmem i napojem naszym, pamiętać potrzeba na to, że różne są pokarmy i różny
sposób ich pożywania. Istnieje bowiem pokarm cielesny przynależny temu
doczesnemu i cielesnemu życiu, o jakim niewierni Kapernaici sądzili, że
cielesnem sposobem pożywać można Chrystusa Pana, nic nie wiedząc o tajemnicy
Sakramentu. Ale ich Pan odparł jak czytamy u Jana świętego w rozdziale 6 (w.
25). Albowiem nie jest to pokarm służący dla żołądka ludzkiego, ale pokarm niebieski,
ożywiający dusze wiernych. Jak to sam Chrystus Pan objaśnić raczył i
Apostołowie jego, i wszyscy dawni nauczyciele Kościoła zgodnie o tem nauczali.
A tak odrzucamy w tej mierze nowo postanowienia papieży Rzymskich, zwłaszcza
Kanon (Berengarius do Const, Dist, 27). Albowiem nigdzie w Piśmie Świętem niema
takich słów i wyrzeczeń o tym Sakramencie, ażeby wierni mieli jeść Chrystusa
Pana cieleśnie i sposobem materyalnym, chociaż prawdziwie przyjmują ciało j
krew jego.
Drugi pokarm jest duchowy i pożywanie duchowo, o czem nie
rozumiemy, żeby ów pokarm istotny, to jest ciało Pańskie, miał się przemieniać
i przeistaczać w ducha, ale tym sposobom to mówimy, że prawdziwe i istotne
ciało i krew Chrystusa Pana w swój naturalnej własności zawsze jest prawdziwym
pokarmem i napojem dla dusz wiernych przez tajemne i społeczne złączenie, które
się dzieje w sercach naszych za sprawą Ducha Świętego, gdyż Duch to Boży
sprawuje w nas, że Chrystus jest życiem naszym, mieszka w nas a my w nim przez
wiarę, i z niego czerpiemy jak z winnej latorośli pokarm żywota wiecznego.
Albowiem jak pokarm i napój cielesny posila i przy życiu zachowuje ciało nasze,
lak też i ciało Pańskie za nas na śmierć wydano i krew za grzechy nasze wylana,
karmi i zachowuje dusze wierne w życiu wiecznem i niebieskiem przez sprawę
wewnętrzną Ducha Świętego. O czem Chrystus Pan powiedzieć raczył: chleb który
ja daję jest ciało moje, które ja oddam za żywot świata (Jan 6, 51); i
następnie: ciało nic nie pomaga, duch jest który ożywia; słowa które ja wam mówię
duchem są i żywotem (Jan 6, 63). Jak tedy potrzeba, aby człowiek przyjął w
siebie pokarm cielesny, jeżeli ma, przezeń żyć i być zachowany, tak też
potrzeba, abyśmy Chrystusa Pana, ten pokarm niebieski, przyjmowali w serca
swoje, przez wiarę żywą i prawdziwą, jeżeli chcemy stać się uczestnikami jego,
aby on żył w nas, a my w nim, jak sam powiedzieć raczył: jam jest chleb żywy,
który z nieba zstąpił, jeśli kto jeść będzie z tego chleba, żyć będzie na
wieki. Jan 6, 51), oraz: jam jest chleb żywota, kto do mnie przychodzi łaknąć
nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie (Jan 6, 35), i w
końcu: kto mnie pożywa, ten żyć będzie kwoli mnie, ten we mnie mieszka, a ja w
nim (Jan 6, 56).
Z tych wszystkich słów, jasno się okazuje, co rozumiemy
pod pokarmem i jedzeniem duchowem, że nie pokarm jakiś urojony, którego by w
istocie nie było, ale prawdziwe ciało Pańskie, za nas na śmierć wydane oraz i
krew świętą za nas wylaną, co wszyscy wierni otrzymują sposobem duchowym to
jest w duszy swej, za sprawą Ducha Świętego przez uprzejmą i żywą wiarę, nie
tylko wtedy, gdy przystępują do Stołu Pańskiego, ale w ciągu całego życiu
swego. Bo skoro by dusza wierna przestała używać tego pokarmu, musiała by wnet
umrzeć z głodu, i straciła by żywot niebieski. Dlatego Apostoł Boży pilnie nas
upomina, abyśmy siebie ciągle doświadczali, czy Chrystus Pan mieszka w nas.
Jest jeszcze i trzeci sposób pożywania lego pokarmu,
który nazywamy Sakramentalnym, to jest to widzialne i zewnętrzne znaki
Sakramentu ciała i krwi Pańskiej, gdy lud Boży przystępuje do Stołu Pańskiego i
owe niebieskie i wieczne pokarmy w Sakramencie widzialnie bierze od sługi
Kościoła. I nie rozumiemy, żeby to miała być jakaś próżna i nieużyteczna
sprawa. Albowiem chociaż pierwej czułeś Chrystusa Pana mieszkającego w tobie
przez wiarę prawdziwą, i spożywałeś ciało i krew jego w sposób duchowy, to
jednak tu przy Stole Pańskim okazuje się ci większa i obfitsza łaska, gdy się
Chrystus Pan sam oddaje jakby w ręce twoje, i stwierdza jawnie, i widzialnie
owo duchowe złączenie się z tobą, kładąc prawie przed oczy twoje owe wieczne i
niewidzialne dobra, które nam zjednał męką i śmiercią swoją.
Tym tedy sposobom wzrasta i pomnaża się wiara w człowieku
chrześcijańskim, naturalna wątpliwość ustępuje, a wdzięczność i miłość zapala
się ku Bogu, i odnawia się pamiątka śmierci Pańskiej, a wiara zbawienna
pieczętuje się w z każdym osobno, gdy często używamy togo Sakramentu, w którym
wierzymy, że udzielone nam zostają nietylko zewnętrzne znaki (jak nas niektórzy
spotwarzają) ale i sama rzecz prawdziwa przez Pana stwierdzona.
Ktoby jednak bez pokuty i wiary przystępował do tej
Świętej Wieczerzy, rzecz pewna, że dla swego niedowiarstwa dostąpić nie może
zbawiennych darów ciała i krwi Pańskiej, chociaż Chrystus Pan mu dary swe prawdziwie
i nieomylnie podaje, jak w Słowie, tak i w Sakramencie. O takich napisał
Apostół Boży, że niegodnie jedzą z chleba Pańskiego, i niegodnie piją z
kielicha jego (Kor. 11, 29). Przetoż winnymi się stają ciała i krwi Pańskiej, i
na sąd i potępienie jedzą i piją, albowiem nie rozsądzają, i nie uważają w
sobie ciała Pańskiego na śmierć wydanego dla odkupienia i zbawienia całego
świata.
Mówiąc o Sakramentach Pańskich, nie godzi się nam inaczej
mówić, jak zgodnie ze słowami Pańskiemi.
Nie powiadamy jak Rzymscy Sofiści nauczają, że chleb
istotnie przemienia się i przeistacza materyalnym sposobem w istotę ciała
Chrystusowego. Nie powiadamy też, aby Chrystus Pan miał być zawartym w chlebie,
albo pod postacią chleba, albo złączony z chlebem. Ale tak mówimy jak sam
Chrystus Pan przy ustanowieniu swego Testamentu powiedzieć raczył: bierzcie,
jedzcie to jest ciało moje. A tak gdy bierzemy i przyjmujemy Sakrament Pański,
bierzemy prawdziwe ciało jego za nas wydane i krew przelaną za grzechy nasze.
Nadto i tych odrzucamy, którzy oddają Sakramentom Boski pokłon i chleb
poświęcony Stołu Pańskiego rozkazują chwalić jako Chrystusa Pana. Gdyż Pan Bóg
do żadnego stworzenia nie przywiązuje chwały swojej i zawsze srodze zakazywał
takiego zwyczaju ludowi swe mu. Jakkolwiek na podstawie wyznania wiary
Apostolskiego wyznajemy, że, Pan Jezus według człowieczeństwa swego prawdziwie
siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, i w górę ku niemu serca swe
wznosimy, to jednak wierzymy, że jest prawdziwie obecny w Kościele swoim i w
Sakramencie prawdziwie się udziela wiernym swoim ku pożywaniu. Bo jeśli słońce
na niebie, chociaż oddalone jest od nas, jednak po całym świecie jest obecne
zupełnością swego działania, o ileż więcej Chrystus Pan będąc słońcem
sprawiedliwości, daleko większą i skuteczniejszą obecność może zapewnić, i
zapewnia też według obietnic swoich (Jan 1410).
O korzyściach i potrzebie tego Sakramentu już wyżej była
mowa. Między innemi jednak i ten pożytek nie jest ostatni, że przez to
społeczne używanie Stołu Pańskiego, zostajemy upominani, iżeśmy jednego ciała
wspólnie członkami. Dlatego obowiązani jesteśmy zachowywać ze wszystkimi zgodę
i miłość świętą, żyć świętobliwie, przestrzegać statecznie wiary swej, którą
się pieczętujemy, nie skłaniając się do obcego nabożeństwa, i do niepotrzebnych
i gorszących rozterek (l Kor. 10, 17; 12, 12). Potrzeba też jest dla każdego,
aby się według zalecenia Apostolskiego pilnie zastanowił nad samym sobą i
doświadczał, zanim przystąpi do Stołu Pańskiego (l Kor. 11, 28) czy odczuwa w sobie
tę wiarę, że Chrystus Pan przyszedł kwoli grzeszników, aby ich wzywać do
pokuty, że męką swoją i śmiercią zupełnie zadośćuczynił za grzechy ludzkie, i
zjednał zupełne i dostateczne usprawiedliwienie i zbawienie; czy odczuwa, że mu
potrzeba tej łaski i miłosierdzia, że się boi sądu Bożego, a ma pewną pociechę
w Chrystusie Jezusie. Naostatek, czy odczuwa, że Chrystus Pan w nim mieszka
przez Ducha Świętego, czy ma to chętne przedsięwzięcie brzydzić się wszelakim
grzechem, walczyć przeciwko niemu ustawicznie, postępować za Chrystusem Panem w
nowości żywota, trwać w jedności wiary i w zgodzie Kościoła Powszechnego, i
dziękować Panu Bogu za to wybawienie.
Co się tyczy zwyczajów i ceremonij przy tym Sakramencie
uważamy, że ten jest najlepszy obyczaj, który się najwięcej zgadza z
pierwowzorom swoim, to jest z ustanowieniem Pańskiem i z podaniem Apostolskiem.
Tak się też zachowujemy przy pomocy Bożej, niczego nie przydając do Testamentu
Pańskiego, ani nic z niego nie ujmując. Do tego mamy przykład Apostolski i przykład
pierwszego Kościoła, którzy przy Wieczerzy Pańskiej przypominali sobie Słowa
Boże, mękę i śmierć Pańską, modlili się do Pana Boga, potem jedli i pili u
Stołu Pańskiego. A dzięki czyniąc, napominali się pilnie do jedności i zgody,
okazując wspólnie ku sobie miłość bratnią. Odrzucamy więc wszystkie
niepotrzebne ludzkie dodatki, a najwięcej że papież śmiał odjąć ludowi
chrześcijańskiemu kielich Pański, przeciwko wyraźnemu ustanowieniu Syna Bożego,
który powiedział: pijcie z tego wszyscy (Mat. 26, 27).
Uważamy też, że msza Rzymska jest przeciwna temu
Sakramentowi, o czem jednak dla nieprzedłużania mówić wiele nie będziemy.
Pomijając jednak wszystkie inne powody, dla jakich musieliśmy odrzucić mszę,
kilka ich krótko wymienimy: O mszy niema nigdzie ani rozkazu Pańskiego, ani
podania Apostolskiego, oprócz potrzebnej i zbawiennej sprawy Wieczerzy
Pańskiej, przy której wszystek lud wspólnie używał darów Bożych.
22. O religijnych i kościelnych
zgromadzeniach
Jakkolwiek wolno każdemu Pismo Święte w domu czytać i
wzajemnie się budować, nauczając w prawdziwej wierze, to jednak aby Słowo Boże
należycie mogło być opowiadane ludowi Bożemu, przy wspólnych modłach i przy
jawnem chwaleniu i wzywaniu Pana Boga, oraz, aby Sakramenty były należycie i
według słuszności udzielane, aby były zbierane składki albo jałmużny dla
ubogich i na inne potrzeby i nakłady kościelne, potrzeba jest zebrań świętych i
zgromadzenia wszystkich wierzących: Gdyż jawną i wiadomą to jest rzeczą, że w
pierwszym Kościele Apostolskim bywały takie zebrania i zgromadzenia się
wszystkich wiernych, dla wyżej opisanych przyczyn. Kto zaś gardzi takiemi
zebraniami, i odłącza się od nich, ten gardzi prawdziwą religją i wiarą, zaniedbując
wszelkiego nabożeństwa chrześcijańskiego. Tacy jednak powinni być od pasterzy
Duchowych i od zwierzchności chrześcijańskiej zniewalani, aby się nie odłączali
upornie, i nie gardzili świętem zgromadzeniem. To zgromadzenia albo zebrania
się wiernych Bożych nie mają być tajemne albo pokątne, ale jawne i publiczne,
chyba że na to nie pozwalają prześladowania nieprzyjaciół i przeciwników
Chrystusowych, jak to miało miejsce za czasów ucisku pierwszych władców
Rzymskich, że wierni Pańscy kryć się musieli po tajemnych i pokątnych miejscach
ze swem zgromadzeniem zebranem ku chwale Pańskiej. Miejsca toż gdzie się wierni
zgromadzają muszą być przyzwoite, i dla ludu to jest Kościoła Bożego
odpowiednie i użyteczne. Do tego powinne być obierane domy albo kościoły przestronne,
oczyszczone ze wszystkiego, co nieprzynależy do chwały Bożej: wszystko ma być
urządzono według potrzeby, z uwagi na godność i pobożność, przystojnosć, i nie
powinno brakować niczego, co jest potrzebne do nabożeństwu i użytku
kościelnego. A jak wierzymy, że Bóg nie mieszka w świątyniach ręką ludzką
uczynionych (Dz. Ap. 7, 48), tak wyznajemy, że dla opowiadania Słowa Bożego i
dla Świętych czynności, one miejsca oddane chwale Bożej są święte, to jest
przeznaczone do Boskich i świętych czynności, wyłączywszy je od zwyczajnego
używania. Dlatego cokolwiek się tam dzieje ma się odbywać z taką uczciwością i
skromnością, jak się to godzi odbywać na tak świętem miejscu przed obliczem
Bożem i świętych Aniołów jego.
Z Kościołów Chrześcijańskich powinny być usunięte
wszystkie zbyteczne nakłady, ubiory i koszty, które pysze dogadzają, a
zachowaną ma być skromność, świątobliwość i dobra karność. Ponieważ prawdziwa
ozdoba Kościołów chrześcijańskich nie zależy w zlocie, w srebrze, w perłach i w
drogich kamieniach, ale w pobożności, w skromności i w świętych cnotach ludzi
należących do Kościoła Bożego, aby wszystko działo się porządnie i przyzwoicie
w Kościele Bożym, ku. zbudowani u wiernych według nauki Apostolskiej (l Król.
8, 27; Dz. Ap. 17, 24).
Używanie obcych języków nie ma być w Kościele Bożym
cierpiane, ale przeciwnie mowa własna; wszystko ma się dziać według miejsca i
kraju, tak aby ludzie wszystko rozumieli.
23. O Modlitwach kościelnych, śpiewaniu i
o godzinach kościelnych albo księżych
Wyznajemy, że chociaż każdy z osobna modlić się może
językiem, jaki rozumie to jednak publiczne modlitwy w zgromadzeniach, muszą
mieć miejsce w języku zrozumiałym dla wszystkich. A takie modlitwy wiernych
mają być skierowane w prawdziwej wierze i w miłości, do Boga przez pośrednictwo
Chrystusa Pana. Dlatego wzywać świętych umarłych i szukać ich przyczyn
niedopuszcza nam żadną miarą: Kapłaństwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, oraz
prawdziwa wiara tego nie pozwala. Wyznajemy też, że powinnością naszą jest
modlić się za Zwierzchność, za Króla, za wszystkich przełożonych, za sługi
Kościoła Bożego i o jego wszystkie potrzeby. Zwłaszcza w czasach utrapienia,
modlitwy mają być ustawiczne, tak publiczne w zgromadzeniu, jak każdego z
osobna.
Wszystkie modlitwy muszą być dobrowolne, bez żadnego
przymusu lub najemnictwa, i bez mniemania, jakoby dla miejsca modlitwa
przyjemniejszą być miała Panu Bogu, albo jakoby nie godziło się gdzieindzej
modlić jak tylko w Zborze albo w Kościele. Nie jest też koniecznem, aby
modlitwy wspólne publiczne miały być jednakowe we wszystkich miejscach, o ile
to dotyczy porządku i czasu. Każdy Kościół powinien w tem używać swobody. O
czem wspomina Sokrates (44) w swej historyi, że nie znalazłby we wszystkich
krajach i dwóch Kościołów, któreby w modlitwach używały jednego sposobu. Za
przyczynę tej różności uważa Pasterzy, którzy w różnych czasach przewodniczyli
Kościołowi. Gdy jednak modlitwy są zgodne i jednakie, mają być wiernym zalecane
i przekazywane innym Zborom ku naśladowaniu.
Jak jednak w innych rzeczach ma być zachowana miara, tak
też i przy publicznych modlitwach potrzeba miary, żeby nie były nazbyt długiemi
i nie działy się z uprzykszeniem ludzi. Najdłuższy czas niechaj będzie
poświęcony na opowiadanie Ewangielii Świętej, tego przestrzegając, aby lud w
Zborze nie był nużony długiemi modlitwami, by wtenczas, gdy słuchać mają nauki
Ewangielii nie pragnęliby już opuścić Kościoła z powodu długich modlitw, albo
nabożeństwu koniec położyć. Dla tych długich modlitw ludziom i kazanie wydaje
się być bardzo długie, chociaż jest dosyć skupione. I kaznodziejom przystało,
aby w opowiadaniu Słowa Bożego zachowali też miarę.
Co się tyczy śpiewania w zgromadzeniach kościelnych,
powinno ono, gdzie go używają, być również umiarkowane. Śpiew przez papieża
Grzegorza wymyślony, który zowią Cantus Grogorianus, to jest śpiewanie
ustanowione przez Grzegorza, jako zawierający w sobie wiele bałamuctwa i rzeczy
niesłusznych, został przez nas zarzucony, jako i przez wiele innych Kościołów.
Jeżeli zaś są pewne Kościoły w których śpiew nie ma miejsca, a w to miejsce
posiadają prawdziwe i własne modlitwy, to takie Kościoły nie mają być ani
ganione, ani strofowane, bo nie wszędzie Kościoły Boże mogą mieć snadne śpiewy.
Wiemy też i to, że chociaż jest dawny zwyczaj śpiewania w Kościołach
wschodnich, w zachodnich nie tak prędko śpiewanie zaprowadzone zostało. Godziny
kościelne, albo pacierze Księży, które zowią Horas Canonicas, to jest modlitwy
przeznaczone na pewne czasy i godziny, które papieżnicy śpiewają albo
odmawiają, nie były znane w dawnym Kościele Bożym, jak tego można dowieść z
samych godzinnych modlitw, i z innych dowodów. Do tego te pacierze ich albo
godziny zawierają w sobie wiele rzeczy niezbożnych, których wypowiedzieć nie
chcemy. Słusznie tedy są zaniechano w Kościołach Bożych, a w ich miejsce są
zaprowadzone rzeczy pożyteczne i potrzebne do zbawienia.
24. O dniach świątecznych, o postach i o
brakowaniu pokarmów
Chociaż nabożeństwo chrześcijańskie nie jest przywiązane
do pewnych czasów, to jednak bez pewnego porządnego rozłożenia czasu, nie może
być z pożytkiem sprawowane. Dlatego każdy Kościół obrał sobie pewien czas do
publicznych modłów, do opowiadania Ewangielii oraz do obchodu Sakramentów,
którego to postanowienia zborowego nie godzi się, swawolnie psuć byle komu.
Albowiem gdyby takie słuszne odpocznienia albo pewien czas nie był przeznaczony
na nabożeństwo, przyszłoby do tego, że ludzie dla pracy zaniedbywaliby swego
zbawienia, i świętych spraw. Ztąd widzimy, że w dawnym Kościele nie tylko były
ustanowione pewne godziny w tygodniu, ku zgromadzeniu się wiernych na chwałę
Bożą, ale i dzień niedzielny był do tego świętego odpocznienia poświęcony już
od czasów Apostolskich, co też i po dziś dzień takie postanowienie jest pilnie
przez nas przestrzegane, na chwałę Bożą i na ćwiczenie się w miłości bliźnich.
Przez to jednak nie uprawniamy obrzędów i zabobonów
żydowskich, którzy zachowują pewne dni i czasy, ale w inny sposób, aniżeli to
ma miejsce w Zborach Bożych. Albowiem my nie czynimy jednego dnia świętszym i
godniejszym, aniżeli drugi, ani też takiem próżnowaniem lub odpocznieniem chcemy
się podobać Panu Bogu. Dlatego też dla wolności chrześcijańskiej obchodzimy
dzień niedzielny, a nie jak żydzi dzień sobotni, Nadto jeszcze Kościoły
chrześcijańskie, dla tejże wolności obchodzą uroczyście i z nabożeństwem
pamiątkę Narodzenia Pańskiego Obrzezania, Umęczenia. Zmartwychwstania, również
Wniebowstąpienia Pańskiego i Zesłania Ducha świętego na Apostołów, co i my
także pilnie zachowujemy. Lecz świąt od ludzi ustanowionych na pamiątkę ludziom
albo świętym zmarłym nie obchodzimy ani święcimy, bo święta należą do pierwszej
tablicy przykazań. Dlatego święta mają być poświęcono samemu Bogu, a nie
ludziom. Mają też te dni poświęcone Świętym, a przez nas zarzucone, wiele złego
a nic dobrego w sobie, czego wymieniać teraz nie chcemy. Jednak to przyznajemy,
że sprawy świętych zmarłych mogą być z całym pożytkiem w właściwym czasie w
kazaniach przypominane, a to dla dobrego przykładu i naśladowania ich.
A co się tyczy postu, wyznajemy, że im więcej Chrystus
Pan gani w ludziach obżarstwo, pijaństwo, nieczystość i wszelką rozpustę, tem
więcej nam zaleca post chrześcijański. Post ten jednak niczem więcej nie jest,
jak powściągliwością pobożnych ludzi, od wszelkiego zbytku i rozkoszy
cielesnej, poskramianiem i umartwianiem naszego ciała, podjętem dla pewnych powodów,
według czasu i potrzeby. Tym sposobem trzymając na wodzy ciało nasze, uniżamy
się przed Panem Bogiem, aby ciało było tem snadniej posłuszne duchowi. Dlatego,
ci którzy na to wszystko względu nie mają, pościć nie mogą i nie poszczą.
Albowiem to, że w pewne dni oznaczone czynią różnicę między pokarmami, a od
niektórych się powstrzymując, innemi się sycą, jest tylko mniemaniem, że przez
taki uczynek mogą się podobać Panu Dogu, i że w ten sposób poszcząc, jest to
uczynek dobry. A tak z postu prawdziwego czyni się tylko różnicę między
pokarmami, gdy post jest zachętą do świętych modlitw i do wszelkich cnót. Nie
może się taki post Panu Bogu spodobać (jak o tem z ksiąg prorockich każdy się
przekonać może), gdy od pokarmów, a nie od grzechów ludzie się wstrzymują, i
odznaczają się takową różnicą między pokarmami (Jez. 58, 4; Zach. 7, 5).
Uznajemy też, że post prawdziwy jest dwojaki: jeden wspólny, albo publiczny, a
drugi szczegółowy, dla każdego oddzielny.
Publiczny albo wspólny post zarządzono a i teraz ma miejsce
w Zborach naszych Bożych w czasach ucisku a najbardziej w czasach utrapienia
Kościoła Bożego, i to przez cały dzień nic nie jedząc ani pijąc aż do wieczora,
poświęcając cały dzień na modlitwy i na ćwiczenia pobożne, pokutując i za
grzechy swe żałując nawet we łzach. O takim zwyczaju poszczenia przypominają
często Prorocy a zwłaszcza Joel (2, 12). Taki post powinien i dziś mieć miejsce
w prawdziwej pokucie i z uniżonem sercem w gwałtownych potrzebach Kościoła
Bożego, ku ubłaganiu srogiej zemsty i gniewu Bożego. Szczególnie posty powinni
zachowywać ludzie wierni i bogobojni, dla lepszego usposobienia się w
modlitwach, szczególniej gdy się człowiek przekona, że mu nie dostaje darów
Ducha Bożego, i umartwia w sobie ciało ze wszvstkiemi pożądliwościami, i wstrzymuje
się od wszelkiej rozkoszy cielesnej, od zbytku w jedzeniu i piciu. Takie posty
prawdziwe powinny wypływać ze szczerej chęci, nie z przymusu ale z dobrej woli,
z uniżonem i skruszonem sercem, nie chcąc się w tem przypodobać ludziom.
Jeszcze mniej pościć mamy dla usprawiedliwienia naszego, albo dla grzechów
odpuszczenia. Niechaj każdy pości, aby umartwiał swe ciało i hamował je od
złego, nie żył dla niego, ale dla Pana Boga, do którego mógłby się modlić z
większą ochota, i gorliwiej służyć Bogu. (Mat. 6, 10).
Wielki post czterdziestodniowy, zwany Quadragosimą,
chociaż może i ma za sobą dawne świadectwa, jednak nie z pism Apostolskich, ani
z historyi ani z nauczycieli Kościoła. I to jest pewną i wiadomą rzeczą, że w
pierwszym Kościele poapostolskim różne bywały posty między chrześcijanami, jak
pisze o tem Ireneusz stary i dawny nauczyciel, że niektórzy tylko jeden dzień
pościli, inni dwa dni, a niektórzy przez 40 dni post zachowywali, która to
rozmaitość postów, jak powiada, nie zaczęła się za naszych czasów, ale dawno
przedtem, i jak mniema, pochodziła ztąd że nie zachowywali tego, co im było
podane od początku, dlatego z niedbałości i z nieświadomości, przyjęli inny obyczaj
poszczenia. I Sokrates w historyi Kościelnej powiada, że o tem niema żadnego
dawnego pisma albo postanowienia, a to dla tego, że Apostołowie pozostawili
każdemu swobodę, aby każdy czynił nie z musu albo ze strachu, ale z dobrej
woli, według potrzeby.
Co się zaś tyczy robienia różnicy i przebierania między
czasami i pokarmami, to nigdzie niema żadnego polecenia. My tedy tak wierzymy,
że przez wstrzymywanie się mamy umartwiać ciało swoje, żyjąc w trzeźwości i w
umiarkowaniu, odejmując ciału te rzeczy, przez które bardziej nieposkromione by
się stać mogło, czyby to były ryby, mięso, korzenie, łakocie lub przednie wina.
Wiemy bowiem, że wszystko jest stworzone na pożytek i ku używaniu ludziom, i że
wszystko, co Pan Bóg stworzył jest dobre (1Mojż. l, 31), i bez różnicy w
bojaźni Bożej może być używane. To też poświadcza Apostoł, mówiąc: czyści
wszystko mają czysto (Tyt. l, 15), i na innem miejscu: wszystko, co się
sprzedaje w jatkach jedzcie nic nie pytając dla sumienia (l Kor. 10, 25). Ten
sam Apostoł nazywa brakowanie i przebieranie pokarmów nauką djabelską, albowiem
pokarmy Bóg stworzył, aby wierni, i ci, którzy poznali prawdę przyjmowali je z
dziękczynieniem, bo wszelkie stworzenie Boże, dobre jest, a nie jest nic do
odrzucenia, jeśli się przyjmuje z dziękczynieniem. (Tym. 4, l4). Także w liście
do Kolossów (2, 2123) Apostół gani tych, którzy przez nadmierną
wstrzemięźliwość usiłują mieć pozór świętości.
Dlatego odrzucamy w ogólności Tacjanów, Eukratytów i wszystkich
uczniów Eustachjusza, przeciwko którym był zwołany Synod Gangreński.
25. O Katechizmie, o odwiedzaniu chorych i o
pocieszaniu ich
Pan Bóg rozkazał pierwszemu ludowi swemu, aby
najprzedniej o tem troskliwość mieli, by dziatki swe dobrze wychowywali,
ćwicząc je w Zakonie Bożym, i nauczając ich o Sakramentach Pańskich i o ich
tajemnicach. I my też wiemy z świętej Ewangielii i z pism Apostolskich, że Pan
Bóg ma nie mniejsza, pieczę o dziatkach ludu swego w nowym Zakonie, gdy jasno
powiada u Marka Świętego: pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie, albowiem
takich jest Królestwo Boże. (Mar. 10, 14). Dlatego roztropnie i słusznie
poczynają sobie Pasterze Kościoła świętego, gdy młodzież albo dzieci każą
wcześnie i pilnie, w młodych ich latach uczyć Katechizmu, zakładając w nich
pierwszy grunt świętej wiary, i ucząc je początków, objaśniając dziesięć
przykazań, Artykuły wiary świętej chrześcijańskiej, Modlitwę Pańską i istotę
Sakramentów, z innemi początkowemi zasadami, i główniejszemi cząstkami naszej
wiary, a w tych rzeczach i Kościół ma okazać swą wierność i pilność, żeby
przyprowadzali dziatki swoje na naukę Katechizmu, pragnąc z radością, aby były
dobrze wyćwiczone w bojaźni Bożej, i nauczone w Zakonie Pańskim. A ponieważ
wiemy, że ludzie najbardziej są wystawieni na pokusy, przy dolegliwościach
cielesnych i w utrapieniach zwłaszcza duchowych, przeto godzi się, aby Pasterze
najpilniej starali się o zbawienie ludzkie, gdy widzą takie dolegliwości, albo
utrapienia ludu Bożego. A tak wcześnie, bez odwłoki, mają odwiedzać chorych,
chorzy też powinni bez omieszkania wzywać do siebie Pasterzy i Starszych,
odczuwając tego potrzeby. Mają tedy Pasterze udzielać chorym, pociechy zasilać
ich w wierze, objaśniając nauką, jakby mogli zwyciężyć szatańskie pokusy. Mają
tez przy chorych w domu być odmawiane modlitwy, a jeśli jest potrzeba, i w
Zborze za takich chorych się modlić, troszcząc się, aby szczęśliwie i spokojnie
mogli zejść z tego świata. A co się ty czy owego odwiedzania papieskiego,
powiedziało się już wyżej, żeśmy je odrzucili wraz z innemi wymysłami
ludzkiemi, gdyż zawierają w sobie wiele sprośnych rzeczy, które Pismem Świętem
stwierdzone być nie mogą, i są mu przeciwne.
26. O pogrzebie wiernych i o pieczy około
umarłych, o czyśćcu i o zjawianiu się Duchów
Pismo Święte rozkazuje, aby ciała wiernych, które są
mieszkaniem Ducha Świętego, i które dnia ostatniego zmartwych powstaną, były
uczciwie w ziemi pochowane, bez wszelkich zabobonów. Należy też i uczciwie
wspominać na tych, którzy w Panu zasnęli, i zachowywać ich pamięć dla
pozostałych po nich potomków, a ich wdowom i sierotom okazywać miłość i
uczciwość. O innej pieczy i staraniu się o umarłych nic nie czytamy, i innej
nie zachowujemy.
Ganimy przeto wszystkich, a najbardziej bezbożnych
cyników, którzy o ciała zmarłych nie dbają, albo je jako wzgardzone sprośnie
bez wszelkiego poszanowania rzucają do ziemi, nie wspominając o nich nic
dobrego, ani też nie okazując dla pozostałych sierot żadnej miłości, ani
pociechy, ani pomocy. Nie pochwalamy też z drugiej strony i tych, którzy nazbyt
i opacznie są czynni około umarłych, którzy na wzór pogan lamentują nad nimi i
zbytnio płaczą. Nie mówi się tu nic przeciw umiarkowanemu żalowi i smutkowi, na
który Apostół zezwala (l Tes. 4 13), bo wiemy, że człowiek bez żalu i smutku
być nie może, wszakże nadmiernie się smucić, ofiary za umarłych przynosić,
modlitwy odmawiać do tego zmyślono przez najętych za pieniądze, z szemraniom
przeciwko Bogu, i sądzić że przez takie posługi zmarli po śmierci od wszelkich mąk
będą wybawieni, nie są to chrześcijańskie zasady.
Albowiem wierzymy i wyznajemy, że duszo wiernych zaraz po
śmierci przechodzą do Chrystusa Pana, i nie potrzebują od żywych żadnej pomocy,
ani modlitw, gdyż im to posługi, ani są pożyteczne, ani potrzebne. A nadto
wierzymy i wyznajemy, że niewierzący idą zaraz do piekła, zkąd żadne usługi
pozostałych wybawić ich nie mogą. To zaś, co niektórzy nauczają o Czyśćcu jest
przeciwne wierze chrześcijańskiej, gdyż wierzymy w Artykułach wiary o grzechów
odpuszczeniu i życiu wiecznem. Czyściec sprzeciwia się również i słowom
Chrystusa Pana, który tak mówi: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto słowa mego
słucha, i wierzy temu, który mię posłał, ma żywot wieczny, i nie przyjdzie na
sąd, ale przeszedł z śmierci do żywota (Jan 5, 24), i dalej: kto jest umyty,
potrzebuje tylko nogi umyć, bo czysty jest wszystek; i wy jesteście czystymi
(Jan 13, 10).
Co zaś bywa opowiadane o objawieniu się duchów to wiemy,
że Pan Bóg w Starym Testamencie zabronił wróżyć sobie, od umarłych (5 Mojż. 18,
10) ani też chce, abyśmy mieli jaką styczność z duchami umarłych. Owemu
bogaczowi, gdy się znajdował na miejscu mąk, jak świadczy Ewangelista (Łuk.
10,30), odmówiono posła do braci jego, ale mu powiedziano: mają Mojżesza i
Proroków, niechże ich słuchają, bo choćby też kto i zmartwychwstał, nie
uwierzą.
27. O ceremoniach, obrządkach kościelnych
i o rzeczach pośrednich, ku używaniu wolności, które się zowią Media
Dla ludu Bożego w Starym Testamencie ustanowione były
obrządki jako środki wychowawcze, aby strzeżeni pod zakonem, byli pod
pedagogiem, opiekunem i stróżem. Gdy jednak przyszedł Chrystus Pan Zbawiciel, i
Zakon wypełnił, wierni już nie zostają pod Zakonem (Rzym. (l, 14), i obrządki
zakonu ustały, Apostołowie bowiem w Kościele Bożym nie chcieli ich dalej
przestrzegać i oświadczyli, że nie chcą kłaść na Kościół Boży żadnego jarzma
(Dz. Ap. 15, 28). Dlatego ci, którzy obyczajem żydowskim wprowadzają ceremonie
i obrzędy do Kościoła Chrześcijańskiego, i jeszcze liczby ich zwiększają, nic
innego nie czynią, jak tylko wprowadzają i przywracają żydowstwo do Kościoła
Bożego, których to poglądów albo mniemania nie pochwalamy, ale przeciwnie
ganimy, gdyż toby znaczyło, że Kościół Chrystusowy musi być trzymany przez te
zabobony i obrzędy, jakby pod pedagogiem i kierownikiem dzieci. Jeżeli więc
święci Apostołowie niechcieli na lud chrześcijański kłaść owych obrządków i
ceremonii, mających zawsze swe źródło z Boga, to i któżby się poważył, mając
zwłaszcza rozum i zdrowy rozsądek od Boga dany, zatrzymywać i zachowywać
Kościół Boży ludzkiemi wymysłami. Do togo, im więcej tych ceremonij w Kościele
Bożym tem więcej traci na tem nietylko wolność chrześcijańska, ale też i wiara
nasza, i samemu Chrystusowi Panu się ubliża, gdy lud szuka w ceremonjach tego,
czego w samym Synu Bożym Jezusie Chrystusie przez wiarę szukać powinien.
Dlatego wierni Pańscy poprzestawać mają na niewielu ceremoniach, skromnych,
uczciwych, nie wytwornych ale prostych, a Słowu Bożemu nie przeciwnych. Jeżeli
w Kościołach znajdują się niejednakowe ceremonie, niema nikt z tego wnioskować,
aby Zbory Boże niezgodne ze sobą być miały, albowiem to jest rzeczą niepodobną,
pisze Sokrates w swej historyi, żeby kto mógł opisać wszystkie ceremonie, które
są, po miastach i krajach, chociaż jedną mają wiarę. Również i w tych czasach,
jeśliby pewne, Zbory miały różne ceremonie, zwłaszcza przy używaniu Wieczerzy Pańskiej
i przy innych pewnych świętych czynnościach, a w nauce i w wierze byłyby
zgodne, nie ma z powodu tego być rozrywana jedność i społeczność Kościołów,
zawsze bowiem Kościoły i Zbory Boże zażywały wolności w tych ceremoniach, jako
w rzeczach pośrednich, co i po dzisiejszy dzień czynimy. Przestrzegamy jednak i
upominamy pilnie, aby między pośrednie, to jest dowolne przy używaniu, nie była
zaliczona msza i używanie obrazów w Kościele Bożym, które według słuszności nie
są takiemi jak niektórzy zwykli czynić. Albowiem jak Hieronim pisze do świętego
Augustyna, że medium to jest rzecz wolna albo niewolna, jest to, co ani dobrem
ani złem nie jest; chociaż czynisz albo nie czynisz, nie będziesz miał zasługi.
Jeżeli więc takie Adiaphora, to jest rzeczy wolne przenoszą się do wyznania
wiary, przestają być wolnemi, jak Paweł święty wykazuje, gdy powiada: że wolno
jeść mięso, jeżeli kto nie przestrzeże, że było bałwanom ofiarowane, (l Kor. 8,
10; 10, 27). A jeśliby kto przestrzegł, już nie jest w naszej wolności, gdyż
ten, któryby pożywał, zdawałoby się, że pochwala bałwochwalstwo.
28. O
dobrach kościelnych
Kościół Chrystusa Pana posiada dochody i dobra swe ze
szczodrobliwości Królów i Książąt oraz z ofiarności wiernych, którzy udzielili
i oddali Kościołowi swoje majętności. Zachodzi potrzeba, aby Kościół Boży miał
swoje majętności i dochody, i posiadał też je z dawien dawna, a to dla tego,
aby z nich wszystkie potrzeby Kościoła były zaspakajane. A tak było zawsze, jak
i teraz się dzieje. Szafowanie albo używanie dóbr kościelnych jest potrzebne
naprzód dla zachowania prawdziwej nauki, aby słudzy Kościoła i Zbory były
zaopatrzone we wszystko, co służy ku chwale Bożej i świętemu zbudowaniu. Powtóre,
aby szkoły były zakładane, a w nich nauczyciele i ucząca się młodzież
znajdowała pomieszczenie i wychowanie, przytem, aby ubodzy mieli słuszne
zaopatrzenie i żywność. Do takiego szafowania dóbr kościelnych powinni być
wybierani bogobojni mężowie, rozumni, w gospodarowaniu dobrze wyćwiczeni,
którzyby dobrze szafować umieli dobrami kościelnemi.
A jeśliby takie dobra kościelne były dla nieszczęśliwych
i złych czasów, albo przez czyje zuchwalstwo lub nieświadomość albo przez
czyjąkolwiek chciwość na co innego obrócone, jak i tych czasów z dóbr
kościelnych księża sami się bogacą, a temczasem Kościół opustoszał dla
niedostatku sług godnych i uczonych, a Łazarzów wszędzie jest pełno przed
wrotami bogatych księży, maja. być znów przez mężów i łudzi dobrych, bogobojnych
i mądrych, przywrócone do należytego i pobożnego użytkowania, ponieważ nie
można zezwalać na nadużycia, a zwłaszcza na świętokradztwo. A tak wyznajemy, że
jest rzeczą bardzo potrzebną, aby szkoły i instytucje naukowe zostały
naprawione i zopatrzone, aby służyły ku chwale Bożej, a młodzież ćwiczona była
w dobrych obyczajach i w pobożności, żeby też i z dóbr kościelnych zasilano
ubogich, z całą sumiennością, porządnie, mądrze i pobożnie.
29. O stanie bezżennym, o stanie
małżeńskim i o gospodarstwie domowem
Wyznajemy to, że ci, którzy otrzymali dar od Pana Boga,
aby mogli żyć w bozżeństwie, tak żeby i w sercu i w myślach byli czyści i
powściągliwi, nie cierpiąc dla żądz cielesnego upalenia, mogą w te m powołaniu
Panu Bogu służyć tak długo póki czuć będą, że są tym darem obdarzeni. Niechaj
się jednak nad drugich nie wynoszą, ale służą Panu Bogu ustawicznie, w
szczerości, cichości i w pokorze. Przyznajemy, że takie osoby sposobniejsze są
do służby Bożej, aniżeli ci, którzy własnemi sprawami, albo gospodarstwem około
rodziny bywają rozerwani. Jeżeli jednak utracą ten dar powściągliwości, lub
przez Pana Boga zostanie im odjęty, a czuliby potrzebę, i cierpieliby długie i
ciągłe upalenie, niechaj pamiętają na słowa Apostolskie, które powiedział; że
lepiej jest w stan małżeński wstąpić, aniżeli się rozpalać (l Kor. 7). Albowiem
małżeństwo będące lekarstwem przeciwko niopowściągliwości, samo jest
powściągliwością od nierządu, jest ustanowione od Pana Boga, który ten stan
hojnie raczył błogosławić, i dał polecenie aby mąż i żona wspólnie i
nierozdzielnie z sobą, mieszkali, i żyli w miłości i w zgodzie (Mat. 19, 56).
Dlatego też Apostół Paweł święty powiedział: małżeństwo u wszystkich niech
będzie poważane i łoże niepokalane (Żyd. 18, 4); a w innem miejscu mówi: jeśli
też panna wyszła za mąż nie zgrzeszyła (l Kor. 7, 28). Odrzucamy tedy i
potępiamy niezbożne wielożeństwo, i tych, którzy ganią powtórne wstąpienia w
związki małżeńskie, a wyznajemy, że małżeństwa mają być zawierane przystojnie,
w bojaźni Bożej, nie przeciw Zakonowi Bożemu, to jest przeciw prawom, które
zabraniają pewnego stopnia powinowactwa w małżeństwie, aby ono nie było
splugawione bliskiem pokrewieństwem. Powinno też być zawierane małżeństwo za
pozwoleniem rodziców, albo tych, którzy ich miejsce zastępują, a
przedewszystkiem z celem, ku jakiemu Pan ustanowił małżeństwo. A mają być
zatwierdzane publicznie w Kościele, z modlitwami ku Panu Bogu, oraz uszanowane
błogosławieństwem świętem. Małżonkowie powinni żyć wspólnie, świątobliwie,
pobożnie, w miłości i w czystości, zachowując ostatecznie zobopólnę wiarę, a
wystrzegając się jako jadu zaraźliwego, swar, nienawiści, nieprzyjaźni, zwady,
nieczystości i cudzołóstwa. Dla tych przyczyn ustanowione są w Kościele Bożym
sprawiedliwe sądy i sędziowie, mężowie pobożni, cnotliwi i godni, którzyby
zapobiegali rozdwojeniu i niezgodności w małżeństwie, karali i powściągali
nieczystość, bezwstyd i złość, rozpatrywali wszelkie spory i niezgody, i
przywodzili do dobrego i pobożnego zakończenia.
Dzieci, które Pan Bóg dać raczy w małżeństwie, powinny
być wychowane w bojaźni Bożej i w prawdziwej wierze, a rodzice winni dać im
utrzymanie, i mieć pilne o nich staranie, według nauki Apostolskiej. Kto,
powiada Apostół Paweł święty, nie ma starania o swoich, a nadewszystko o
domownikach, ten zaparł się wiary, i jest gorszy od niewiernego (l Tym; 5, 8).
Potrzeba, aby były wyuczone i wyćwiczone w takich naukach albo rzemiosłach,
żeby mogły się uczciwie wyżywić. Aby się chroniły próżniactwa, a nadewszystko,
tak były przygotowane, by we wszystkich sprawach swoich pokładali prawdziwą
ufność i nadzieję w Panu Bogu samym, żeby przypadkiem, nie nauczywszy się ufać
Bogu, nie popadli w niedowiarstwo, albo w zbytne niedbalstwo, nie były zarażone
ohydną chciwością, i tym sposobem nie mogłyby przyjść do niczego dobrego.
Pewną też jest rzeczą, że to obowiązki i powinności,
które rodzice, jako małżonkowie spełniają w prawdziwej wierze względem swych
dzieci, w gospodarstwie około swej czeladki, są przed Bogiem świętemi i
prawdziwie dobremi uczynkami, i nie mniej się Panu Bogu podobają jak modły,
posty, i jałmużny prawdziwe. Albowiem Apostół Paweł święty taką o tem zostawił
nam naukę w swoich listach, a zwłaszcza do Tymoteusza i do Tytusa (l Tym. 4,
13). Zaliczamy jednak z tymże Apostołom do nauk szatańskich poglądy takich,
którzy zabraniają małżeństwa, i jawnie je ganią, lub podstępnie wytykają i
ohydzają, jakoby małżeństwo nie było święte i czyste. Mamy więc w obrzydliwości
nieczyste bezżeństwo, tajemną albo jawną lubieżność, obłudę nierządników,
którzy zmyślają czystość, pokazują fałszywie przed ludźmi swą powściągliwość,
będąc jednak pełni wszelkiej nieużyteczności i niewstrzemięźliwości. Takich
będzie Bóg srogo sądził i potępi ich. (l Tym. 6, 7). A co się tyczy bogactw i
bogatych a zacnych stanów, to jeśli są pobożnymi, i żyją, jak należy, i dobrze
swych bogactw i majętności używają, to ich nie ganimy, ani za nieprzystojnych
dla ludzi chrześcijańskich nie poczytujemy. Lecz tych sekciarzy odłączamy od
Kościoła Bożego, którzy na wzór sekty Braci Apostolskich albo Apostolczyków
(30) chcą mieć wszystkie rzeczy wspólne.
30. O
zwierzchności
Wyznajemy, że wszelka Zwierzchność według porządku jest
ustanowiona od samego Pana Boga, ku spokojowi i bezpieczeństwu życia rodu
ludzkiego, i tak dalece, że pierwsze miejsce zajmuje w świecie. Która to
Zwierzchność jeżeli bidzie przeciwną Kościołowi Pańskiemu, i nie będzie mu
sprzyjała, wiele może zaszkodzić i wiele zamieszania w nim uczynić. Jeżeli
jednak Zwierzchność jest przyjazną, a do tego Członkiem Kościoła Bożego, wtedy
jest najużyteczniejszym i najprzedniejszym jego członkiem, od której wiele
ratunku i pomocy mieć może.
Najprzedniejszym obowiązkiem Zwierzchności jest starać
się o zachowanie powszechnego pokoju i bezpieczne mieszkanie dla wszystkich
obywateli. Czego snadniej, doskonalej i szczęśliwiej nie podobna dostąpić i
osiągnąć, jak gdy Zwierzchność będzie pobożna, bogobojna i Panu Bogu ufająca,
któraby za przykładem owych zacnych i świętych Królów i Książąt przełożonych
ludu Pańskiego, pomnażała prawdę Bożą i opowiadanie jej ze szczerą i prawdziwą
wiarą, zaś odrzucała, niszczyła i wykorzeniała fałsze, zmyślone nabożeństwo, ze
wszelkiem kłamstwem i bałwochwalstwem, broniąc prawdziwego Kościoła Bożego,
rozkrzewiając go i mnożąc.
Wyznajemy więc, że staranie się o prawdziwą chwałę Bożą
przedewszystkiem należy do pobożnej i świątobliwej Zwierzchności. Potrzeba
tedy, aby w rękach swoich i przed oczyma miała Słowo Pańskie, przestrzegając
pilnie, aby niczego nie uczono i nie rozkrzewiano co jest przeciwne woli Bożej
i jego świętemu Słowu. Prawami zastosowanemi do Słowa Bożego, niechaj rządzi i
kieruje ludem, powierzonym sobie przez samego Pana Boga i niech utrzymuje lud w
karności, w posłuszeństwie i we wszelkiej powinności. Sądy sprawiedliwe czynić
obowiązaną jest Zwierzchność swym poddanym, nie mieć względu na osoby, i nie
biorąc datków. Niech ma w opiece wdowy, sieroty i uciśnionych, niech kiełza i
wyplenia bezbożnych, gwałtownych i niesprawiedliwych ludzi. Albowiem nie darmo
miecz nosi, który od Pana Boga odebrała (Rzym. 13, 4). Niechaj go używa i
dobywa przeciwko wszystkim złoczyńcom, buntownikom, łotrom, mężobójcom,
gwałtownikom, bluźniercom, krzywoprzysiężcom, i przeciwko wszystkim, których
Pan Bóg rozkazał karać nawet śmiercią. Również odszczepieńców, którzyby byli
prawdziwymi heretykami, bluźnierców Majestatu Bożego, którzy Kościół Boży
trwożą, rozerwanie czynią i rozpraszają, powinna Zwierzchność poskramiać,
powściągać i wszelkim sposobem zapobiegać takiemu złemu. Przytem wyznajemy, że
jeżeliby kiedy taka ostateczność przyszła, że pokój i bezpieczeństwo nie dały
by się inaczej zachować, jak tylko przez wojnę, dla obrony poddanych, niechaj
rozpoczęta będzie słuszna wojna w imię Pańskie. Tylko tedy pierwej pilnie
przestrzegać należy, aby wszelkim sposobem były czynione starania o zachowanie
pokoju. Jeżeli by jednak pomimo starania pokój nie mógł być utrzymany, a
rozumianoby, że przez wojnę do tego przyjść by można, i dać swoim ratunek,
można dopiero szukać drogi przez wojny, by przyjść do pokoju bezpieczeństwa.
Jeżeli Zwierzchność to przedsięwzięcie wojenne uczyni z prawdziwej wiary dla
pożytku narodu, wtedy służy Panu Bogu i otrzyma błogosławieństwo od Boga w
swojem powołaniu (2 Kron. 19, 6). Dlatego ganimy i odrzucamy Nowochrzczeńców,
którzy podobnie jak niechcą, aby wierni ludzie chrześcijańscy przyjmowali
urzędy i godności, tak uważają za grzech i za rzecz nieprzystojną, aby sąd
sprawiedliwy karał złoczyńców śmiercią, aby Zwierzchność miała walczyć przeciw
nieprzyjacielowi, ażeby składano przysięgi. A ponieważ Pan Bóg. wszechmogący
daje przez Zwierzchność taką obronę, którą w tym świecie postanowił, jakoby
ojców i opiekunów dla dzieci, dla tego też poddani mają uznawać to
dobrodziejstwo Boże; które im wyświadcza przez pobożną Zwierzchność, i być za
nie wdzięcznymi, szanując swoich przełożonych, w słusznej bojaźni i uczciwości,
wobec nich nie zachować jako przed sługami Bożymi, postanowionymi ku dobremu.
Mają Zwierzchności okazywać miłość i życzliwą przyjaźń, często modlitwy wznosić
za nią do Boga, jakby za rodziców, rozkazy i postanowienia jej wypełniać, a
zwłaszcza pobożne i nieprzeciwne woli Bożej. Również i inne powinności mają
wypełniać chętnie i wiernie, płacić cła, podatki, daniny i wszelakie dochody. A
jeżeli by ogólna potrzeba Ojczyzny i Rzeczypospolitej tego wymagała, żeby sama
Zwierzchność na wojnę ciągnąć musiała, wyznajemy, że wszyscy poddani są
obowiązani krew swoją przelać dla ogólnego dobra, i oddać życie za Zwierzchność
i przełożonych, i to czynić chętnie w imię Pańskie, z męstwem i
nieustraszeniem. Ktokolwiek zaś sprzeciwiał by się Zwierzchności i Rządowi, ten
sprowadza na się gniew Boży (Rzym. 13, 2).
Potępiamy tedy, ganimy i oddalamy od siebie wszystkich
tych, którzy pogardzają Zwierzchnością i są nieposłuszni Rządowi. Również
oddalamy od siebie wszystkich przeciwników Rzeczypospolitej, opornych i
bezbożnych wszeteczników, i każde łotrostwo. Na koniec wszystkich którzy
wzbraniają się pełnić swych powinności czy to jawnie, czy chytrze albo
tajemnie.
Prosimy Boga, miłościwego Ojca naszego niebieskiego, aby
błogosławił swem błogosławieństwem świętem Przełożonych nad ludem Bożym i nas
cały lud swój, przez Jezusa Chrystusa Pana i Zbawiciela naszego jedynego,
któremu niechaj będzie cześć i chwała i dziękczynienie, na wieki wieków. Amen.
W Sandomierzu, na Synodzie Generalnym od wszystkich
stanów w imię Pańskie zebranych, Roku tysiącznego pięćsetnego
siedemdziesiątego, dziewiątego dnia miesiąca Kwietnia.
|
|
|
|
|
|
 |
 |
|
|