Belgijskie
Wyznanie Wiary (Konfesja
Belgijska, Confessio
Belgica)
zostało przygotowane przez Guido
de Bres, kaznodzieję Kościoła Reformowanego w Niderlandach
w 1559 roku.
Na mocy decyzji Synodu w Dort (1618-1619) razem z Katechizmem
Heidelberskim i Kanonami z Dort (zwane wspólnie Trzema Formami
Jedności) stanowi oficjalne wyznanie wiary holenderskich kościołów
reformowanych.
Belgijskie
Wyznanie Wiary
Napisane
po francusku przez pastora Guy de Bres w 1559 roku.
Artykuł
I
Jest
tylko jeden Bóg
Wierzymy
całym sercem i wyznajemy ustami, że istnieje jedna prosta i duchowa
Istota, którą nazywamy Bogiem. Jest On wieczny, niepojęty,
niewidzialny, niezmienny, nieskończony, wszechmocny, doskonale
mądry, sprawiedliwy, dobry, niewyczerpane źródło wszelkiej
dobroci.
Artykuł
II
W
jaki sposób Bóg daje się nam poznać
Boga
możemy poznać na dwa sposoby. Po pierwsze, przez stworzenie,
podtrzymywanie i rządzenie światem, które w naszych oczach
jawią się niczym wspaniale zapisana księga, w której
wszystkie stworzenia – duże i małe – są literami, dzięki
którym możemy oglądać niewidzialną istotę Boga – Jego
wiekuistą moc i bóstwo, jak to wyraził apostoł Paweł (Rz
1,20). Wystarcza to w pełni do przekonania ludzi i pozostawia ich
bez żadnej wymówki. Po drugie, Bóg daje się nam
poznać jeszcze wyraźniej i pełniej poprzez swoje święte i Boskie
Słowo na tyle, na ile jest to nam potrzebne w tym życiu – ku Jego
chwale, a naszemu zbawieniu.
Artykuł
III
Zapisane
Słowo Boże
Wyznajemy,
że to Słowo Boże nie było posłane ani nie przychodziło z woli
ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem
Świętym, jak to ujął apostoł Piotr (2 Pt 1,21). Później
Bóg w szczególnej trosce o nas i o nasze zbawienie
nakazał swoim sługom, prorokom i apostołom, spisanie Jego
objawionego Słowa, sam natomiast zapisał swoim palcem dwie tablice
Prawa. Dlatego nazywamy te pisma świętymi i Bożymi księgami.
Artykuł
IV
Kanoniczne
księgi Pisma Świętego
Rozróżniamy
dwie części Pisma Świętego: Stary i Nowy Testament. Są to księgi
kanoniczne, którym nie można się przeciwstawiać. W Kościele
Bożym zalicza się do nich:
Księgami
Starego Testamentu jest pięć ksiąg Mojżesza, a mianowicie:
Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb, Powtórzonego Prawa;
następnie księga Jozuego, Sędziów, Rut, dwie księgi
Samuela, dwie Królewskie, dwie księgi Kronik (zwane teżParalipomena), Ezdrasza, Nehemiasza, Estery, Joba, Psalmy,
trzy księgi Salomona, czyli: Przypowieści, Kaznodziei, i Pieśń
nad Pieśniami; czterech wielkich proroków: Izajasza,
Jeremiasza (wraz z Trenami), Ezechiela, i Daniela; oraz dwunastu
mniejszych proroków, a mianowicie: Ozeasza, Joela, Amosa,
Abdiasza, Jonasza, Micheasza, Nahuma, Habakuka, Sofoniasza, Aggeusza,
Zachariasza, i Malachiasza.
Księgami
Nowego Testamentu są czterej Ewangeliści, a mianowicie: Mateusz,
Marek, Łukasz, i Jan; następnie Dzieje Apostolskie; czternaście
listów apostoła Pawła, czyli: do Rzymian, dwa do Koryntian,
do Galacjan, do Efezjan, do Filipian, do Kolosan, dwa do
Tesaloniczan, dwa do Tymoteusza, do Tytusa, do Filemona i do
Hebrajczyków; siedem listów innych apostołów,
mianowicie: Jakuba, dwa Piotra, trzy Jana, Judy; oraz Objawienie
apostoła Jana.
Artykuł
V
Skąd
Pismo Święte czerpie dostojeństwo i autorytet
Przyjmujemy
wszystkie te księgi i tylko te jako święte i kanoniczne, aby
kierowały, ustanawiały i utwierdzały naszą wiarę. Wierzymy bez
żadnych zawahań wszystkiemu, co w nich zapisano, nie dlatego, że
Kościół przyjmuje i zatwierdza je, ale przede wszystkim
dlatego, że Duch Święty potwierdza w naszych sercach, iż pochodzą
one od Boga i ponieważ same o tym świadczą. Nawet ślepi potrafią
dostrzec, że przepowiedziane w nich rzeczy wypełniają się.
Artykuł
VI
Różnica
między kanonicznymi a apokryficznymi księgami
Odróżniamy
te święte księgi od ksiąg apokryficznych, a mianowicie: trzeciej
i czwartej Ezdrasza, ksiąg Tobiasza, Judyty, Mądrości, Syracha,
Barucha, dodatku do księgi Estery, Modlitwy Trzech Młodzieńców
w ogniu, Historii Zuzanny, Bela i Smoka, Modlitwy Manassesa i dwóch
ksiąg Machabejskich. Kościół może je czytać i czerpać z
nich nauki, na ile zgadzają się one z księgami kanonicznymi.
Jednak nie są zdolne rozstrzygnąć jakiejkolwiek kwestii naszej
wiary czy chrześcijańskiego wyznania, a już na pewno nie należy
ich używać do umniejszania autorytetu Pisma Świętego.
Artykuł
VII
Wystarczalność
Pisma Świętego jako jedynego autorytetu w sprawach wiary
Wierzymy,
że to Pismo Święte zawiera całą wolę Bożą i że odpowiednio
naucza wszystkiego, co jest potrzebne człowiekowi do zbawienia.
Skoro dokładnie opisuje sposób, w jaki powinniśmy czcić
Boga, nie wolno nikomu, choćby był nawet apostołem, nauczać
odmiennie do nauki Pisma, choćby to był nawet anioł z nieba, jak
powiedział apostoł Paweł (Ga 1,8). Skoro zakazano dodawania lub
ujmowania treści Bożego Słowa, zatem nauki w nim zawarte są
doskonałe i kompletne pod każdym względem.
Nie
możemy też przyznać żadnym ludzkim pismom, choćby ich autorzy
byli najbardziej pobożni, podobnego znaczenia co Pismu Świętemu.
Nie możemy też uznać żadnego zwyczaju, opinii większości,
spuścizny starożytności albo dziedzictwa czasu i ludzi bądź
soborów, dekretów lub ustaw na równi z prawdą
Bożą, gdyż jest ona ponad wszystkim i ponieważ każdy człowiek
jest ze swej natury kłamcą – marniejszym niż sama marność.
Dlatego kategorycznie odrzucamy wszystko to, co nie zgadza się z tym
nieomylnym standardem, jak nas pouczają apostołowie: „Badajcie
duchy, czy są z Boga” (1 Jn 4,1). I na innym miejscu: „Jeżeli
ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go
do domu” (2 Jn 10).
Artykuł
VIII
Bóg
jest jeden w istocie, jednak rozróżnialny w trzech Osobach
Zgodnie
z prawdą i Słowem Bożym, wierzymy tylko w jednego Boga, którego
istota jest niezłożona i który istnieje w trzech Osobach,
które są rzeczywiście i prawdziwie wiecznie odróżnione
zgodnie z ich nieprzechodnimi właściwościami, a mianowicie:
Ojciec, Syn i Duch Święty. Ojciec jest przyczyną, źródłem
i początkiem wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Syn
jest słowem, mądrością i obrazem Ojca. Duch Święty jest
odwieczną siłą i mocą, pochodzący od Ojca i Syna. Jednak Bóg
nie jest podzielony na trzy w tym rozróżnieniu, ponieważ
Pismo Święte naucza, że chociaż Ojciec i Syn, i Duch Święty
posiadają swoją niezależność i są rozróżnialni pod
względem swych właściwości, to jednak w taki sposób, że
te trzy Osoby są jednym i jedynym Bogiem.
Zatem
oczywiste jest, że Ojciec nie jest Synem ani Syn Ojcem i podobnie
Duch Święty nie jest ani Ojcem, ani Synem. Jednakże te Osoby tak
odróżnione nie są rozdzielone ani zmieszane, ponieważ
Ojciec nie przyjął ciała ani Duch Święty nie przyjął ciała, a
jedynie Syn. Ojciec nigdy nie był bez swego Syna albo Ducha
Świętego. A to dlatego, że wszyscy trzej są równie wieczni
i tej samej istoty. Nie ma ani pierwszego, ani ostatniego, ponieważ
Oni są trójjedyni w prawdzie, mocy, dobroci i miłosierdziu.
Artykuł
IX
Dowód
na powyższy artykuł dotyczący trójosobowości jedynego Boga
Wiemy
o tym zarówno ze świadectwa Pisma Świętego, jak i działań
tych Osób – szczególnie tych działań, które
sami doświadczamy. Świadectwa Pisma Świętego, które uczą
nas wierzyć w taką Trójcę, znajdują się w wielu miejscach
Starego Testamentu. Dlatego nie przytoczymy ich wszystkich, ale
raczej podamy te, które w naszej ocenie są najistotniejsze.
W
Księdze Rodzaju 1,26-27 Bóg mówi: „Uczyńmy
człowieka na nasz obraz, podobnego do nas (...) I stworzył Bóg
człowieka na obraz swój. Jako mężczyznę i niewiastę
stworzył ich”. A w Księdze Rodzaju 3,22 Bóg powiedział:
„Oto człowiek stał się taki jak my”. Zdanie: „Uczyńmy
człowieka na nasz obraz” zaświadcza, że Bóg to więcej
niż jedna osoba, a zdanie: „Bóg stworzył” zaświadcza o
jedności. To prawda, że Bóg nie oznajmia, ile jest Osób,
ale to, co niejasne w Starym Testamencie staje się nader jasne w
Nowym. Kiedy nasz Pan został ochrzczony w Jordanie, rozległ się
głos Ojca: „Ten jest mój Syn umiłowany”. Gdy Syn
wychodził z wody, Duch Święty pojawił się w postaci gołębicy.
Ponadto Chrystus ustanowił następującą formułę chrztu
wszystkich wierzących: „Czyńcie uczniami wszystkie narody,
chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19). W
Ewangelii Łukasza anioł Gabriel tak zwraca się do Marii, matki
naszego Pana: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego
zacieni cię, dlatego też to, co się narodzi, będzie nazwane Synem
Bożym” (Łk 1,35). Podobnie czytamy: „Łaska Pana Jezusa
Chrystusa i miłość Boga, i społeczność Ducha Świętego niech
będzie z wami wszystkimi” (2 Kor 13,13). Czytamy też: „Albowiem
trzej są, którzy świadczą na niebie: Ojciec, Słowo, i Duch
Święty, a ci trzej jedno są” (1 Jn 5,7).
Wszystkie
te fragmenty wyraźnie nauczają, że są trzy Osoby w jednej i
jedynej Boskiej istocie. I chociaż prawda ta przewyższa wszelką
ludzką zdolność pojmowania, wierzymy w nią za sprawą Bożego
Słowa, lecz również oczekujemy, że w przyszłości
zrozumiemy to dokładnie w niebie, co też przyniesie nam wielką
korzyść.
Ponadto,
musimy rozpoznać poszczególne urzędy i działania tych
trzech Osób względem nas. Ojciec jest Stwórcą w Jego
mocy; Syn jest Zbawicielem i Odkupicielem przez Jego krew; Duch
Święty jest Uświęceniem przez to, że zamieszkuje nasze serca.
Ta
doktryna o Trójcy Świętej była zawsze rozpoznana i
utrzymywana przez prawdziwy Kościół od czasów
apostolskich po dziś dzień na przekór żydom, mahometanom i
fałszywym chrześcijanom oraz heretykom takim jak: Marcjon, Mani,
Prakseasz, Sabeliusz, Paweł z Samosaty, Ariusz i im podobni, którzy
słusznie zostali potępieni przez prawowiernych Ojców.
Dlatego tym bardziej skłaniamy się do zaakceptowania trzech wyznań
wiary: Apostolskiego, Nicejskiego oraz Atanazego, a także każdego,
które się z nimi zgadza i jest zatwierdzone przez Ojców
Kościoła.
Artykuł
X
Jezus
Chrystus to prawdziwy i wieczny Bóg
Wierzymy,
że Jezus Chrystus jest zgodnie ze swoją Boską naturą
jednorodzonym Synem Bożym, zrodzony w wieczności, nieuczyniony i
niestworzony (gdyż wówczas byłby stworzeniem), lecz
współistotny Ojcu i tak samo wieczny jak Ojciec, gdyż jest
obrazem Jego istoty i blaskiem Jego chwały, na równi z Ojcem
we wszystkim. Jest Synem Bożym nie tylko od czasu przyjęcia
ludzkiej natury, lecz od wieczności, jak zaświadczają o tym
zestawione ze sobą fragmenty Pisma Świętego. Mojżesz uczy, że
Bóg stworzył świat, a św. Jan, że wszystko powstało przez
Słowo, które nazywa Bogiem (Jn 1,1-3). Apostoł tłumaczy, że
Bóg stworzył świat przez swojego Syna (Hbr 1,2) i dalej, że
Bóg stworzył świat przez Jezusa Chrystusa (Kol 1,16). Jasno
z tego wynika, że Ten, który zwie się Bogiem, Słowem, Synem
i Jezusem Chrystusem, istniał już wtedy, gdy wszystko przez Niego
zostało stworzone. Dlatego prorok Micheasz stwierdza: „Początki
Jego od prawieku, od wieczności” (Mi 5,1b). Zaś List do
Hebrajczyków mówi: „Nie ma początku dni ani końca
życia” (Hbr 7,3). Dlatego jest On tym prawdziwym, wiecznym i
wszechmocnym Bogiem, którego wzywamy, czcimy i któremu
służymy.
Artykuł
XI
Duch
Święty to prawdziwy i wieczny Bóg
Wierzymy
i wyznajemy, że Duch Święty w wieczności pochodzi od Ojca i Syna
i dlatego nie jest ani uczyniony, ani stworzony, ani też zrodzony,
lecz pochodzi od obu. On jest trzecią Osobą Trójcy Świętej,
tej samej istoty, majestatu i chwały, co Ojciec i Syn, i dlatego
jest prawdziwym i wiecznym Bogiem, jak uczy Pismo Święte.
Artykuł
XII
Stworzenie
wszystkich rzeczy, a w szczególności aniołów
Wierzymy,
że Ojciec poprzez Słowo, tj. swojego Syna, kiedy Mu się spodobało,
stworzył z niczego Niebiosa, Ziemię i wszystkie istoty, dając
każdej z nich odpowiedni żywot, kształt i wygląd oraz urzędy,
aby Mu służyły. On nadal podtrzymuje i zarządza nimi w swojej
wiecznej opatrzności i nieskończonej mocy, aby służyły
ludzkości, by z kolei człowiek mógł służyć Bogu.
On
także stworzył anioły dobrymi, aby były Jego posłańcami i
służyły Jego wybranym. Niektóre z nich upadły z
dostojeństwa nadanego im przez Boga do wiecznego potępienia, a inne
dzięki Bożej łasce pozostały wierne i trwają w tym
dostojeństwie. Diabeł i złe duchy są do tego stopnia zepsute, że
są wrogami Boga i wszystkiego, co dobre, aż do granic swych
możliwości jako zabójcy czyhają, by zniszczyć Kościół
i każdego jego członka oraz aby przez swoje zwodzenie zatracić
wszystkich, dlatego zgodnie z ich niegodziwością są z góry
skazane na wieczne potępienie i oczekują każdego dnia tej
straszliwej kaźni.
Z
tego względu odrzucamy i potępiamy błąd saduceuszy, którzy
zaprzeczają istnieniu duchów i aniołów, a także błąd
manichejski, który zakłada, iż demony biorą swój
początek w sobie samych i że są złe z samych siebie, a nie przez
upadek.
Artykuł
XIII
Opatrzność
Boga i Jego zarządzanie wszystkimi rzeczami
Wierzymy,
że ten sam dobry Bóg, po tym jak stworzył wszystkie rzeczy,
nie zapomniał o nich ani nie oddał je losowi czy przypadkowi, lecz
sprawuje nad nimi pieczę i zarządza nimi zgodnie ze swoim świętym
zamysłem i dlatego nic w tym świecie nie dzieje się bez Jego
postanowienia. Jednak nie jest On sprawcą popełnianych grzechów
ani nie jest za nie odpowiedzialny. Jego moc i dobroć są tak
wielkie i niepojęte, iż nakazuje i wypełnia swoje dzieło w sposób
jak najbardziej doskonały i prawy, nawet gdy złe moce i ludzie
postępują niesprawiedliwie. Skoro zaś to, co czyni, przewyższa
wszelkie ludzkie zrozumienie, nie będziemy ciekawsko starali się w
to wnikać, przekraczając nasze kompetencje, lecz raczej z tym
większą pokorą i czcią uwielbimy sprawiedliwe sądy Boże, które
są przed nami zakryte, zadowalając się faktem, że jesteśmy
uczniami Chrystusa, aby poznawać tylko to, co On objawił w swoim
Słowie, nie przekraczając wyznaczonych nam granic.
Doktryna
ta daje nam niewymowne pocieszenie, ponieważ uczy, że nic, co nas
spotyka, nie jest dziełem przypadku, lecz dzieje się z
postanowienia naszego łaskawego Ojca w Niebie, który czuwa
nad nami z ojcowskim troską i który w swej mocy tak zarządza
wszystkimi stworzeniami, że nawet włos z naszej głowy (bo
wszystkie nasze włosy są policzone) ani wróbel nie może
spaść na ziemię bez woli naszego Ojca (Mt 10,29-30), któremu
całkowicie ufamy przekonani, iż On powstrzymuje diabła i
wszystkich naszych wrogów, aby bez Jego zgody nie czynili nam
krzywdy.
Dlatego
też odrzucamy i potępiamy błąd epikurejczyków, którzy
nauczają, że Bóg nie ma na nic względu, lecz pozostawia
wszystko przypadkowi.
Artykuł
XIV
Stworzenie
i upadek człowieka oraz jego niezdolność do czynienia dobra
Wierzymy,
że Bóg stworzył człowieka z prochu ziemi i uformował go na
swój obraz i podobieństwo – dobrego, sprawiedliwego i
świętego, zdolnego zawsze pełnić wolę Bożą. Lecz kiedy
człowiek był w stanie chwały, nie uszanował tego i nie uznał
swego wyjątkowego położenia, lecz dobrowolnie poddał się
grzechowi i w konsekwencji śmierci i przekleństwu, kiedy dał
posłuch diabłu. Odrzucił przykazanie życia, które
otrzymał, i przez grzech oddzielił się od Boga, który był
jego prawdziwym życiem, i zdeprawował całą swą naturę,
zasługując na cielesną i duchową śmierć. W ten sposób
stał się zły, przewrotny i zepsuty we wszystkim – zatracił
wszystkie wspaniałe dary, które otrzymał od Boga i zachował
jedynie ich namiastkę, a to wystarczyło, aby pozbawić go całej
niewinności, ponieważ wszelkie światło w nas zamieniło się w
ciemność, jak naucza Pismo, gdy mówi: „A światłość
świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie ogarnęła” (Jn 1,5,
gdzie św. Jan nazywa ludzi ciemnością).
Dlatego
odrzucamy wszelką naukę, która się z tym nie zgadza, a
zakłada wolną wolę człowieka, ponieważ człowiek jest
niewolnikiem grzechu i nie może niczego przyjąć, o ile nie zostało
mu to dane z Nieba (Jn 6,65). Bo któż może się szczycić
swoimi dobrymi uczynkami, skoro Chrystus naucza: „Nikt nie może
przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który
mnie posłał?” (Jn 6,44). Któż może się szczycić swoją
wolą, skoro rozumie, że zamysł cielesny jest wrogi Bogu (Rz 8,7)?
Któż może przechwalać się wiedzą, skoro człowiek
zmysłowy nie przyjmuje rzeczy z Ducha Bożego (1 Kor 2,14)?
Pokrótce, kto ośmiela się sugerować jakiekolwiek pomysł,
skoro wie, że nie jesteśmy zdolni, aby pomyśleć coś sami z
siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza spoczywa w Bogu (2 Kor
3,5)? I dlatego powinniśmy tym mocniej trzymać się słów
apostoła, który stwierdza, że to Bóg sprawia w nas i
chcenie, i wykonanie według upodobania swojej woli (Flp 2,13). Gdyż
nie ma zrozumienia albo chcenia zgodnych z Bożą wiedzą i zamysłem
poza tymi, które Chrystus sprawia w człowieku, o czy sam nas
poucza, gdy mówi: „Beze mnie nic nie możecie uczynić”
(Jn 15,5).
Artykuł
XV
Grzech
pierworodny
Wierzymy,
że przez nieposłuszeństwo Adama grzech stał się udziałem całej
ludzkości. Deprawuje on całą naturę i jest dziedziczny, a nawet
dzieci w łonie matki są nim skażone. Powoduje w człowieku
wszelkie rodzaje grzechów, będąc ich korzeniem i dlatego
wzbudza w Bogu wystarczające obrzydzenie i wstręt, aby potępić
całą ludzkość. Nie jest on nawet unieważniony lub całkowicie
wykorzeniony przez chrzest, ponieważ grzech zawsze wypływa z tego
pełnego nieszczęść źródła. Jednak nie jest przypisany
Bożym dzieciom ku ich potępieniu, lecz dzięki Bożej łaskawości
i miłosierdziu jest im przebaczony. Nie oznacza to, że mogą one
spokojnie spoczywać w grzechu, lecz poczucie własnej nieprawości
powinno zasmucać wierzących i wzbudzać w nich pragnienie
odkupienia z tego grzesznego ciała.
Dlatego
odrzucamy błąd pelagian, którzy twierdzą, że grzech rodzi
się jedynie przez naśladowanie.
Artykuł
XVI
Wieczne
wybranie
Wierzymy,
że gdy całe potomstwo Adama upadło w zatracenie i zniszczenie
przez grzech naszych pierwszych rodziców, Bóg okazał
się taki, jaki jest, tzn. miłosierny i sprawiedliwy. Miłosierny,
ponieważ zbawia i odciąga od zepsucia wszystkich, których z
czystego miłosierdzia wybrał w swojej wiecznej i niezmiennej woli w
Chrystusie Jezusie, naszym Panu, bez względu na ich uczynki; oraz
sprawiedliwy, ponieważ zostawia innych w ich upadku i zatraceniu, w
które sami na siebie zrzucili.
Artykuł
XVII
Odnowienie
upadłego człowieka
Wierzymy,
że nasz najłaskawszy Bóg w swej wspaniałej mądrości i
dobroci zobaczywszy, że człowiek pogrążył się w fizycznej i
duchowej śmierci, i że znalazł się w tragicznym położeniu,
upodobał sobie odszukać go i pocieszyć, gdy ten przerażony
schował się przed Nim, i obiecał mu, że da swojego Syna, który
miał się narodzić z niewiasty, aby zdeptać głowę węża
(Rdz/1Mj 3,15) i być błogosławionym.
Artykuł
XVIII
Wcielenie
Jezusa Chrystusa
Wyznajemy,
że Bóg wypełnił obietnicę daną ojcom przez zwiastowanie
proroków, kiedy w wyznaczonym przez siebie czasie zesłał na
świat swego jednorodzonego i wiecznego Syna, który przyjął
postać sługi i stał się podobny ludziom (Flp 2,7), w rzeczywisty
sposób przyjmując prawdziwą ludzką naturę z wszelkimi jej
słabościami za wyjątkiem grzechu; poczęty w łonie błogosławionej
dziewicy Marii mocą Ducha Świętego bez udziału mężczyzny
przyjął nie tylko ludzką naturę w formie ciała, lecz także
ludzką duszę, aby być prawdziwie człowiekiem. Skoro dusza upadła
podobnie jak ciało, musiał On przyjąć oba, aby oba zbawić.
Dlatego
wyznajemy (w przeciwieństwie do herezji anabaptystów, którzy
zaprzeczają jakoby Chrystus przyjął ciało po swojej matce), że
Chrystus miał uczestnictwo w ciele i krwi potomstwa, że jest owocem
łona Dawida według ciała, zrodzony z nasienia Dawida według
ciała, owoc łona Marii, narodzony z niewiasty, latorośl dawidowa,
odrośl z pnia Jessego, wyrosły z plemienia Judy, pochodzący od
Żydów według ciała, z nasienia Abrahama, ponieważ przyjął
na siebie nasienie Abrahamowe i upodobnił się we wszystkim do
braci, za wyjątkiem grzechu, dlatego jest prawdziwie naszym
IMMANUELEM, co oznacza „Bóg z nami”.
Artykuł
XIX
Zjednoczenie
i rozróżnienie dwóch natur w osobie Chrystusa
Wierzymy,
że przez poczęcie osoba Syna jest nierozdzielnie zjednoczona i
połączona z ludzką naturą w taki sposób, że nie ma dwóch
Synów Bożych ani dwóch osób, lecz dwie natury
zjednoczone w jednej osobie, jednakże każda z natur zachowuje swoje
odpowiednie właściwości. Tak jak Boska natura pozostała zawsze
niestworzona, nie mająca ani początku dni, ani końca życia (Hbr
7,3), napełniająca Niebiosa i Ziemię, tak i ludzka natura nie
straciła swoich właściwości, lecz pozostała stworzeniem (z
początkiem dni, będąca skończoną naturą) i zachowująca
wszystkie właściwości rzeczywistego ciała. I choć przez
zmartwychwstanie dał jej ciału nieśmiertelność, to jednak nie
zmienił prawdziwości swej ludzkiej natury, skoro nasze zbawienie i
zmartwychwstanie opierają się również na prawdziwości Jego
ciała. Lecz te dwie natury są tak mocno zjednoczone w jednej
osobie, że nie rozdzieliły się nawet przez Jego śmierć. Dlatego
to, co w chwili swojej śmierci powierzył swemu Ojcu, było
prawdziwym ludzkim duchem opuszczającym Jego ciało. W tym samym
czasie Boska natura wciąż była zjednoczona z ludzką, nawet gdy
leżał w grobie, a Boskość nie przestała zamieszkiwać w Nim, tak
jak była w Nim, gdy był dziecięciem, chociaż nie objawiała się
tak jasno w tym krótkim czasie. Dlatego też wyznajemy, że
jest On prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem – prawdziwym
Bogiem w swej mocy zwycięstwa nad śmiercią i prawdziwym
człowiekiem, aby mógł umrzeć za nas zgodnie ze słabością
swego ciała.
Artykuł
XX
Bóg
zamanifestował sprawiedliwość i miłosierdzie w Chrystusie
Wierzymy,
że Bóg, który jest doskonale miłosierny i
sprawiedliwy, zesłał swego Syna, aby przyjął tę naturę, która
dopuściła się nieposłuszeństwa, aby też przez nią
zadośćuczynić i ponieść karę za grzech przez niewypowiedziane
męki i śmierć. Bóg zatem okazał sprawiedliwość przeciwko
swemu Synowi, kiedy złożył na Niego nasze grzechy, których
byliśmy winni i z powodu których zasługiwaliśmy na
potępienie, i wylał na nas swoje miłosierdzie i dobroć przez swą
prostą i doskonałą miłość, wydając swojego Syna na śmierć za
nas i wzbudzając Go z martwych dla naszego usprawiedliwienia, abyśmy
przez Niego mogli posiąść nieśmiertelność i życie wieczne.
Artykuł
XXI
Zadośćuczynienie
Chrystusa, jedynego Arcykapłana
Wierzymy,
że Jezus Chrystus jest zaprzysiężony na wiecznego Arcykapłana
według porządku Melchizedeka i że wydał się za nas Ojcu, aby
uśmierzyć Jego gniew przez pełne zadośćuczynienie, kiedy
ofiarował się na drzewie krzyża i przelał swoją drogą krew, aby
oczyścić nasze winy, jak to przepowiedzieli prorocy. Gdyż jest
napisane: „Lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy
nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia i jego ranami jesteśmy
uleczeni. Prowadzono Go jak jagnię na rzeź i do przestępców
był zaliczony” (Iz 53,5.7.12), zaś Poncjusz Piłat skazał Go jak
złoczyńcę, choć nie znalazł w Nim żadnej winy. Tak zapłacił
za to, czego nie zrabował, i cierpiał, sprawiedliwy za
niesprawiedliwych (Ps 69,5; 1 Pt 3,18), zarówno w ciele, jak i
na duszy, doświadczając straszliwej kary za nasze grzechy do tego
stopnia, że nawet krople Jego potu stały się kroplami krwi
spływającymi na ziemię. Zawołał: „Boże mój, Boże,
czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). Cierpiał wszystkie te męki
dla odpuszczenia naszych grzechów.
Z
tego powodu twierdzimy słusznie wraz z apostołem Pawłem, że nie
znamy niczego więcej jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego,
a wszystko inne uznajemy za szkodę i odrzucamy wobec doniosłości,
jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, naszego Pana (1 Kor 2,2; Flp
3,8), w którego ranach znajdujemy wszelką pociechę. Nie
potrzeba dłużej szukać lub obmyślać innej drogi do pojednania z
Bogiem poza tą jedyną ofiarą złożoną raz na zawsze, przez którą
uczynił doskonałymi tych, którzy są uświęceni. To również
powód, dla którego anioł Pański nazwał Go JEZUSEM,
to znaczy ZBAWICIELEM, ponieważ miał zbawić swój lud od
jego grzechów (Mt 1,21).
Artykuł
XXII
Usprawiedliwienie
przez wiarę w Jezusa Chrystusa
Wierzymy,
że Duch Święty roznieca w naszych sercach czystą wiarę, abyśmy
mogli posiąść prawdziwą znajomość tej wielkiej tajemnicy. Wiara
ta chwyta się mocno Chrystusa z wszystkimi Jego zasługami, czyli
przywłaszcza Go i nie szuka niczego poza Nim. Gdyż należy
wnioskować, iż albo nie wszystko to, co jest potrzebne do naszego
zbawienia, jest w Jezusie Chrystusie, albo jeśli wszystko jest w
Nim, wówczas ci, którzy posiedli Jezusa Chrystusa przez
wiarę, mają całkowite zbawienie w Nim. Dlatego ktokolwiek
twierdzi, że Chrystus nie jest wystarczalny do zbawienia, lecz
potrzeba czegoś ponad Niego, wielce bluźni, gdyż czyni Chrystusa
tylko po części Zbawicielem.
Dlatego
wyznajemy słusznie wraz z apostołem Pawłem, że jesteśmy
usprawiedliwieni jedynie z wiary lub przez wiarę niezależnie od
uczynków (Rz 3,28). Jednakże, by wyrazić to jaśniej, nie
twierdzimy, że wiara sama z siebie nas usprawiedliwia, gdyż to
tylko narzędzie, z pomocą którego możemy uchwycić się
Chrystusa, naszego usprawiedliwienia. Jezus Chrystus poczytujący na
naszą korzyść wszystkie swoje zasługi i wszystkie swoje święte
dzieła, jakich dokonał dla nas i zamiast nas, jest naszą
sprawiedliwością. Wiara zaś to narzędzie, które jednoczy
nas z Nim we wszystkich Jego dziełach, które gdy stają się
nasze, zupełnie wystarczają do uwolnienia nas z grzechów.
Artykuł
XXIII
Co
składa się na usprawiedliwienie przed Bogiem
Wierzymy,
że na nasze zbawienie składa się odpuszczenie grzechów
przez wzgląd na Jezusa Chrystusa, które czyni nas
sprawiedliwymi przed Bogiem, jak uczą nas Dawid i Paweł
stwierdzając, że błogosławieństwem dla człowieka jest, gdy Bóg
przypisuje mu sprawiedliwość niezależnie od ludzkich uczynków
(Rz 4,6-8). Apostoł oznajmia, że jesteśmy usprawiedliwieni darmo z
Bożej łaski przez odkupienie w Chrystusie Jezusie (Rz 3,24).
Dlatego
trzymamy się zawsze tego fundamentu i oddajemy wszelką chwałę
Bogu, uniżając się przed Nim i uznając, jacy jesteśmy, nie
chwaląc się naszymi zasługami, lecz pokładając pełną ufność
w Bogu i polegając jedynie na posłuszeństwie Chrystusa
ukrzyżowanego, który staje się nasz, gdy w Niego wierzymy.
To wystarczy, by zakryć wszystkie nasze nieprawości i dać odwagę,
gdy zbliżamy się do Boga, uwalniając nasze sumienia od strachu,
trwogi oraz przerażenia, nie chodząc śladami naszego pierwszego
ojca, Adama, który w przerażeniu chciał się zakryć liśćmi
drzewa figowego. Zaiste, gdybyśmy mieli stanąć przed Bogiem,
choćby nawet w niewielkiej mierze polegając na sobie samych lub
jakimś innym stworzeniu, w trwodze byśmy zginęli. Dlatego każdy
powinien przyswoić sobie modlitwę Dawida: „Boże, nie pozywaj na
sąd sługi swego, gdyż nikt z żyjących nie okaże się
sprawiedliwym przed Tobą” (Ps 143,2).
Artykuł
XXIV
Uświęcenie
człowieka i dobre uczynki
Wierzymy,
że prawdziwa wiara wzbudzona w człowieku przez słuchanie Słowa
Bożego i działanie Ducha Świętego odradza go i czyni nowym
człowiekiem, sprawiając w nim nowe życie, i uwalnia go z niewoli
grzechu. Dlatego dalekim od prawdy jest twierdzenie, że ta
usprawiedliwiająca wiara czyni ludzi niedbałymi w ich pobożnym i
świętym życiu, lecz wprost przeciwnie – bez niej nie byliby w
stanie uczynić niczego z miłości do Boga, lecz jedynie z miłości
do siebie samych lub strachu przed potępieniem. Dlatego niemożliwe
jest, aby ta święta wiara pozostała w kimś bezowocna, gdyż nie
mówimy o bezcelowej wierze, lecz o wierze nazwanej w Biblii
wiarą czynną w miłości (Gal 5:6), która pobudza człowieka
do ćwiczenia się w uczynkach przykazanych przez Boga w Jego Słowie.
Uczynki
te, które biorą się z właściwego korzenia wiary, są dobre
i miłe Bogu, gdyż Jego łaska je uświęciła. Jednakże nie
poczytuje się ich na rzecz naszego usprawiedliwienia, gdyż to przez
wiarę w Chrystusa jesteśmy usprawiedliwieni, jeszcze zanim
zaczniemy czynić dobre uczynki, w przeciwnym razie wcale nie byłyby
to dobre uczynki, tak samo jak owoc drzewa nie może być dobry,
zanim samo drzewo nie będzie dobre.
Czynimy
więc dobrze nie dlatego, aby się zasłużyć (bo czyż możemy się
zasłużyć?), bo przecież Bogu zawdzięczamy nasze dobre uczynki, a
nie On nam, gdyż On sam sprawia w nas i chcenie, i wykonanie,
zgodnie z upodobaniem swojej woli (Flp 2,13). Dlatego tym baczniej
powinniśmy zważać na słowa Pisma, które poucza: „Tak i
wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami
nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić,
uczyniliśmy” (Łk 18,10). Jednakże nie zaprzeczamy, iż Bóg
nagradza dobre uczynki, lecz to Jego łaska zsyła Jego dary.
Ponadto,
chociaż czynimy dobrze, nie uważamy tego za podstawę naszego
zbawienia, gdyż wszystkie nasze uczynki są skażone cielesną
naturą i podlegają karze, i choć nawet moglibyśmy uczynić jeden
dobry uczynek, to jednak Bóg odrzuciłby to ze względu na
choćby jedną grzeszną myśl. Wówczas bylibyśmy zawsze
przepełnieni wątpliwościami, beznadziejnie miotani niepewnością,
a nasze wątłe sumienia byłyby nieustannie dręczone, gdyby nie
polegały na zasługach, które nasz Zbawiciel wypracował
przez swoje cierpienie i śmierć.
Artykuł
XXV
Zniesienie
prawa ceremonialnego
Wierzymy,
że obrzędy i znaki Prawa ustały wraz z przyjściem Chrystusa i że
wszystkie cienie rzeczy przyszłych przeminęły, dlatego też
używanie ich nie może mieć miejsca wśród chrześcijan.
Jednakże ich prawda i istota są dla nas ważne w Jezusie
Chrystusie, w którym znajdują swoje wypełnienie. Nadal
sięgamy do świadectw zawartych w Prawie i prorokach, aby
utwierdzały nas w Ewangelii oraz aby regulowały nasze życie we
wszelkiej czci ku chwale Boga, zgodnie z Jego upodobaniem.
Artykuł
XXVI
Wyłączne
wstawiennictwo Chrystusa
Wierzymy,
że nie mamy żadnego innego dostępu przed oblicze Boga, jak tylko
przez jedynego Pośrednika i Orędownika, Jezusa Chrystusa
sprawiedliwego, który stał się człowiekiem, zjednoczywszy w
jednej osobie natury Boską i ludzką, abyśmy mieli dostęp przed
oblicze Bożego Majestatu, który w przeciwnym razie byłby dla
nas zasłonięty. Jednak ten Pośrednik, którego Ojciec
wyznaczył do mediacji między sobą a nami, nie powinien w żaden
sposób trwożyć nas swym majestatem ani też sprawiać w nas
chęci szukania innego. Jest tak dlatego, iż nie ma nikogo innego
ani w Niebie, ani na Ziemi wśród stworzenia, kto kochałby
nas mocniej od Jezusa Chrystusa, który chociaż istniał w
postaci Bożej, ogołocił się, stał się podobny ludziom i przyjął
postać sługi dla nas, i we wszystkim upodobnił się do braci (Flp
2,6, Hbr 2,17a). Jeśli więc musielibyśmy szukać innego
pośrednika, który byłby nam tak przychylny, to kogo innego
moglibyśmy znaleźć, kto by kochał nas mocniej niż On, który
złożył swoje życie za nas, kiedy byliśmy jeszcze Jego
nieprzyjaciółmi (Rz 5,10)? Jeśli zaś szukamy takiego, który
ma moc i majestat, to kto ma ich więcej ponad Tego, który
siedzi po prawicy Boga, i komu została nadana wszelka władza w
Niebie i na Ziemi? (Mk 16,19; Mt 28,18). Kto też byłby prędzej
wysłuchany niż umiłowany Syn Boży?
Dlatego
jedynie niewiara mogła wprowadzić zwyczaj, który hańbi
świętych, zamiast być ich chlubą, gdyż czynią to, czego żadni
święci nie czynili ani też nie pożądali, lecz raczej z obowiązku
jednoznacznie odrzucali, o czym świadczą ich dzieła. Nie możemy
się tu powoływać na nasz brak godności, gdyż nie zanosimy
naszych modlitw przez wzgląd na własną godność, lecz jedynie
przez doskonałość i godność Pana Jezusa Chrystusa, którego
sprawiedliwość należy do nas przez wiarę.
Dlatego
też apostoł, aby zwalczyć w nas głupi lęk lub brak zaufania,
słusznie twierdzi, że Jezus Chrystus upodobnił się we wszystkim
do braci, aby mógł stać się miłosiernym i wiernym
arcykapłanem dla przebłagania za grzechy swego ludu. Ponieważ więc
sam przeszedł przez cierpienia i próby, może dopomóc
tym, którzy przez próby przechodzą (Hbr 2,17-18).
Później zaś, aby nas zachęcić do przychodzenia do Niego,
apostoł mówi: „Mając więc wielkiego arcykapłana, który
przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno
wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł
współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we
wszystkim, podobnie jak my, za wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z
ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i
znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hbr 4,14-17). Ten
sam apostoł stwierdza też: „Mając więc ufność, iż przez krew
Jezusa mamy wstęp do świątyni, wejdźmy do niej ze szczerym
sercem, w pełni wiary” (Hbr 10,19.22). I podobnie: „Chrystus
sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, dlatego też może zbawić na
zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo żyje
zawsze, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7,25).
Czego
więcej można chcieć, skoro Chrystus sam mówi: „Ja jestem
droga i prawda, i życie – nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko
przeze mnie?” (Jn 14,6). W jakim celu więc powinniśmy szukać
innego orędownika, skoro Bogu upodobało się dać nam własnego
Syna jako Orędownika? Nie zamieniajmy Go na innego, czy raczej nie
usiłujmy znaleźć innego, gdyż to rzecz niemożliwa – Bóg
doskonale wiedział, dając nam Go, że jesteśmy grzesznikami.
Dlatego
też zgodnie z przykazaniem Chrystusa wzywamy Ojca w Niebie przez
Jezusa Chrystusa jako jedynego Pośrednika, jak nas nauczył w
Modlitwie Pańskiej, mając zapewnienie, że o cokolwiek prosilibyśmy
Ojca, to otrzymamy (Jn 14,13).
Artykuł
XXVII
Katolicki
chrześcijański Kościół
Wierzymy
i wyznajemy, że jest jeden katolicki czyli uniwersalny Kościół,
który jest świętym zgromadzeniem szczerze wierzących
chrześcijan, którzy oczekują zbawienia w Jezusie Chrystusie,
obmyci Jego krwią, uświęceni i zapieczętowani przez Ducha
Świętego.
Kościół
ten istnieje od początku świata aż po jego koniec, co wynika z
faktu, że Chrystus jest wiecznym Królem, którym nie
mógłby być bez poddanych. Ten święty Kościół jest
bezpieczny w Bogu i przez Niego wspierany wobec nienawiści świata,
chociaż czasami wydaje się znikomy i nic nie znaczący w oczach
ludzi, jak w czasach wściekłych rządów Achaba, kiedy Pan
pozostawił sobie siedem tysięcy ludzi, którzy nie zgięli
kolana przed Baalem.
Ponadto,
ten święty Kościół nie jest ograniczony ani ściśle
związany z jednym miejscem czy pewnymi ludźmi, lecz rozprzestrzenia
się i rozprasza na cały świat, a mimo to jest zespolony i
zjednoczony sercem i wolą, mocą wiary, w jednym i tym samym Duchu.
Artykuł
XXVIII
Każdy
jest zobowiązany do przyłączenia się do prawdziwego Kościoła
Wierzymy,
że skoro to święte zgromadzenie jest zebraniem tych, którzy
są zbawieni, a poza nim zbawienia nie ma, to nikt – niezależnie
od jego stanu czy uwarunkowań – nie powinien od niego odłączyć
się, aby być samemu, lecz wszyscy ludzie są zobowiązani
przyłączyć się i zjednoczyć z nim, podtrzymywać jedność
Kościoła, poddawać się jego nauce i dyscyplinie, brać na siebie
jarzmo Jezusa Chrystusa i jako współzależni członkowie tego
samego Ciała służyć zbudowaniu braci zgodnie z darami, jakie Bóg
każdemu udzielił.
Aby
to należycie wypełnić wszyscy wierzący muszą zgodnie z Bożym
Słowem odłączyć się od tych, którzy do Kościoła nie
należą, i przyłączyć się do zgromadzenia, gdziekolwiek Bóg
takowe powołał, chociażby władze i książęce edykty zwalczały
je i choćby nawet mieli umrzeć czy cierpieć z tego powodu. Dlatego
wszyscy oddzielający się od tego zgromadzenia lub nie przyłączający
się do niego, sprzeciwiają się zarządzeniu Bożemu.
Artykuł
XXIX
Cechy
prawdziwego Kościoła i co go różni od fałszywego
Wierzymy,
że powinniśmy pilnie i rozważnie studiować Boże Słowo, aby
rozeznać się odnośnie prawdziwego Kościoła, ponieważ wiele sekt
na świecie rości sobie pretensje do nazywania się Kościołem.
Lecz nie mówimy tu o obłudnikach, którzy znajdują się
wśród prawdziwych wierzących w Kościele, choć tak naprawdę
nie są jego częścią, chociaż na zewnątrz tak się to jawi,
mówimy tu raczej o potrzebie rozróżnienia pomiędzy
ciałem i społecznością prawdziwego Kościoła a sektami, które
przywłaszczają sobie imię Kościół.
Znaki
służące rozpoznaniu prawdziwego Kościoła to głoszenie czystej
nauki Ewangelii, sprawowanie sakramentów w sposób
ustanowiony przez Chrystusa, stosowanie dyscypliny w celu karcenia
grzechu, czyli zarządzanie wszystkim zgodnie z nieskalanym Słowem
Bożym, odrzucanie wszystkiego z nim sprzecznego i rozpoznanie Jezusa
Chrystusa jako jedynej Głowy Kościoła. Zatem prawdziwy Kościół
może być rozpoznany, a żaden człowiek nie ma prawa się od niego
odłączyć.
Co
się tyczy członków Kościoła, mogą oni być rozpoznani w
oparciu o cechy chrześcijan, a mianowicie przez wiarę i unikanie
grzechu po tym, jak przyjęli Jezusa Chrystusa jako jedynego
Zbawiciela; dążenie do prawości; miłość prawdziwego Boga i
bliźniego; nie zbaczanie na prawo ani na lewo; krzyżowanie
cielesności. Jednak nie należy tego tak rozumieć, jakoby wyzbyli
się oni wszelkich słabości, lecz raczej, że walczą oni ze
słabościami z pomocą Ducha przez wszystkie dni swojego życia,
ciągle uciekając się do krwi, śmierci, cierpienia i posłuszeństwa
naszego Pana Jezusa Chrystusa, w którym mają odpuszczenie
grzechów przez wiarę w Niego.
Jeśli
zaś chodzi o fałszywy kościół, to przypisuje on sobie i
swoim obrządkom więcej władzy i znaczenia niż to czyni Słowo
Boże i nie chce brać na siebie jarzma Chrystusa. Nie sprawuje
sakramentów w sposób wskazany przez Chrystusa w Jego
Słowie, lecz dodaje do nich lub od nich ujmuje, jak mu się podoba;
polega bardziej na ludziach niż na Chrystusie i prześladuje tych,
którzy żyją świętym życiem zgodnie z Bożym Słowem i
napominają go za jego błędy, zawiść i bałwochwalstwo.
Te
dwa kościoły można łatwo rozpoznać i odróżnić.
Artykuł
XXX
Zarządzanie
Kościołem i jego urzędy
Wierzymy,
że prawdziwy Kościół musi być zarządzany przez duchowy
ustrój, który nasz Pan ustanowił w swoim Słowie, a
mianowicie że potrzeba mu sług czy pastorów, którzy
będą wykładali Słowo Boże i sprawowali sakramenty, także
starszych i diakonów, którzy wspólnie z
pastorami tworzą radę Kościoła, aby w ten sposób prawdziwa
pobożność była zachowana i prawdziwa nauka wszędzie krzewiona,
aby grzesznicy byli karani i powstrzymywani w duchowy sposób,
a także by ubodzy i strapieni zyskali pomoc i pocieszenie zgodnie z
ich potrzebami. Wszystko to będzie się odbywało należycie i
poprawnie, gdy na urząd wybrani będą wierni słudzy zgodnie z
zasadami podanymi przez św. Pawła w Liście do Tymoteusza.
Artykuł
XXXI
Pastorzy,
starsi i diakoni
Wierzymy,
że sługi Bożego Słowa, starsi i diakoni powinni być wybierani do
sprawowania odpowiednich urzędów na drodze prawnego wyboru
Kościoła, który wzywa imienia Pana, i w takim porządku, jak
uczy Słowo Boże. Dlatego każdy musi baczyć, aby przypadkiem sam
się nie narzucał, lecz jest zobowiązany czekać, aż Bóg go
powoła, aby miał świadectwo swego powołania i był przekonany i
zapewniony, że to wyszło od Boga.
Co
się tyczy sług Bożego Słowa, są oni równi pod względem
władzy i mają ten sam autorytet, gdziekolwiek się znajdują, gdyż
każdy z nich jest sługą Chrystusa, jedynego powszechnego Biskupa i
Głowy Kościoła.
Ponadto,
aby nie pogwałcić czy uchybić temu świętemu ustanowieniu Bożemu,
stwierdzamy, że każdy powinien szanować pastorów
wykładających Boże Słowo oraz starszych Kościoła ze względu na
ich pracę, a także żyć z nimi w pokoju bez szemrania, sporów
czy walk, o ile to tylko możliwe.
Artykuł
XXXII
Porządek
i dyscyplina w Kościele
Tymczasem
wierzymy, że chociaż pożytecznym i korzystnym jest, aby ci, którzy
zarządzają Kościołem sami wyznaczali i ustanawiali pewne
rozporządzenia dla utrzymywania ciała Kościoła, to jednak powinni
oni rozmyślnie dołożyć wszelkich starań, by nie oddalić się od
ustanowień Chrystusa, naszego jedynego Pana. Dlatego też odrzucamy
wszelkie wymysły ludzi i wszelkie prawa, które człowiek
wprowadza do służby Bożej jako wiążące i zniewalające w
jakikolwiek sposób sumienie. Uznajemy jedynie to, co posila i
podtrzymuje zgodę i jedność, a także co utrzymuje człowieka w
posłuszeństwie Bogu. Dlatego też konieczna jest ekskomunika
zgodnie z Bożym Słowem wraz ze wszystkim, co się z nią wiąże.
Artykuł
XXXIII
Sakramenty
Wierzymy,
że nasz łaskawy Bóg mając na uwadze naszą słabość i
ułomność, ustanowił sakramenty, aby przez nie przypieczętować
swoje obietnice i dać gwarancją dobrej woli i łaskawości względem
nas, a także by posilać i wzmacniać naszą wiarę. Złączył je
On ze Słowem Ewangelii, aby to, co zawarł w Słowie, i to, co
wypracowuje w naszych sercach, jeszcze lepiej przemawiało do naszych
zmysłów, i aby utwierdzało w nas zbawienie, które nam
daje. Są one widzialnymi znakami i pieczęciami tego, co duchowe i
niewidzialne – przez nie Bóg działa w nas mocą Ducha
Świętego. Znaki nie są puste czy bez znaczenia, jakoby miały nas
okłamywać, a to dlatego, że Jezus Chrystus stanowi ich prawdę, a
bez Niego nie miałyby żadnego znaczenia.
Ponadto
zadowala nas liczba sakramentów, które Chrystus nasz
Pan ustanowił – tylko dwa, a mianowicie sakrament chrztu i święta
Wieczerza naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Artykuł
XXXIV
Chrzest
święty
Wierzymy
i wyznajemy, że Jezus Chrystus, który jest końcem Prawa,
zniósł przez swoją przelaną krew wszelkie inne przelewanie
krwi przez ludzi w celu przebłagania lub zadośćuczynienia za
grzech oraz że zniósł obrzezanie, które również
upuszczało krew, a ustanowił w jego miejsce sakrament chrztu, przez
który jesteśmy włączeni do Kościoła Bożego i oddzieleni
od wszystkich innych ludzi i obcych religii, byśmy mogli w pełni
należeć do Tego, kogo znak nosimy, a który to znak służy
za świadectwo, że będziemy w wieczności naszego Boga, który
jest łaskawym Ojcem.
Dlatego
nakazał On wszystkim, którzy są Jego, aby byli ochrzczeni
czystą wodą w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, co też
oznacza, że tak jak woda zmywa brud ciała, kiedy jest nań wylana i
widać ją na ciele chrzczonego, gdy zostanie pokropiony, tak samo
krew Chrystusa mocą Ducha Świętego wewnętrznie skrapia duszę i
oczyszcza ją z jej grzechów, i przeradza z dzieci gniewu w
dzieci Boże. Nie dzieje się to jednak za sprawą fizycznej wody,
lecz przez pokropienie drogocenną krwią Syna Bożego, który
jest naszym Morzem Czerwonym, przez które musimy przejść,
aby wyrwać się spod tyranii faraona, czyli diabła, i wejść do
duchowego Kanaanu.
Pastorzy
więc udzielają sakramentu, który jest widzialny, jednakże
to nasz Pan daje to, co sakrament symbolizuje, a mianowicie
następujące dary i niewidzialne łaskawości: obmycie i całkowite
oczyszczenie duszy z wszelkiego brudu i nieprawości; odnowienie
serca i napełnienie go wszelką pociechą; przekonanie o Jego
ojcowskiej dobroci; przyobleczenie w nowego człowieka i zdarcie
starego z jego uczynkami.
Dlatego
wierzymy, że każdy człowiek, który usilnie zabiega o życie
wieczne, powinien być ochrzczony tylko raz tym jednym chrztem bez
ponownego powtarzania go, gdyż nie możemy się narodzić dwa razy.
Podobnie, chrzest ten nie przynosi korzyści jedynie w chwili, gdy
woda jest na nas wylana, a my go otrzymujemy, lecz przez całe nasze
życie.
Dlatego
potępiamy błąd anabaptystów, którzy nie zadowalają
się jednym chrztem, który otrzymali, a ponadto potępiają
chrzest niemowląt ludzi wierzących, które według nas
powinny być chrzczone i zapieczętowane znakiem przymierza, podobnie
jak dzieci w Izraelu były obrzezane na podstawie tych samych
obietnic, jakie zostały dane naszym dzieciom. Chrystus nie przelał
swojej krwi w mniejszym stopniu ku obmyciu dzieci ludzi wierzących
niż dorosłych i dlatego powinny one otrzymać znak i sakrament
tego, co Chrystus dla nich uczynił, zgodnie z tym, co Pan nakazał w
swoim Prawie, że powinny uczestniczyć w sakramencie cierpienia i
śmierci Chrystusa wkrótce po narodzeniu, gdyż ofiarowano za
nie baranka, co było sakramentem Jezusa Chrystusa. Dla tej przyczyny
św. Paweł nazywa chrzest obrzezaniem Chrystusowym (Kol 2,11).
Artykuł
XXXV
Święta
Wieczerza naszego Pana Jezusa Chrystusa
Wierzymy
i wyznajemy, że nasz Zbawiciel Jezus Chrystus nakazał i ustanowił
sakrament Wieczerzy Świętej, aby karmić i wspierać tych, których
odrodził i włączył do swej rodziny, to jest Kościoła.
Ci,
którzy są odrodzeni, mają w sobie dwojakie życie: jedno
cielesne i tymczasowe, w którym uczestniczą od swoich
pierwszych narodzin i które jest udziałem wszystkich ludzi;
drugie natomiast duchowe i niebiańskie, które otrzymują wraz
z powtórnym narodzeniem, a które bierze się ze Słowa
Ewangelii i ze społeczności z ciałem Chrystusa – życie to nie
jest powszechne, lecz należy jedynie do wybranych Bożych. Dlatego
Bóg dał nam ku pokrzepieniu cielesnego i ziemskiego życia
ziemski i powszechny chleb, który jest dlań pożyteczny i
dostępny wszystkim ludziom, tak samo jak ziemskie życie. Lecz dla
wsparcia duchowego i niebiańskiego życia wierzących Bóg
zesłał chleb żywota, który zstąpił z Nieba, a mianowicie
Jezusa Chrystusa (Jn 4), który posila i wzmacnia duchowe życie
wierzących, kiedy Go spożywają, to znaczy, kiedy Go przyjmują
przez wiarę w duchu.
W
celu zobrazowania tego duchowego i niebiańskiego chleba Chrystus
ustanowił ziemski i widzialny chleb jako sakrament swego Ciała oraz
wino jako sakrament swojej Krwi, aby przez nie poświadczyć, że tak
jak przyjmujemy i trzymamy ten sakrament w naszych dłoniach oraz go
jemy i pijemy naszymi ustami, przez co nasze życie jest posilone,
tak pewne jest, że przez wiarę (która jest ręką i ustami
naszej duszy) otrzymujemy prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa, naszego
jedynego Zbawiciela, dla naszych dusz, dla podtrzymania duchowego
życia.
Tak
jak pewne jest ponad wszelką wątpliwość, że Jezus Chrystus nie
na darmo nakazał sprawowanie sakramentów, tak też sprawia w
nas wszystko to, co zostało zobrazowane w tych świętych znakach,
choć sposób, w jaki się to odbywa, przekracza nasze
zrozumienie i możliwość pojmowania, gdyż działania Ducha
Świętego są zakryte i niepojęte. Jednakże nie mylimy się
twierdząc, że to co jemy i pijemy, jest prawdziwym i rzeczywistym
Ciałem oraz prawdziwą Krwią Chrystusa. Lecz sposób, w jaki
w nich uczestniczymy, nie dotyczy ust, lecz ducha przez wiarę.
Zatem, chociaż Chrystus zawsze siedzi po prawicy swego Ojca w
Niebiosach, to jednak nie wzdryga się przed uczynieniem nas swymi
uczestnikami przez wiarę. Ta uczta jest duchową biesiadą, w której
Chrystus udziela nam siebie wraz z wszelkimi płynącymi z tego
korzyściami, a także daje nam w niej rozkoszować się Nim oraz
zasługami zdobytymi przez Jego cierpienia i śmierć – karmi,
wzmacnia i pociesza nasze biedne i smętne dusze, kiedy jemy Jego
Ciało, a także ożywia i pokrzepia je, kiedy pijemy Jego Krew.
W
dodatku, chociaż sakramenty ściśle łączą się z rzeczywistością
w nich zobrazowaną, to jednak nie wszyscy mają udział w obu.
Niewierni przyjmują ten sakrament ku własnemu potępieniu – nie
otrzymują oni jego rzeczywistości, tak samo jak Judasz i Szymon
czarnoksiężnik przyjęli sakrament, lecz nie Chrystusa, który
jest w nim zobrazowany i w którym jedynie wierzący mają
uczestnictwo.
Na
koniec, przyjmujemy ten święty sakrament w zgromadzeniu Bożego
ludu, z pokorą i czcią, wspominając należycie śmierć Chrystusa,
naszego Zbawiciela, z dziękczynieniem, wyznając tym naszą
chrześcijańską wiarę. Dlatego nikt nie powinien przystępować do
tej uczty bez uprzedniego zbadania siebie, aby przypadkiem jedząc
ten chleb i pijąc z tego kielicha, nie jadł i nie pił własnego
sądu (1 Kor 11,29). Podsumowując: ten święty sakrament skłania
nas do gorliwej miłości Boga i bliźniego.
Odrzucamy
wszelkie domieszki i godne potępienia wymysły, które ludzie
dodali lub zmieszali z sakramentami, bezczeszcząc je w ten sposób.
Zarazem stwierdzamy, że winniśmy być w pełni usatysfakcjonowani
ustanowieniami przekazanymi przez Chrystusa i Jego apostołów
i tak się do nich odnosić, jak to i tamci czynili.
Artykuł
XXXVI
Urząd
państwa
Wierzymy,
że łaskawy Bóg z powodu zepsucia ludzkości wyznaczył
królów, książąt i władze, chcąc, aby świat był
zarządzany zgodnie z pewnymi prawami i ustawami w celu powstrzymania
upadku moralnego człowieka oraz aby wszystko odbywało się w
porządku i z przyzwoitością. Dlatego dał władzy miecz, aby
karała tych, co czynią źle, i chroniła tych, co czynią dobrze.
Urząd
tych władców ma za zadanie nie tylko czuwać nad publicznym
porządkiem, ale także chronić posługę Kościoła, aby w ten
sposób sprzyjać Królestwu Chrystusa. Dlatego muszą
oni wspierać zwiastowanie Ewangelii w każdym miejscu, aby Bóg
był należycie czczony i wysławiony przez każdego, jak to zaleca w
swoim Słowie.
Ponadto,
powinnością każdego – jakiegokolwiek byłby charakteru, kondycji
czy stanu – jest poddać się władcom, płacić podatki, darzyć
ich czcią i szacunkiem, być im posłuszny we wszystkim, o ile nie
jest to sprzeczne z Bożym Słowem, wspierać ich modlitwami, aby Bóg
nimi kierował i prowadził ich tak, byśmy mogli prowadzić ciche i
spokojne życie we wszelkiej pobożności i uczciwości (1 Tm 2,2).
Dlatego
też stanowczo potępiamy anabaptystów i innych wywrotowców
oraz ogólnie tych, którzy odrzucają wyższe autorytety
i władze, a także dążą do obalenia porządku prawnego,
wprowadzają wspólnotę dóbr i zniekształcają zwyczaj
i porządek, które Bóg wyznaczył ludziom.
Artykuł
XXXVII
Sąd
Ostateczny
Na
końcu wierzymy, że zgodnie z Bożym Słowem, gdy nadejdzie czas
wyznaczony przez Pana (o którym nie wie żadne stworzenie) i
gdy liczba wybranych osiągnie pełnię, nasz Pan Jezus Chrystus
przyjdzie z Nieba, fizycznie i w widzialni sposób, tak samo
jak wstąpił do Nieba, w pełni chwały i majestatu, aby ogłosić
się Sędzią żywych i umarłych, paląc ten stary świat w
płomieniach ognistych dla jego oczyszczenia.
Wówczas
wszyscy ludzie staną osobiście przed tym wielkim Sędzią,
mężczyźni, kobiety i dzieci, którzy żyli na świecie,
odkąd zaczął istnieć aż po jego koniec, wezwani głosem
archanioła i dźwiękiem trąby Bożej (1 Tes 5,15). Gdyż wszyscy
umarli powstaną z ziemi, a ich dusze zjednoczą się z ich ciałami,
w których wcześniej żyli. Co się tyczy tych, którzy
w tym czasie będą żyli, nie umrą oni jak inni, lecz zostaną
przemienieni w mgnieniu oka, przemijające w nieprzemijające.
Wówczas księgi (czyli sumienia) zostaną otwarte i umarli
będą osądzeni zgodnie z tym, co uczynili na tym świecie, dobrego
lub złego (Obj 20,12; 2 Kor 5,10). Mało tego, wszyscy ludzie zdadzą
sprawę z wszelkiego nieużytecznego słowa, które
wypowiedzieli (Mt 12,36), a które świat potraktował jedynie
jako rozrywkę i żart. Wówczas sekrety i obłuda ludzi
zostaną ujawnione i odkryte przed wszystkimi.
Dlatego
też myśl o tym Sądzie słusznie wywołuje strach i przerażenie w
ludziach złych i bezbożnych, lecz wzbudza oczekiwanie i niesie
pociechę u sprawiedliwych i wybranych, gdyż wówczas dopełni
się ich całkowite odkupienie i otrzymają owoce swego trudu i
znoju, które znosili. Ich niewinność objawi się wszystkim i
ujrzą straszliwą pomstę Boga na złych, którzy ich
bezlitośnie prześladowali, uciskali i dręczyli w tym świecie –
ci zaś zostaną potępieni przez własne sumienie i staną się
nieśmiertelni, lecz tylko po to, by doświadczyć kaźni wiecznego
ognia przygotowanego dla diabła i jego aniołów (Mt 25,41).
Zaś
wierni wybrani otrzymają koronę chwały i czci, a Syn Boży wyzna
ich imiona przed Bogiem, swoim Ojcem, i swymi wybranymi anioły;
wszelka łza zostanie otarta z ich oczu, a ich racja – obecnie tak
często potępiana przez wielu sędziów i władze jako
herezja, a także bezbożność – okaże się racją Syna Bożego.
Ich łaskawą nagrodą będzie dane przez Pana dziedzictwo chwały
tak doniosłej, jaka nigdy człowiekowi się nie śniła.
Dlatego
żarliwie spragnieni oczekujemy tego wielkiego Dnia, abyśmy mogli w
pełni cieszyć się obietnicami Bożymi w Chrystusie Jezusie, naszym
Panu.
Tłumaczył
Sebastian Smolarz, pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego we
Wrocławiu